PGE GKS Bełchatów pokonał 2:0 Górnika Zabrze po golach Bartłomieja Bartosiaka i Kamila Poźniaka. Dzięki wygranej podopieczni Kamila Kieresia podtrzymali swoje szanse na utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie.
Tempo spotkania uderzająco trafnie ocenił komentator jednej z telewizji, który nazwał je „tempem spacerowym”. I tak rzeczywiście było. Tak naprawdę nie można nawet wyróżnić kilku ciekawych sytuacji, gdyż takich po prostu nie było.

Wyjątkiem jest sytuacja z 31. minuty. Wtedy to Bartłomiej Bartosiak otrzymał znakomite podanie od Rafała Kosznika i sprytnie posłał piłkę do bramki między nogami Norberta Witkowskiego. Futbolówkę próbował jeszcze wybijać Bartosz Kopacz, ale mimo jego interwencji ta i tak znalazła się w siatce. Wynikiem 1:0 dla gospodarzy zakończyła się pierwsza, bardzo uboga w ciekawe sytuacje, połowa.
Druga połowa niestety uderzająco przypominała pierwszą. Nie można nawet powiedzieć, że Górnik starał się odrobić stratę. Kibiców z Zabrza niewątpliwie najbardziej zawiedli dwaj napastnicy – Ireneusz Jeleń i Prejuce Nakoulma. Rozegrali oni bardzo słabe spotkanie i w 68. minucie zeszli z boiska.

Górnik w drugiej połowie miał przewagę wizualną, co objawiało się na przykład w posiadaniu piłki. Tak naprawdę „Trójkolorowi” nie robili nic, aby zagrozić bramce rywala. Gra podopiecznych Adama Nawałki wyglądała jak walenie głową w mur, którym była dobrze zorganizowana defensywa „Brunatnych”. Gdy wszyscy czekali na zakończenie spotkania, w doliczonym czasie meczu „Brunatni” postawili kropkę nad i. Wtedy to Krzysztof Michalak znakomicie podał do Kamila Poźniaka, a ten z łatwością wbił piłkę do bramki gości.
Ostatecznie po wielu nieudolnych próbach strzelenia gola Górnikowi nie udało się wywieźć z Bełchatowa żadnego punktu. „Brunatni” dopisali sobie w tabeli trzy oczka i mają ich już na koncie 20, co daje im trzypunktową stratę do Podbeskidzia.
Więcej o T-Mobile Ekstraklasie znajdziecie tutaj.