Po zeszłotygodniowym Super Sunday czas na 6. kolejkę obecnego sezonu Premier League. I tym razem spotkań hitowych pomiędzy drużynami z absolutnego angielskiego topu nie zabraknie.
Największe emocje w ten weekend będziemy mieli już na samym początku. Tym razem organizatorzy postanowili nie bawić się w przystawki, tylko od razu zaserwować nam danie główne w postaci derbów stolicy, w których zmierzą się Arsenal z Chelsea. Początek o 13:45, ale my już trzy godziny wcześniej zaczniemy naszą relację LIVE z tego spotkania, o którym szerzej piszemy TUTAJ.

Następnie przyjdzie pora na tradycyjne mecze o 16, których tym razem będzie sześć. Najciekawiej znowu powinno być w Londynie, tyle że tym razem na Craven Cottage, gdzie Fulham podejmie Manchester City. Niespodziewanie do tego spotkania z wyższej pozycji w tabeli przystąpią gospodarze, którzy są wyżej o jedno oczko od rywali i wyprzedzają ich dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Już to świadczy o nie najlepszym starcie w rozgrywkach podopiecznych Roberto Manciniego. Wystarczy przypomnieć, że w zeszłym sezonie na ten stadion, tyle że w 5. kolejce, mistrzowie Anglii jechali z kompletem 12 punktów. I właśnie na Craven Cottage pierwszy raz nie wygrali w lidze, chociaż prowadzili już 2:0. Teraz przyjadą do Londynu w roli faworyta, choć już nie takiego, tym bardziej że w środku tygodnia odpadli z Pucharu Ligi, przegrywając u siebie z Aston Villą, a tydzień wcześniej doznali bolesnej porażki w Madrycie, natomiast Fulham u siebie po dwóch meczach ma sześć punktów i bilans bramkowy 8:0. Czy dojdzie zatem do niespodzianki? Nie pomoże w tym zapewne absencja Berbatowa, a także Diarry, Senderosa czy Freia po stronie miejscowych. Wśród gości zabraknie na pewno Rodwella, a nie wiadomo, jaki los czeka Nasriego, Maicona i Richardsa.
O 16 zagrają też obydwa kluby z Liverpoolu, choć w mieście Beatlesów odbędzie się tylko jedno spotkanie. Na Goodison Park rozpędzony Everton, którego raczej nie wyhamuje wtorkowa porażka z Leeds w Capital One Cup, podejmie Southampton, które ostatnio gra bardzo dobrze i tydzień temu wreszcie się przełamało, pokonując wysoko Aston Villę. Za faworytów trzeba uznawać „The Toffees”, którzy powinni po tej kolejce utrzymać świetne, trzecie miejsce w tabeli. Na pewno pomocny w osiągnięciu tego celu będzie Nikica Jelavić, który wraca po kontuzji, ale czy koniecznie do pierwszego składu? Bardzo możliwe, że nie, bo świetnie nieszczęście rywala wykorzystał Victor Anichebe, który był skuteczny. Zabraknie za to Darrona Gibsona, bez którego liverpoolczycy grają gorzej, ale akurat z tym rywalem u siebie powinni sobie dać radę.














