Po niesamowitym meczu i obfitej w bramki drugiej połowie Borussia Dortmund zremisowała u siebie z VfB Stuttgart 4:4. Piłkarze BVB prowadzili już 2:0, żeby po chwili przegrywać 2:3. W końcówce spotkania znowu wyszli na prowadzenie 4:3, jednak w doliczonym czasie gry jeden punkt dla VfB uratował Christian Gentner.
Pierwsze minuty spotkania zdecydowanie należały do gospodarzy. Borussia od razu postanowiła zaatakować i ułożyć grę po swojej myśli. Już w 2. minucie okazję miał Shinji Kagawa, ale piłka przeszła tuż obok bramki. Po kilkudziesięciu kolejnych sekundach przed szansą stanął Jakub Błaszczykowski, futbolówka odbiła się jednak od Łukasza Piszczka i wypadła poza boisko. Kolejny atak Kagawy zmusił natomiast Svena Ulreicha do szybkiej reakcji. „Die Schwaben” przetrwali jednak ten szturm i powoli sami zaczęli atakować. Po kilku akcjach zakończonych jeszcze przed ostatnim podaniem w 19. minucie idealną okazję miał Julian Schieber. Niepilnowany piłkarz VfB dostał piłkę od Hajnala, ale z sześciu metrów uderzył tak, że piłka poszybowała ponad bramką. Po drugiej stronie Ilkay Gündogan idealnie zagrał do Lewandowskiego, który ograł Niedermeiera, a później Ulreicha, jednak jego strzał trafił w głowę tego pierwszego tuż przed linią bramkową. W kolejnej akcji piłkę od Gündogana dostał Grosskreutz, ale tym razem futbolówka odbiła się od poprzeczki.
Borussia atakowała, ale piłkarze VfB, którzy dotąd mieli sporo szczęścia, nie chcieli budować muru na swojej połowie. Po pół godzinie gry goście wyprowadzili świetną akcję, samotny Ibisević pędził z piłką na bramkę Weidenfellera, posłał ją obok bramkarza, a sam upadł. Sędzia zupełnie niesłusznie nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Zamiast tego padła wreszcie oczekiwana bramka dla Borussii. Schmelzer dośrodkował z lewej strony, a Sebastian Kehl z szóstego metra zgrał piłkę na czwarty, skąd Shinji Kagawa wbił ją do siatki, dając swojej drużynie zasłużone prowadzenie. Piłkarze BVB atakowali jeszcze przez chwilę, po czym zwolnili, nadal trzymając rywala w szachu. Po bardzo ciekawych 45 minutach zeszli więc na przerwę z minimalnym prowadzeniem.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się bez personalnych zmian. Borussia znowu zaczęła od ataku. Najpierw Łukasz Piszczek uderzył w słupek, ale w mgnieniu oka to, co nie udało się jemu, zrobił Kuba Błaszczykowski – kapitan reprezentacji Polski dostał podanie od Hummelsa i z ośmiu metrów pokonał Svena Ulreicha, podwyższając prowadzenie BVB na 2:0. Po golu podopieczni Kloppa jeszcze przez jakiś czas atakowali w najlepsze. Lewandowski strzelał z pierwszej piłki, ta poszybowała jednak nad bramką, po chwili Błaszczykowski zmarnował okazję. Stuttgart znowu potrzebował trochę czasu, żeby się odnaleźć, i sam też zaczął coraz śmielej atakować. Najpierw po rzucie rożnym głową niecelnie strzelał Vedad Ibisević, a po kilku minutach po wspaniałym strzale Williama Kvista piłka odbiła się od słupka i wpadła znowu w boisko. Kolejny rzut rożny znowu skończył się niecelnym strzałem Ibisevicia, a po następnym Borussia wyprowadziła kontratak, jednak mimo liczebnej przewagi gospodarze stracili futbolówkę.








