Fot. Tomasz Mikołajczak, Bartosz Bosacki i Sławomir Peszko celebrują zwycięstwo
We wtorek czeka nas mecz Polska – Niemcy. Nasza reprezentacja zremisowała ostatnio 1:1 z drużyną Meksyku, a Niemcy rozgromili 6:2 Austrię. Dzięki temu zwycięstwu nasi zachodni sąsiedzi zostali pierwszą drużyną, która wywalczyła awans do polsko-ukraińskiego turnieju. Na temat wtorkowego spotkania rozmawialiśmy z byłym reprezentantem Polski, Bartoszem Bosackim.
W piątek zremisowaliśmy 1:1 z reprezentacją Meksyku. Podobał się Panu mecz, jaki rozegraliśmy w Warszawie?
Meksyk na pewno nie jest drużyną przypadkową. Zajmuje 20. miejsce w rankingu FIFA. To dobry zespół, pokazał kilka fajnych akcji i to, że potrafi grać piłką. Sądzę, że na jego tle Polska wcale nie odstawała, a przy odrobinie szczęścia, gdyby Adrian [Mierzejewski – przyp. red] wykorzystał sytuację na początku drugiej połowy, to moglibyśmy wygrać. Ale zważywszy na problemy, jakie reprezentacja miała przed tym meczem, o ile kontuzje można nazwać problemami, to było naprawdę dobrze. Fajnie, że w miejsce kontuzjowanych zagrali zawodnicy z szerokiej kadry. Mają oni dużą szansę, aby walczyć o miejsce w tej 23-osobowej kadrze na Euro i dzięki temu spotkaniu mogli się zaprezentować selekcjonerowi. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku.
Bartosz Bosacki jeszcze w barwach Lecha Poznań (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Niemcy wygrali do tej pory wszystkie swoje mecze eliminacyjne i, nie tracąc nawet punktu, zostali pierwszą reprezentacją, która awansowała do przyszłorocznych mistrzostw. W parze z wynikami idzie także jakość gry, niemieccy piłkarze grają skutecznie i ładnie dla oka. Czy dla Pana to oni są głównym faworytem turnieju?
Z reguły jest tak, że faworytów dużej imprezy jest dwóch, trzech czy czterech, ale zwycięzca może być tylko jeden. Tak więc ktoś na pewno zawiedzie oczekiwania fanów. W tym momencie trudno powiedzieć, kto wygra mistrzostwa, ale Niemcy z pewnością mają duże szanse. Od wielu lat, czy to na mistrzostwach świata, czy to na mistrzostwach Europy, są w ścisłej czołówce i stają na podium. Ostatnio czytałem wypowiedzi zawodników, którzy grają w tej reprezentacji, i mówili oni, że obecna drużyna jest najsilniejszą, jaką mieli w ostatnich latach. To mówi samo przez siebie. Zresztą wyniki, jakie osiągają, błyskawiczny awans na mistrzostwa i niedawna wygrana z Brazylią tylko potwierdzają wysoką klasę tego zespołu. Czeka nas naprawdę fajny mecz towarzyski, będzie co oglądać.
Tyle że w drużynie Niemców zabraknie na pewno Oezila, Schweinsteigera i Neuera, a być może i kilku innych podstawowych zawodników. Wychodzi na to, że Niemcy, tak jak niedawno inny gigant – Francja, wystawią przeciwko naszej reprezentacji nominalnych rezerwowych. Pozwolą, by w meczu towarzyskim zagrała młodzież.
Jestem przekonany, że trener Loew nie wystawi słabszego zespołu. Za tych trzech zawodników zagrają piłkarze równie dobrzy, którzy z pewnością będą chcieli wykorzystać szansę i udowodnić selekcjonerowi swoją wartość. W kadrze tak naprawdę nie ma podstawowej jedenastki. Jest 23 czy 25 podstawowych zawodników i każdy z nich jest równorzędny. Jeżeli ktoś już się znajdzie na zgrupowaniu kadry, to musi być zadowolony. Oczywiście, może mieć żal do trenera, że nie występuje, bo w reprezentacji tak już jest. Jednak ci, którzy zastąpią trzech czy pięciu zawodników w składzie Niemców z poprzedniego spotkania, będą chcieli zrobić wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony. W grę wchodzi przecież gra na mistrzostwach Europy. Wydaje mi się, że ten, kto wystąpi za Oezila, zaprezentuje ten sam poziom, a być może zagra nawet lepiej. Będzie miał większą motywację.
