Trzeci miesiąc rozgrywek Premier League za nami, czas rozpocząć rywalizację w listopadzie. Na początek organizatorzy przygotowali nam bardzo ciekawy weekend – z meczem na samym szczycie, minihitem i derbami, jakich ta liga jeszcze nie widziała!

Tym razem inauguracja kolejki, tradycyjnie w sobotę o 13:45, odbędzie się na St. James’ Park. Do Newcastle przyjedzie będąca w gazie Chelsea, która zaliczyła perfekcyjny wręcz październik. Londyńczycy wygrali wszystkie sześć rozegranych meczów w zeszłym miesiącu, w tym ostatnie dwa z Manchesterem City i Arsenalem. A to wszystko w bardzo dobrym (no, może poza spotkaniem z MC) stylu. Przeciwnicy z kolei ostatnio nie mają się czym szczycić. W zeszły weekend stali się pierwszym w tym sezonie zespołem, który okazał się za słaby i przegrał z Sunderlandem, w środę przyszła też porażka z Man City w Pucharze Ligi. Tydzień wcześniej zaś „Sroki” zremisowały, grając długo w dziesiątkę, z Liverpoolem. Tak naprawdę nie wiadomo, czego się po nich spodziewać. Grają w kratkę, czego efektem jest też miejsce otwierające drugą połowę tabeli. Na rozpędzoną niebieską maszynę średnia forma to na pewno będzie za mało. Jeśli Alan Pardew chce zatrzymać team Mourinho, to musi się nieźle namyśleć. Tym bardziej że zaledwie w środę Newcastle w bardzo mocnym składzie rozegrało 120 minut z Manchesterem City. Rywale grali dzień wcześniej, a poza tym Mourinho wymienił całą jedenastkę w porównaniu z meczem ligowym. Alan Pardew oczywiście takiego komfortu nie ma, ma za to ból głowy, bo 3/4 linii obrony, Tiote, Sissoko, Cisse czy Anita mogą odczuwać jeszcze skutki ostatniego spotkania. Poza tym kontuzjowani są Coloccini, Taylor, Haidara, a nie zagra też Jonas Gutierrez. To nie wróży gospodarzom nic dobrego, choć nie można ich ot tak sobie skreślić. Jeśli jednak zdobędą w tym starciu choćby punkt, to będzie to dla nich sukces.

O 16:00 rozpocznie się sześć spotkań. Najciekawiej zapowiadają się mecze z udziałem klubów z Manchesteru. Obydwa bowiem w tym sezonie do tej pory dołują, a dzisiaj mają okazję zapunktować. Łatwiej na pewno będą mieli gracze City. Z całym szacunkiem, ale Norwich na Etihad nie ma czego szukać. Być może podopieczni Pellegriniego w tabeli nie wyglądają najlepiej i co trzeci mecz w tym sezonie przegrali, ale na swoim stadionie są nie do zatrzymania. Raczej należy się spodziewać, że podreperują swój, i tak już najlepszy w lidze, bilans bramkowy, niż stracą punkty. Tym bardziej że rywale są w strefie spadkowej. Z całym przekonaniem można napisać, że ich lokata po tej kolejce się nie poprawi. Po ostatniej porażce w Manchesterze 0:4, choć na Old Trafford w Pucharze Ligi, czas na następną. Trudno, takie dni też się zdarzają. Nieco więcej problemów powinien mieć za to Manchester United. David Moyes wraz ze swoją świtą uda się do Londynu na mecz z Fulham. Piłkarze z Craven Cottage nie zachwycają, w tabeli są nisko, ale u siebie mogą urwać punkty każdemu. Szczególnie że ich główna strzelba, czyli Dymitar Berbatow, będzie miała dobrą motywację, żeby się starać. Na Old Trafford tymczasem mogło być fatalnie, ale świetny pościg w drugiej połowie meczu ze Stoke przywrócił nadzieję w mistrzów Anglii. Poprawili go w środku tygodnia rozniesieniem Norwich i do stolicy pojechali już w lepszych humorach. Na pewno United ma co odrabiać, bo do lidera traci już osiem punktów. Zatem przez fatalny początek sezonu gracze z północy kraju wywarli na siebie presję, bo powoli margines błędu się zmniejsza i na wpadki, a na pewno na aż tyle, nie można sobie pozwolić. Pod jeszcze większą presją jest jednak Martin Jol. Zespół przegrał też z Leicesterem City w środku tygodnia w Pucharze Ligi, przez co sytuacja holenderskiego szkoleniowca nie wygląda najlepiej. Porażka z United na pewno skomplikuje jego sytuację jeszcze bardziej, dlatego będzie on motywował swoich piłkarzy, by walczyli do upadłego. Niestety nie będzie mógł skorzystać z usług Rodallegi, Briggsa i Hangelanda. Moyes za to nie ma do dyspozycji jak zwykle Fletchera i Danny’ego Welbecka, jednak dobra forma strzelecka pozostałych napastników sprawia, że problemy kadrowe nie spędzają już Szkotowi snu z powiek.













