Paweł Brożek nadal przechodzi rehabilitację po kontuzji. Ma jednak nadzieję, że uda mu się wyjechać z drużyną na obóz do Hiszpanii. Napastnik Wisły nie był już na zgrupowaniu w Turcji.
Kontuzja kolana, której Brożek nabawił się ubiegłej wiosny, nie wymagała na szczęście operacji, choć były takie obawy. – Ingerencja chirurga to ostateczność w moim wypadku, natomiast były takie przymiarki, żeby to zoperować. Ale to by mi nie dawało stuprocentowej pewności, że wrócę do swojej normalnej dyspozycji. Gdybym się poddał operacji, to prawdopodobnie pauzowałbym trzy miesiące. Wiadomo, że to długi okres i prawdopodobnie nie byłbym w stanie pomóc drużynie na wiosnę – tłumaczy.
Choć kolano udało się wyleczyć, to piłkarz zmaga się jeszcze z urazem pachwin. – Przyczep mięśni jest wyleczony w stu procentach, natomiast jest problem ze spojeniem łonowym. Dlatego teraz trudno mi określić, kiedy wrócę. Mam nadzieję, że pojadę z Wisłą na drugi obóz – mówi Brożek.
Na razie nie wiadomo, czy Brożek zdoła przygotować się do pierwszego meczu ligowego w tym roku, choć ma wielką nadzieję, że się to uda. Wisła zagra z PGE GKS-em Bełchatów. – Mam nadzieję, że się uda… Zobaczymy. Teraz wzmocniłem obciążenia na siłowni, ale nie kopnąłem piłki przez ostatnie dwa miesiące. Na pewno chciałbym jechać z Wisłą na obóz i zagrać przynajmniej w jednym sparingu. Jeśli by tak było, to byłbym gotowy na pierwszy mecz z GKS-em – stwierdza piłkarz.










