W środku tygodnia na Wyspach kibice emocjonowali się przede wszystkim sprawami pozasportowymi. Czas jednak na powrót do rywalizacji ligowej. W ten weekend znowu nie zabraknie emocji, których najwięcej, co nie dziwi, powinno być w Londynie.
13. seria gier rozpocznie się jednak o 13:45 na północy kraju, a dokładniej na Stadium Of Light, gdzie Sunderland podejmie rozpędzone WBA. Podopieczni Steve’a Clarke’a to rewelacja początkowej części sezonu. Nikt by przed startem rozgrywek nie pomyślał, że po 12 kolejkach „The Baggies” nadal będą utrzymywali czwarte miejsce w tabeli. Nieco na drugim biegunie są „Czarne Koty”, które przed swoim ostatnim meczem miały tyle punktów co zespoły w strefie spadkowej. Na szczęście wygrana z Fulham nieco podreperowała pozycję Sunderlandu w lidze, która i tak jednak nie jest wymarzona. Dzisiaj niełatwo będzie podopiecznym Martina O’Neilla poprawić swoje 15. miejsce i to gości można uznawać za faworytów. Na swoje szczęście trener będzie miał do dyspozycji niemal najsilniejszy skład, bo zabraknie tylko Browna i McFaddena. Z drugiej strony problemów trochę więcej, gdyż dalej niedomagają Thomas, Dawson, Foster i McAuley, z tym że trzech ostatnich ma jakieś szanse na grę.

Tym razem dość spokojnie będzie o 16, bo odbędą się tylko cztery mecze. Na łatwe zwycięstwo gospodarzy zapowiada się na Old Trafford, gdzie przyjedzie najsłabsze do tej pory QPR. Ze swoim byłym klubem nie zmierzy się Mark Hughes, który został zwolniony ze stanowiska menedżera dzisiejszych gości. Być może taki wstrząs pozytywnie zadziała na kompletnie rozbity zespół, który jednak jedzie do Manchesteru chyba tylko po to, żeby wrócić z jak najmniejszym bagażem goli. Podopieczni sir Aleksa Fergusona będą chcieli uświetnić odsłonięcie jego pomnika przed stadionem i po dwóch porażkach z rzędu (liga, LM) w końcu się przełamać. Zapowiada się pogrom, tym bardziej że znowu gotowy do gry jest Rooney. W przeciwieństwie do kontuzjowanych Kagawy, Naniego, Vidicia i Evansa Anglik powinien dziś wybiec w pierwszym składzie. Goście mają więcej problemów, bo urazy leczą Bosingwa, Johnson, Ephraim, Zamora i Park, a Fabio nie jest uprawniony do gry przeciwko swojemu macierzystemu klubowi.
Piąty w tabeli Everton też będzie chciał zainkasować trzy punkty, ale z racji, że zmierzy się z zeszłotygodniowym pogromcą MU, czyli Norwich, nie będzie łatwo. „The Toffees” w ostatni weekend stracili czwartą lokatę, choć niewykluczone, że dzisiaj ją odzyskają. Muszą jednak bezwzględnie wygrać. Nie pomogą w tym na pewno Mirallas, Neville (kontuzje) i Fellaini (wykluczenie). Niewiadomy do końca jest los Gibsona, Anichebe i Hibberta. Chris Hughton pewnie wystawi identyczny skład, który tydzień temu pokonał United, bo kontuzjowany jest tylko Harry Kane, natomiast lekki problem ma też Russell Martin.











