Prezes brazylijskiej federacji piłkarskiej, Jose Marin, zakomunikował, że nowym trenerem reprezentacji na pewno będzie Brazylijczyk. Zdementował tym samym pogłoski mówiące o tym, że „Canarinhos” mieliby być prowadzeni przez Josepa Guardiolę.
W ostatnim czasie bardzo głośno zrobiło się na temat powrotu Guardioli na ławkę trenerską. Hiszpan niejednokrotnie mówił, że wróci do futbolu najwcześniej w styczniu, jednak nie przeszkodziło to zagranicznym mediom w szukaniu mu nowego pracodawcy. Najwięcej mówiło się o takich zespołach jak AC Milan czy Manchester City, jednak po niedawnym zwolnieniu Mano Menezesa z reprezentacji Brazylii ożywiła się dyskusja również w tym kierunku.
– Trudno mi uwierzyć, że następnym trenerem reprezentacji Brazylii będzie ktoś z zagranicy – mówi tymczasem Jose Marin. – Mam olbrzymi szacunek do Guardioli, ale Brazylia wygrała pięć mistrzostw świata z brazylijskimi trenerami – kontynuował.
– Z nikim jeszcze nie rozmawiałem. Czekam na zakończenie Basileirao. Decyzja powinna zostać podjęta w styczniu, wtedy pojawię się na konferencji prasowej i przekażę dziennikarzom nasz wybór. Nasz przyszły trener powinien być adekwatny do profilu, który zaprowadzi nas na szczyt. Tym szczytem jest zwycięstwo w mistrzostwach świata w 2014 roku.
Okazuje się jednak, że Brazylijczycy mają już na oku jednego trenera. Jest nim Luiz Felipe Scolari, o czym mówił dyrektor CBF, Andres Sanchez.
– Nie rozmawiałem jeszcze z prezesem, ale bardzo możliwe, że odejdę z zarządu. O ile mi wiadomo, Felipao uzgodnił już warunki. Wiem z wiarygodnego źródła, że tak się stało. Jestem smutny z powodu tych wydarzeń. Myślicie, że chciałem tutaj być i wyjaśniać powody zwolnienia trenera? Przechodzimy przez moment niepewności, nie mamy szkoleniowca, ale na pewno nie ma niczego takiego, co mogłoby wstrząsnąć brazylijskim futbolem – powiedział.









