W rozpoczynającym 21. kolejkę Ekstraklasy spotkaniu drużyna PGE GKS Bełchatów zremisowała 1:1 z Górnikiem Zabrze. 6. bramkę w tym sezonie dla miejscowych zdobył Marcin Żewłakow, natomiast goście wyrównali losy tej potyczki dzięki trafieniu Grzegorza Bonina.

Przed meczem wszyscy zgromadzeni na stadionie przy ulicy Sportowej minutą ciszy uczcili pamięć zeszłorocznej katastrofy prezydenckiego samolotu. Jako pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze, już w 7. minucie bowiem dobrą okazję miał Dawid Nowak. Niestety dla „Brunatnych”, Adam Stachowiak zablokował ten strzał. W 10. minucie doczekaliśmy się pierwszej bramki w tej rywalizacji. Kapitalnym prostopadłym podaniem wykazał się Nowak, a wychodzący na czystą pozycję Marcin Żewłakow na raty pokonał zabrzańskiego bramkarza. Pierwsze uderzenie co prawda obronił Stachowiak, jednak przy dobitce doświadczonego napastnika GKS-u był już bezradny. Chwilę później ponownie sygnał do ataków dali piłkarze Bełchatowa. Szczęścia próbował Maciej Małkowski, ale tym razem lepszy, choć nie bez problemów, okazał się Stachowiak.

Podopieczni Adama Nawałki tak naprawdę pierwszą klarowną sytuację do zdobycia gola przeprowadzili dopiero w 27. minucie gry i od razu wyrównali losy tej potyczki. Po świetnym dośrodkowaniu jednego z zawodników Górnika próbował Sikorski, Sapela zdołał odbić piłkę przed siebie, a skuteczną dobitką akcję zakończył Grzegorz Bonin. Odpowiedzią gospodarzy była sytuacja, którą stworzył sobie Małkowski. Gracz drugiej linii opanował piłkę, po czym uderzył obok lewego słupka golkipera gości.

„Trójkolorowi” po zmianie wyniku zaczęli coraz śmielej przedostawać się pod pole karne bełchatowian, czego efektem był groźny strzał Daniela Sikorskiego. Dobrym refleksem wykazał się Łukasz Sapela i tylko dzięki jego skutecznej interwencji nie doszło do zmiany rezultatu. Jeszcze przed przerwą ponownie Żewłakow bliski dania prowadzenia swojemu zespołu, lecz dośrodkowanie Fonfary przeleciało minimalnie nad jego głową.











