Sporting Braga po wygranym 2:0 spotkaniu z Nacional Madeira zrównał się punktowo z Benfiką Lizbona i FC Porto, zespołami typowanymi do zdobycia mistrzostwa Portugalii. Czy finalista Ligi Europy będzie czarnym koniem tegorocznych rozgrywek?
Sześć spotkań, cztery zwycięstwa i dwa remisy. Z takim bilansem Sporting Braga zajmuje trzecie miejsce w tabeli, na równi z Porto i Benfiką. Przed rozpoczęciem nowego sezonu eksperci w Portugalii zgodnie twierdzili, że mając na uwadze stabilność formy i praktycznie niezmieniony skład Porto oraz liczne, udane transfery Benfiki, to właśnie te dwa zespoły walczyć będą o mistrzostwo.

Tymczasem zapomniano o Sportingu Braga, który w sezonie 2010/2011 w finale Ligi Europy przegrał z drużyną prowadzoną wówczas przez Andre Villasa-Boasa. Odejście z Bragi Domingosa Pacienci potraktowano jako koniec pewnego etapu i nikt, poza ludźmi związanymi ze Sportingiem, nie wierzył, że nowy opiekun jest w stanie powtórzyć ten sukces.
Jednak po kilkunastu tygodniach wspólnej pracy Leonardo Jardim zbudował zespół, który jest w stanie walczyć o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. A to, czy jest w stanie konkurować z Benfiką i FC Porto, zostanie zweryfikowane podczas bezpośrednich starć. Najbliższe spotkanie z mistrzem Portugalii odbędzie się 27 listopada. To wtedy przekonamy się, czy Sporting Braga jest w stanie walczyć o końcowe zwycięstwo w Liga Sagres.
Jak na razie Sporting jest poza zasięgiem swoich, teoretycznie gorszych rywali, co doskonale było widać w meczu z Nacionalem.