Jeśli Niemcy zagrają z nami tak samo jak przeciwko Brazylii czy Austrii, to mamy z nimi jakiekolwiek szanse?
Mesut Oezil nie wystąpi w meczu z Polską (fot. skysports.com)
W każdym wydarzeniu sportowym, jeżeli spotykają się dwa zespoły, nieważne, czy jest to piłka nożna, czy jakakolwiek inna dyscyplina sportowa, to szanse są 50 na 50. Na początku meczu obydwa zespoły są sobie równe i dopiero samo spotkanie weryfikuje ich siły, umiejętności. Dlatego nie chcę mówić, czy mamy szansę, czy nie mamy szans. Przed meczem mamy 50 procent szans na zwycięstwo i zobaczymy, jak to będzie wyglądało w trakcie spotkania. Ja wierzę, że stadion w Gdańsku przyniesie reprezentacji szczęście i atmosfera, jaką stworzą kibice, pomoże nam w tym meczu. Na pewno cała otoczka spotkania wyzwoli w chłopakach dodatkowe siły, pozytywne emocje, które pomogą im na boisku. Będziemy ostro walczyć, ale to jest tylko sport, a w sporcie ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Ja głęboko wierzę, że tym przegranym nie będzie reprezentacja Polski. Na te dziewięć miesięcy przed mistrzostwami widać już zarys reprezentacji, pewien sposób grania. Chłopaki pojmują to, czego uczy ich trener Smuda, i wierzę, że to zaprocentuje już we wtorek. A jeżeli się nie uda, to z pewnością nasi reprezentanci wyniosą z tego meczu wiele pozytywów. Będą znali swoją wartość i to im pomoże w następnych spotkaniach, a nawet na Euro.
Pod nieobecność Oezila i Schweinsteigera, a prawdopodobnie także i Gomeza, kto będzie sprawiał naszej defensywie największe problemy? Może wspaniały Goetze, który wypchnął Kubę Błaszczykowskiego z pierwszej jedenastki Borussii?
Goetze jest piłkarzem, który w tym momencie robi w Niemczech furorę. Kuba ostro z nim rywalizuje i sądzę, że w jutrzejszym meczu będzie podwójnie zmotywowany, aby pokazać się trenerowi Kloppowi. Poza tym w następnych dwóch spotkaniach Bundesligi prawdopodobnie wystąpi Kuba, bo Goetze dostał ostatnio czerwoną kartkę. Wszystko w rękach Kuby, jeśli on się dobrze zaprezentuje, to role mogą się odwrócić i to Goetze usiądzie na ławce. Mimo wszystko to dobry piłkarz i trzeba będzie zwrócić na niego uwagę. Zresztą każdy, kto występuje w niemieckiej reprezentacji, jest dobrym piłkarzem. Ale nie zapominajmy, że w naszej kadrze także mamy dobrych zawodników. W końcu trzech z nich gra w drużynie mistrza Niemiec, a to w jakiś sposób świadczy o naszej sile.
No właśnie trzech czy dwóch? Jak wiemy, Łukasz Piszczek został zawieszony na pół roku w prawach reprezentanta Polski, a już chodzą słuchy, że za chwilę kara zostanie wycofana. W październiku Piszczek ma polecieć z reprezentacją na zgrupowanie do Korei Południowej. To słuszna decyzja? Czy ktoś, kto brał udział w korupcji, powinien grać w kadrze? Zwłaszcza jeśli został zawieszony na sześć miesięcy, a karę cofa się po niecałych dwóch?
