Nieznacznie, bo jedynie 1:0 Werder Brema zwyciężył w meczu z TSG Hoffenheim. Jedną z niewielu sytuacji wykorzystał Claudio Pizarro, który wybiegł na boisko w barwach Werderu po raz setny. Dla Hoffenheim była to druga porażka z rzędu.
Po zremisowanym 1:1 z Walencją meczu Ligi Europejskiej trener Thomas Schaaf nie mógł skorzystać z usług Mesuta Özila, za niego zagrał Philipp Bargfrede. Zaskakująca była decyzja szkoleniowca o pozostawieniu pomocnika Marko Marina na ławce rezerwowych. Brak obu zawodników dał się zdecydowanie we znaki, pierwsza połowa meczu na Rhein-Neckar Arena była niezwykle nudna, zespołom brakowało precyzji i pomysłu na wykończenie akcji.
Najlepszą szansę w pierwszej połowie mieli goście z Bremy, po rzucie rożnym wykonanym przez Torstena Fringsa piłka wylądowała pod nogami Pera Mertesackera, jednak Timo Hildebrand popisał się świetnym refleksem i obronił strzał z krótkiego dystansu. Gospodarze co prawda próbowali atakować, byli jednak zbyt mało precyzyjni.
Po przerwie gra nie zmieniła się za bardzo, piłka rozgrywana była głównie w środku pola, próby strzałów poszczególnych piłkarzy wciąż były nieudane. Obaj trenerzy dokonali kilku zmian, które nie zmieniły oblicza spotkania. Cały czas brakowało sytuacji podbramkowych, żadna z drużyn nie przeważała.
Dopiero w 81. minucie Claudio Pizarro, dla którego był to już setny występ w barwach Werderu Brema, zdobył bramkę. Peruwiańczyk swoją jedyną groźną akcję zakończył golem, przy którym zawiniła głównie obrona TSG Hoffenheim. Gospodarze chcieli się jeszcze zreflektować, ale defensywa Werderu była niezwykle pewna. Mecz zakończył się więc wynikiem 0:1, dla Hoffenheim to druga porażka z rzędu.








