Tym razem fani ligi niemieckiej niedzielę będą mogli spędzić z rodziną lub obejrzeć tego dnia inne rozgrywki. Lepiej zapowiadają się spotkania w piątek i sobotę. Oto te, które naszym zdaniem na papierze wyglądają najciekawiej.
Niespodziewany hit
Jeśli ktoś przed sezonem powiedziałby, że starcie Fortuny Düsseldorf z Schalke Gelsenkirchen będzie jednym z hitów kolejki, zapewne kazano by mu przejść się do psychiatry. A tymczasem w piątek będziemy świadkami pojedynku pomiędzy piątą i trzecią drużyną Bundesligi. I ekipa beniaminka wcale nie stoi na straconej pozycji. Huntelaar i spółka będą starali się przerwać fantastyczną passę Fabiana Giefera, który od początku sezonu nie puścił gola. Łącznie zachowuje czyste konto od 440 minut. Musi tylko nieco zmotywować swoich kolegów do lepszej gry w ofensywie, bo do tej pory Fortuna zdobyła zaledwie cztery bramki. Dla beniaminka z Bundesligi będzie to tak naprawdę pierwszy poważny sprawdzian umiejętności. Trzy punkty zdobyte w Augsburgu i Fürth oraz remisy ze Stuttgartem i Freiburgiem na nikim wrażenia nie robią. Tak samo jak jeden punkt wywalczony z przeciętną w tym sezonie Borussią M’Gladbach.
Jaki może być scenariusz na to spotkanie? Biorąc pod uwagę poprzednie mecze Fortuny, zapowiada nam się bezbramkowy remis. Jeśli jednak spojrzymy na poprzednie spotkania Schalke, to wychodzi na to, że zobaczymy przynajmniej dwie bramki. Podopieczni Huuba Stevensa punkty pogubili tylko z Hannoverem i Bayernem. W pozostałych meczach odprawili Werder, Augsburg i Mainz. Czy tym razem uda im się wygrać z niżej notowanym przeciwnikiem?
Faworyt jest jeden
Z kolei w sobotę bezbłędny do tej pory Bayern zawita do Bremy. „Bawarczycy” z regularnością prawdziwego mistrza bez skrupułów pokonują kolejnych rywali. Siłę pokazali przede wszystkim w Gelsenkirchen, spokojnie ogrywając Schalke 2:0. Nieco inaczej sprawy mają się w Werderze. Piłkarze Thomasa Schaafa po nie najlepszym początku sezonu powoli wchodzą na właściwe tory. Na razie mecze z silniejszymi rywalami (BVB, Schalke, Hannover) bremeńczycy przegrali. Przełamią się z Bayernem, jednocześnie przerywając dobrą serię 22-krotnego mistrza Niemiec? Będzie o to niezwykle trudno, tym bardziej że piłkarze ze stolicy Bawarii wydają się nie mieć słabych punktów. Nie licząc pozycji bramkarza, są w stanie wystawić dwie równorzędne jedenastki. Ale już nie takie drużyny schodziły z boiska pokonane przez teoretycznie słabszego rywala.
W innym sobotnim meczu dysproporcja potencjałów nie wydaje się tak wielka, choć co innego pokazuje miejsce w tabeli. Hannover, jeśli ma w swoim składzie Husztiego, wydaje się być niepokonany. Węgier jest motorem napędowym swojego zespołu. Siedem asyst i trzy bramki w ostatnich trzech meczach to bilans naprawdę imponujący. Po drugiej stronie poczynaniami swoich kolegów będzie kierował van der Vaart. Po powrocie Holendra do Hamburga wszystko w tej drużynie zaczyna wyglądać lepiej i w końcu pokazuje ona swój potencjał. Który z liderów swojego zespołu okaże się lepszy? I czy dobra gra jednego zawodnika wystarczy, aby zapewnić swojej drużynie zwycięstwo?