Damien Perquis ma w meczu z Niemcami zadebiutować w reprezentacji Polski (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Według mnie Łukasza ukarano pod publiczkę. Chłopaków, którzy brali udział w tej aferze, było kilkunastu, a Łukasz dostał najsurowszą karę. Nie należy tego roztrząsać, a jedynie zastanowić się, dlaczego to najmłodszego z całego grona ukarano najsurowiej. Dla reprezentacji będzie najlepiej, jeśli Piszczek zostanie odwieszony i będzie mógł w kadrze grać. Jest on jednym z naszych najlepszych zawodników i kluczowym elementem tej reprezentacji. Jego gra w ostatnim sezonie Bundesligi udowodniła, że jest piłkarzem ponadprzeciętnym. Nie stać nas na to, by rezygnować z takich zawodników jak Łukasz.
Jeśli chodzi o wylot naszej reprezentacji do Korei, to warto się tam tłuc? Mistrzostwa Europy odbywają się w naszym kraju, na naszych stadionach, a nasi piłkarze zamiast się do nich przyzwyczajać, to latają po całym świecie. W październiku lecą do Korei, a potem do Afryki. Nie lepiej byłoby zagrać w Poznaniu i Gdańsku? Aby zawodnicy oswoili się z boiskiem, kibicami?
O takich rzeczach decydują ludzie za to odpowiedzialni i wierzę, że robią, co do nich należy. W takim okresie, gdy rozgrywa się spotkania eliminacyjne do Euro, trudno znaleźć w Europie dobrego sparingpartnera. Jeżeli tam, w Azji i Afryce, będzie można się spotkać z mocnymi drużynami, które będą z nami grać na 100 procent, to czemu nie skorzystać? Więc jeśli chodzi o kwestie sportowe, to jestem na tak, ale dalekie podróże to co innego. Chłopaki grają na poważnie w piłkę, w ligach zagranicznych, w lidze polskiej. Takie latanie to dla nich strata czasu. Spędzenie dwóch, trzech dni w samolocie, zmiana strefy czasowej, brak treningu – naprawdę szkoda, aby marnowali czas. Dlatego z powodu dużych odległości, jakie będą musieli nasi zawodnicy pokonać, ja jestem temu wyjazdowi przeciwny.
A sprawa Perquisa i Polanskiego? Tacy zawodnicy są naszej kadrze potrzebni? Nie jesteśmy w stanie rywalizować na Euro bez piłkarzyzapożyczonychz Niemiec czy Francji?
Paweł Brożek strzelił gola Meksykowi. Czy powtórzy swój wyczyn we wtorkowym meczu? (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Nie chcę oceniać, czy sobie bez nich poradzimy, czy nie. Najpierw niech zagrają oni kilka spotkań w naszym zespole, a potem będziemy ich oceniać. Grać dobrze w klubie a grać dobrze w reprezentacji to zupełnie inna bajka. Bywało, że ktoś zostawał królem strzelców w rozgrywkach klubowych, a w kadrze nie potrafił choćby raz trafić do siatki. To, że grają dobrze w swoich klubach, nie znaczy, że będą dobrze funkcjonować w reprezentacji. Na razie poczekajmy z ocenami. Jeżeli mają polskie obywatelstwo, trener ich widzi w swoim zespole, a oni sami także wykazują chęć reprezentowania Polski, to nie ma się nad czym zastanawiać. Należy dać im szansę, aby mogli się wykazać. Chociaż osobiście jestem trochę sceptycznie nastawiony do sprawy dawania obywatelstwa obcym zawodnikom. Jeżeli ktoś jest w jakiś sposób z naszym krajem powiązany, to nie widzę przeszkód, ale w przypadkach bardziej egzotycznych już nie. Nie podoba mi się takie zachowanie.
Na przykład Manuel Arboleda?
