Podbeskidzie Bielsko-Biała w wyjazdowym meczu podzieliło się dziś punktami z Widzewem Łódź. Na stadionie przy al. Piłsudskiego był remis 1:1. Szansę debiutu w drużynie „Górali” otrzymał Daniel Bujok. Zawodnik opowiedział po spotkaniu o swoich wrażeniach po inauguracyjnym występie, postawie zespołu z Bielska-Białej i różnicach między ekstraklasą a juniorami.
Udało Ci się zadebiutować dziś w meczu ekstraklasy. Kiedy dowiedziałeś się od trenera Michniewicza, że wybiegniesz na boisko od pierwszej minuty?
Dzisiaj po śniadaniu mieliśmy odprawę i trener Michniewicz ogłosił skład, pojawiłem się w pierwszej jedenastce, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Mam nadzieję, że nie zawiodłem. 1:1 na trudnym terenie, z wyjazdu przywozimy punkt, myślę, że możemy być zadowoleni.
A Ty jesteś zadowolony ze swojej gry? Czy może czekasz na opinię trenera?
Nie mnie to oceniać tak na gorąco, jak zagrałem. Był to mój debiut, emocje jeszcze nie opadły. Jutro z pewnością spotkamy się na odnowie i wówczas trener powie, jak wypadłem. Wtedy będę mógł coś więcej powiedzieć.
Na pewno musi być duża różnica między ekstraklasą a piłką juniorską, z którą miałeś do czynienia na co dzień.
Tak, to prawda. Kilka meczów rozegrałem w III lidze w drugiej drużynie. Jest widoczny duży przeskok, całkiem inaczej to wygląda w telewizji niż z perspektywy boiska. Na pewno jest duża różnica.
Dzisiaj miałeś sytuację, w której próbowałeś się złożyć do strzału przewrotką. Wygląda na to, że nie boisz się takich niekonwencjonalnych rozwiązań na boisku.
Tak wyszło, piłka poszła do tyłu, w głowie zrodził się pomysł, że trzeba się jakoś do tego złożyć. Wyszło, jak wyszło, nie udało się niestety czysto trafić.
Jeden punkt wywieziony z Łodzi to dobry wynik dla Podbeskidzia?
Myślę, że tak, były trudne warunki atmosferyczne, padało, murawa była śliska. Punkt na wyjeździe na pewno cieszy. Jeśli nie da się wygrać, trzeba zremisować.










