W przesuniętym na dzisiaj spotkaniu ostatniej kolejki Ligue 1 drużyna Stade Brestois pokonała na własnym boisku Lens aż 4:1. Dzięki temu zwycięstwu Bretończycy zajmują trzecie miejsce w tabeli.
Początkowo mecz ten miał zostać rozegrany trzy dni temu, jednak z powodu złych warunków atmosferycznych (uciążliwa śnieżyca w Bretanii) sędzia, pan Damien Ledentu, podjął decyzję o przerwaniu spotkania po 45 minutach. W tamtych okolicznościach nie padły żadne bramki. Dzisiaj zmian w pierwszych jedenastkach prawie nie było. Prawie, bo w ataku Brestu Alex Dupont wystawił Romaina Poyeta w miejsce Thomasa Micoli i to zdało się strzałem w dziesiątkę. Poyet już w 11. minucie spotkania zdobył prowadzenie dla gospodarzy. „Złocisto-krwiści” jeszcze nie zdążyli ochłonąć, a musieli po raz kolejny wyjmować piłkę z siatki. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał boczny obrońca beniaminka, Paul Baysse. Nadzieję w serca gości wlał jeszcze przed przerwą Eduardo, który otrzymał prostopadłe podanie od Hermacha.
Po przerwie z większym zaangażowaniem wyszli na boisko podopieczni Jean-Guy Wallemme’a, którzy starali się szybko zdobyć wyrównującą bramkę. Niewiele zabrakło, by plan się powiódł, jednak najczęściej przeszkodą nie do przeskoczenia był Steeve Elana. Co nie udało się gościom, bez problemu uzyskali ich przeciwnicy. W 65. minucie dogodną sytuację wykorzystał Bruno Grougi, który dobił wybroniony przez golkipera Lens strzał Nolana Roux. Na dziesięć minut przed końcem Runje musiał skapitulować po raz czwarty, a po raz drugi za sprawą Grougiego. Tego było już za wiele dla przyjezdnych, którzy tym samym musieli zejść z boiska pokonanym już siódmy raz w sezonie i wciąż okupują przedostatnią lokatę. Podopieczni Duponta zaś dzięki okazałej wygranej powrócili do ścisłej czołówki ligowej, mając tyle samo punktów, co przewodzące Marsylia i Lille.