Już się kilka razy na ten temat wypowiadałem. Jeżeli ktoś występował z orzełkiem na piersi, to wie, o co w tym chodzi. Słychać nasz hymn, widać kilkanaście tysięcy kibiców, którzy cię dopingują, abyś jak najlepiej zaprezentował Polskę. Piękna sprawa, wspaniałe przeżycie. Dlatego nie wierzę, że Manuel Arboleda czułby wtedy to samo, co czujemy my. Bardzo bym tego chciał, jednak trudno mi w to uwierzyć.
Wróćmy do meczu wtorkowego meczu. Będzie trzeba liczyć na Wojtka Szczęsnego, aby wybronił nam remis, czy mamy kogoś, kto postraszy niemiecką defensywę? Kuba Błaszczykowski, Paweł Brożek, Robert Lewandowski? Kto z nich będzie sprawiał Niemcom największe kłopoty?
To zależy od naszego ustawienia, od tego, jak potoczy się mecz. Ze stałych fragmentów gry też można strzelić gola, wtedy naszym najgroźniejszym zawodnikiem byłby któryś z obrońców, który wpadnie w pole karne przeciwnika. Ja liczę na naszych napastników. Robert Lewandowski gra w niemieckim klubie i będzie chciał się pokazać, podobnie jak Kuba. Ale jest też Paweł Brożek, który dostał szansę z Meksykiem i według mnie ją wykorzystał. Strzelił ważną bramkę, gdyby Adrian był skuteczniejszy, to miałby też ładną asystę. Starał się, walczył, dawał z siebie wszystko. Myślę, że teraz ma coś do udowodnienia i trenerowi, i kibicom. Trener Smuda postawił na niego od pierwszej minuty, powiodło mu się i teraz musi pokazać, że nie był to jednorazowy wyskok, przypadek. Będzie musiał udowodnić swoją wartość w kolejnym meczu. W każdym razie mamy jedenastu zawodników, którzy rozpoczną ten mecz w podstawowym składzie, i kilku, którzy wejdą na zmianę. Każdy z nich będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony, dołożyć cegiełkę do zwycięstwa nad tak silnym rywalem. Najlepiej jakby była to cegiełka w postaci bramki.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
We wtorek czeka nas mecz Polska – Niemcy. Nasza reprezentacja zremisowała ostatnio 1:1 z drużyną Meksyku, a Niemcy rozgromili 6:2 Austrię. Dzięki temu zwycięstwu nasi zachodni sąsiedzi zostali pierwszą drużyną, która wywalczyła awans do polsko-ukraińskiego turnieju. Na temat wtorkowego spotkania rozmawialiśmy z byłym reprezentantem Polski, Bartoszem Bosackim.
W piątek zremisowaliśmy 1:1 z reprezentacją Meksyku. Podobał się Panu mecz, jaki rozegraliśmy w Warszawie?
Meksyk na pewno nie jest drużyną przypadkową. Zajmuje 20. miejsce w rankingu FIFA. To dobry zespół, pokazał kilka fajnych akcji i to, że potrafi grać piłką. Sądzę, że na jego tle Polska wcale nie odstawała, a przy odrobinie szczęścia, gdyby Adrian [Mierzejewski – przyp. red] wykorzystał sytuację na początku drugiej połowy, to moglibyśmy wygrać. Ale zważywszy na problemy, jakie reprezentacja miała przed tym meczem, o ile kontuzje można nazwać problemami, to było naprawdę dobrze. Fajnie, że w miejsce kontuzjowanych zagrali zawodnicy z szerokiej kadry. Mają oni dużą szansę, aby walczyć o miejsce w tej 23-osobowej kadrze na Euro i dzięki temu spotkaniu mogli się zaprezentować selekcjonerowi. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku.
Bartosz Bosacki jeszcze w barwach Lecha Poznań (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Niemcy wygrali do tej pory wszystkie swoje mecze eliminacyjne i, nie tracąc nawet punktu, zostali pierwszą reprezentacją, która awansowała do przyszłorocznych mistrzostw. W parze z wynikami idzie także jakość gry, niemieccy piłkarze grają skutecznie i ładnie dla oka. Czy dla Pana to oni są głównym faworytem turnieju?
