Za nami 10. kolejka piłkarskiej Bundesligi. Wielu z kibiców oczekiwało, że liderowi tabeli TSG Hoffenheim powinie się noga i fantastyczny beniaminek straci punkty. Nic z tego.
Dzisiaj oprócz meczu VFL Bochum ze wspomnianym TSG najwięcej emocji wzbudzał mecz Eintrachtu Frankfurt z Bayernem Monachium. Podopieczni Jurgena Klinsmanna prezentują się słabo, a były szkoleniowiec reprezentacji Niemiec nie potrafi przestawić zespołu na właściwy tor. „Klinsi” według niemieckich mediów dosyć często rozmawia z działaczami i być może ogromne poparcie, jakie dostał na początku swojej przygody z drużyną z Monachium, stopniowo będzie maleć w zależności od wyników.
Dzisiaj Bawarczycy, co stało się niemal regułą, przez większość spotkania męczyli się z teoretycznie słabszym zespołem z Frankfurtu. Sygnał do ataku dla Bayernu dał zawodnik Eintrachtu, który w 54. minucie zapewnił swojemu zespołowi prowadzenie. Zmusiło ono piłkarzy Klinsmanna do większego zaangażowania. Efekt był prawie natychmiastowy. 60. i 74. minuta to popisy zawodników Bayernu, którzy ostatecznie wygrali 1:2.
Lider tabeli TSG pojechał do Bochum, gdzie rywalizował o kolejne punkty z 16. drużyną tabeli. Beniaminek, który jest rewelacją sezonu, czuje oddech rywali na swoich plecach i nawet najmniejszy błąd spowoduje, że pierwsza lokata może zamienić się w czwartą, co również jest wielkim sukcesem. Podobnie jak to było w wypadku zawodnika z Monachium, lider przez większość meczu starał się doprowadzić do wyrównania, gdyż VFL już w 3. minucie zdobyło prowadzenie. TSG w 64. minucie doznało przebudzenia i w zaledwie 6 minut strzeliło 3 bramki – wynik imponujący.
Czy TSG Hoffenheim zdobędzie tytuł Mistrza Niemiec?








