Nisko opuszczone getry, stonowane kolory obuwia, długie, opadające na twarz włosy. Brzmi jak opis typowego piłkarza lat osiemdziesiątych? Okazuje się, że nie tylko – w akademii Evertonu uchował nam się bowiem jeden z najbardziej oldschoolowych zawodników, jacy wyszli ostatnio spod skrzydeł angielskich szkółek piłkarskich. Poznajcie Toma Daviesa, piłkarza, który jest przeciwieństwem tego, jak postrzegacie młode gwiazdy angielskich drużyn.
16 kwietnia 2016 roku Anglik pojawia się na ostatnie siedem minut meczu z Southampton i zalicza debiut w Premier League. Równo miesiąc później tymczasowy menadżer Evertonu – David Unsworth, desygnuje go do gry w podstawowej jedenastce przeciwko Norwich. Davies znakomicie wykorzystuje swoją szansę i po bardzo dobrym występie otrzymuje nagrodę dla gracza meczu. Przygotowania do nowego sezonu „The Toffees” rozpoczęli już jednak pod okiem Ronalda Koemana. Graczy czekało nowe rozdanie, a występ młodego pomocnika przeciwko Norwich został już dawno zapomniany. Koeman miał w głowie jedenastkę, w której zabrakło miejsca dla niedoświadczonego Anglika. Davies grywając tylko w końcówkach spotkań, zapracował na swoją szansę, którą jak miało się wkrótce okazać, w pełni wykorzysta.
Nowy rok
Rok 2017 rozpoczął się dla młodego Anglika znakomicie. Ponownie dostał szansę gry od pierwszej minuty i znów nie zawiódł. Będąc jednym z najlepszych piłkarzy na boisku, zaliczył asystę i poprowadził Everton do triumfu nad Southampton. Niebawem jednak miał go czekać kluczowy dla jego dotychczasowej kariery mecz. Kolejnym rywalem „The Toffees” był Manchester City. Holenderski trener po raz kolejny postanowił zaufać Daviesowi i zdecydował się na wystawienie go od pierwszej minuty. Swoją szansę oczywiście wykorzystał. Wkrótce o utalentowanym pomocniku mówiła już cała Anglia. Zachowując się jak rasowy napastnik, w fenomenalny sposób pokonał Claudio Bravo, czym pomógł przypieczętować wygraną. Młody Anglik znów zapracował na tytuł gracza spotkania, a jak się później okazało, jego gol został wybrany przez kibiców trafieniem sezonu. Thierry Henry powiedział po tym meczu: – Jeśli taką akcję zrobiłby Cristiano Ronaldo, ludzie przez cały czas mówiliby tylko o tym.
Tom jest niezwykle skoncentrowany na swojej grze. Może rządzić środkiem pola, jest niezwykle inteligentny, co mogliśmy zobaczyć przeciwko City. Zawsze był bardzo ułożony, trenerzy nie mieli z nim problemów. Carl Giles – były trener Daviesa
Davies swojej pozycji w drużynie nie oddał już do końca sezonu. Występował przeważnie od pierwszej minuty, co jakiś czas zachwycając wszystkich podaniem czy indywidualną akcją. Na koniec sezonu, oprócz wspomnianego wcześniej wyróżnienia za bramkę sezonu, został wybrany także najlepszym młodym zawodnikiem Evertonu.
Rok 2017 jest dla niego jak do tej pory wymarzony. Zagrał we wszystkich ligowych spotkaniach, zdobył dwie bramki, zaliczył trzy asysty, ale przede wszystkim wypracował sobie już markę. Markę, która może okazać się bezcenna w obliczu wzmocnień poczynionych przez Everton w obecnym oknie transferowym. Walka o miejsce w środku pola zapowiada się bowiem na niebywale zaciętą. Piłkarz jest gotowy na wielką piłkę. Te sygnały zdawali się już dawać zarówno Ronald Koeman, jak i były selekcjoner reprezentacji Anglii Roy Hodgson, który swego czasu zaprosił Daviesa na trening z pierwszą drużyną.