Z reguły jest tak, że faworytów dużej imprezy jest dwóch, trzech czy czterech, ale zwycięzca może być tylko jeden. Tak więc ktoś na pewno zawiedzie oczekiwania fanów. W tym momencie trudno powiedzieć, kto wygra mistrzostwa, ale Niemcy z pewnością mają duże szanse. Od wielu lat, czy to na mistrzostwach świata, czy to na mistrzostwach Europy, są w ścisłej czołówce i stają na podium. Ostatnio czytałem wypowiedzi zawodników, którzy grają w tej reprezentacji, i mówili oni, że obecna drużyna jest najsilniejszą, jaką mieli w ostatnich latach. To mówi samo przez siebie. Zresztą wyniki, jakie osiągają, błyskawiczny awans na mistrzostwa i niedawna wygrana z Brazylią tylko potwierdzają wysoką klasę tego zespołu. Czeka nas naprawdę fajny mecz towarzyski, będzie co oglądać.
Tyle że w drużynie Niemców zabraknie na pewno Oezila, Schweinsteigera i Neuera, a być może i kilku innych podstawowych zawodników. Wychodzi na to, że Niemcy, tak jak niedawno inny gigant – Francja, wystawią przeciwko naszej reprezentacji nominalnych rezerwowych. Pozwolą, by w meczu towarzyskim zagrała młodzież.
Jestem przekonany, że trener Loew nie wystawi słabszego zespołu. Za tych trzech zawodników zagrają piłkarze równie dobrzy, którzy z pewnością będą chcieli wykorzystać szansę i udowodnić selekcjonerowi swoją wartość. W kadrze tak naprawdę nie ma podstawowej jedenastki. Jest 23 czy 25 podstawowych zawodników i każdy z nich jest równorzędny. Jeżeli ktoś już się znajdzie na zgrupowaniu kadry, to musi być zadowolony. Oczywiście, może mieć żal do trenera, że nie występuje, bo w reprezentacji tak już jest. Jednak ci, którzy zastąpią trzech czy pięciu zawodników w składzie Niemców z poprzedniego spotkania, będą chcieli zrobić wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony. W grę wchodzi przecież gra na mistrzostwach Europy. Wydaje mi się, że ten, kto wystąpi za Oezila, zaprezentuje ten sam poziom, a być może zagra nawet lepiej. Będzie miał większą motywację.
Jeśli Niemcy zagrają z nami tak samo jak przeciwko Brazylii czy Austrii, to mamy z nimi jakiekolwiek szanse?
Mesut Oezil nie wystąpi w meczu z Polską (fot. skysports.com)
W każdym wydarzeniu sportowym, jeżeli spotykają się dwa zespoły, nieważne, czy jest to piłka nożna, czy jakakolwiek inna dyscyplina sportowa, to szanse są 50 na 50. Na początku meczu obydwa zespoły są sobie równe i dopiero samo spotkanie weryfikuje ich siły, umiejętności. Dlatego nie chcę mówić, czy mamy szansę, czy nie mamy szans. Przed meczem mamy 50 procent szans na zwycięstwo i zobaczymy, jak to będzie wyglądało w trakcie spotkania. Ja wierzę, że stadion w Gdańsku przyniesie reprezentacji szczęście i atmosfera, jaką stworzą kibice, pomoże nam w tym meczu. Na pewno cała otoczka spotkania wyzwoli w chłopakach dodatkowe siły, pozytywne emocje, które pomogą im na boisku. Będziemy ostro walczyć, ale to jest tylko sport, a w sporcie ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Ja głęboko wierzę, że tym przegranym nie będzie reprezentacja Polski. Na te dziewięć miesięcy przed mistrzostwami widać już zarys reprezentacji, pewien sposób grania. Chłopaki pojmują to, czego uczy ich trener Smuda, i wierzę, że to zaprocentuje już we wtorek. A jeżeli się nie uda, to z pewnością nasi reprezentanci wyniosą z tego meczu wiele pozytywów. Będą znali swoją wartość i to im pomoże w następnych spotkaniach, a nawet na Euro.
Pod nieobecność Oezila i Schweinsteigera, a prawdopodobnie także i Gomeza, kto będzie sprawiał naszej defensywie największe problemy? Może wspaniały Goetze, który wypchnął Kubę Błaszczykowskiego z pierwszej jedenastki Borussii?
Goetze jest piłkarzem, który w tym momencie robi w Niemczech furorę. Kuba ostro z nim rywalizuje i sądzę, że w jutrzejszym meczu będzie podwójnie zmotywowany, aby pokazać się trenerowi Kloppowi. Poza tym w następnych dwóch spotkaniach Bundesligi prawdopodobnie wystąpi Kuba, bo Goetze dostał ostatnio czerwoną kartkę. Wszystko w rękach Kuby, jeśli on się dobrze zaprezentuje, to role mogą się odwrócić i to Goetze usiądzie na ławce. Mimo wszystko to dobry piłkarz i trzeba będzie zwrócić na niego uwagę. Zresztą każdy, kto występuje w niemieckiej reprezentacji, jest dobrym piłkarzem. Ale nie zapominajmy, że w naszej kadrze także mamy dobrych zawodników. W końcu trzech z nich gra w drużynie mistrza Niemiec, a to w jakiś sposób świadczy o naszej sile.
No właśnie trzech czy dwóch? Jak wiemy, Łukasz Piszczek został zawieszony na pół roku w prawach reprezentanta Polski, a już chodzą słuchy, że za chwilę kara zostanie wycofana. W październiku Piszczek ma polecieć z reprezentacją na zgrupowanie do Korei Południowej. To słuszna decyzja? Czy ktoś, kto brał udział w korupcji, powinien grać w kadrze? Zwłaszcza jeśli został zawieszony na sześć miesięcy, a karę cofa się po niecałych dwóch?
Damien Perquis ma w meczu z Niemcami zadebiutować w reprezentacji Polski (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Według mnie Łukasza ukarano pod publiczkę. Chłopaków, którzy brali udział w tej aferze, było kilkunastu, a Łukasz dostał najsurowszą karę. Nie należy tego roztrząsać, a jedynie zastanowić się, dlaczego to najmłodszego z całego grona ukarano najsurowiej. Dla reprezentacji będzie najlepiej, jeśli Piszczek zostanie odwieszony i będzie mógł w kadrze grać. Jest on jednym z naszych najlepszych zawodników i kluczowym elementem tej reprezentacji. Jego gra w ostatnim sezonie Bundesligi udowodniła, że jest piłkarzem ponadprzeciętnym. Nie stać nas na to, by rezygnować z takich zawodników jak Łukasz.
Jeśli chodzi o wylot naszej reprezentacji do Korei, to warto się tam tłuc? Mistrzostwa Europy odbywają się w naszym kraju, na naszych stadionach, a nasi piłkarze zamiast się do nich przyzwyczajać, to latają po całym świecie. W październiku lecą do Korei, a potem do Afryki. Nie lepiej byłoby zagrać w Poznaniu i Gdańsku? Aby zawodnicy oswoili się z boiskiem, kibicami?
O takich rzeczach decydują ludzie za to odpowiedzialni i wierzę, że robią, co do nich należy. W takim okresie, gdy rozgrywa się spotkania eliminacyjne do Euro, trudno znaleźć w Europie dobrego sparingpartnera. Jeżeli tam, w Azji i Afryce, będzie można się spotkać z mocnymi drużynami, które będą z nami grać na 100 procent, to czemu nie skorzystać? Więc jeśli chodzi o kwestie sportowe, to jestem na tak, ale dalekie podróże to co innego. Chłopaki grają na poważnie w piłkę, w ligach zagranicznych, w lidze polskiej. Takie latanie to dla nich strata czasu. Spędzenie dwóch, trzech dni w samolocie, zmiana strefy czasowej, brak treningu – naprawdę szkoda, aby marnowali czas. Dlatego z powodu dużych odległości, jakie będą musieli nasi zawodnicy pokonać, ja jestem temu wyjazdowi przeciwny.
A sprawa Perquisa i Polanskiego? Tacy zawodnicy są naszej kadrze potrzebni? Nie jesteśmy w stanie rywalizować na Euro bez piłkarzyzapożyczonychz Niemiec czy Francji?
Paweł Brożek strzelił gola Meksykowi. Czy powtórzy swój wyczyn we wtorkowym meczu? (fot. Anna Kaszuba / iGol.pl)
Nie chcę oceniać, czy sobie bez nich poradzimy, czy nie. Najpierw niech zagrają oni kilka spotkań w naszym zespole, a potem będziemy ich oceniać. Grać dobrze w klubie a grać dobrze w reprezentacji to zupełnie inna bajka. Bywało, że ktoś zostawał królem strzelców w rozgrywkach klubowych, a w kadrze nie potrafił choćby raz trafić do siatki. To, że grają dobrze w swoich klubach, nie znaczy, że będą dobrze funkcjonować w reprezentacji. Na razie poczekajmy z ocenami. Jeżeli mają polskie obywatelstwo, trener ich widzi w swoim zespole, a oni sami także wykazują chęć reprezentowania Polski, to nie ma się nad czym zastanawiać. Należy dać im szansę, aby mogli się wykazać. Chociaż osobiście jestem trochę sceptycznie nastawiony do sprawy dawania obywatelstwa obcym zawodnikom. Jeżeli ktoś jest w jakiś sposób z naszym krajem powiązany, to nie widzę przeszkód, ale w przypadkach bardziej egzotycznych już nie. Nie podoba mi się takie zachowanie.
Na przykład Manuel Arboleda?
Już się kilka razy na ten temat wypowiadałem. Jeżeli ktoś występował z orzełkiem na piersi, to wie, o co w tym chodzi. Słychać nasz hymn, widać kilkanaście tysięcy kibiców, którzy cię dopingują, abyś jak najlepiej zaprezentował Polskę. Piękna sprawa, wspaniałe przeżycie. Dlatego nie wierzę, że Manuel Arboleda czułby wtedy to samo, co czujemy my. Bardzo bym tego chciał, jednak trudno mi w to uwierzyć.
Wróćmy do meczu wtorkowego meczu. Będzie trzeba liczyć na Wojtka Szczęsnego, aby wybronił nam remis, czy mamy kogoś, kto postraszy niemiecką defensywę? Kuba Błaszczykowski, Paweł Brożek, Robert Lewandowski? Kto z nich będzie sprawiał Niemcom największe kłopoty?
To zależy od naszego ustawienia, od tego, jak potoczy się mecz. Ze stałych fragmentów gry też można strzelić gola, wtedy naszym najgroźniejszym zawodnikiem byłby któryś z obrońców, który wpadnie w pole karne przeciwnika. Ja liczę na naszych napastników. Robert Lewandowski gra w niemieckim klubie i będzie chciał się pokazać, podobnie jak Kuba. Ale jest też Paweł Brożek, który dostał szansę z Meksykiem i według mnie ją wykorzystał. Strzelił ważną bramkę, gdyby Adrian był skuteczniejszy, to miałby też ładną asystę. Starał się, walczył, dawał z siebie wszystko. Myślę, że teraz ma coś do udowodnienia i trenerowi, i kibicom. Trener Smuda postawił na niego od pierwszej minuty, powiodło mu się i teraz musi pokazać, że nie był to jednorazowy wyskok, przypadek. Będzie musiał udowodnić swoją wartość w kolejnym meczu. W każdym razie mamy jedenastu zawodników, którzy rozpoczną ten mecz w podstawowym składzie, i kilku, którzy wejdą na zmianę. Każdy z nich będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony, dołożyć cegiełkę do zwycięstwa nad tak silnym rywalem. Najlepiej jakby była to cegiełka w postaci bramki.