Na inaugurację 9. kolejki Bundesligi do Bremy zawitała Borussia Dortmund. Przyjezdni zagrali bardzo mądrze i, mimo że to Werder miał inicjatywę, gole strzelali goście. Najpierw tuż przed przerwą wynik spotkania otworzył Perisić, a na 2:0 w 71. minucie trafił Owomoyela. Warto wspomnieć, że Perisić nie dotrwał na placu gry do końca, ponieważ tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie otrzymał czerwoną kartkę.
Oba zespoły zaczęły ofensywnie. Piłka krążyła od jednej bramki pod drugą. Tempo było szybkie, ale sama gra chaotyczna. W drużynie gospodarzy dobrze wyglądał Fritz, a jeśli chodzi o dortmundczyków, najaktywniejszy był Goetze. Po 10 minutach wciąż brakowało sytuacji strzeleckich, ale powoli zaczęła się rysować przewaga Werderu. Podopieczni Schaafa stosowali wysoki pressing i lepiej współpracowali na boisku od rywali. Pierwszy strzał spotkania należał do gospodarzy. W 17. minucie sprzed pola karnego uderzał Pizarro, lecz Weidenfeller pewnie złapał piłkę. 60 sekund wcześniej pan Florian Meyer pokazał pierwszą żółtą kartkę, którą otrzymał Wolf.
20. minuta przyniosła pierwszą dobrą okazję dla Borussii. Ładną akcję przeprowadził lewą stroną Loewe, który swój rajd zakończył mocnym strzałem, sparowanym przez bramkarza gospodarzy. Parę chwil później świetną piłkę na prawe skrzydło dostał Lewandowski. Robert dokładnie dograł do Goetzego, lecz ten nie najlepiej przyjął futbolówkę i w konsekwencji uderzył niecelnie. W 27. minucie bardzo ciekawą akcję zmontowała dwójka Marin – Pizarro. Ale pomocnik Werderu przekombinował i nic z tego nie wyszło.
Za to po pół godzinie gry mogło być 1:0 dla Werderu. Świetnie z lewej strony dośrodkował Rosenberg, a jeszcze lepiej zachował się Pizarro, który kapitalnym wolejem skierował piłkę w stronę bramki. Jednak nagle nie wiadomo skąd na linii strzału pojawił się Hummels, który przyjął futbolówkę na siebie i uratował zespół przed utratą gola. Ale jak pokazały po chwili powtórki, interwencja obrońcy nie była potrzebna, ponieważ piłka i tak minęłaby lewy słupek bramki dortmundczyków.
W 38. minucie kolejny raz bliscy szczęścia byli gospodarze. Po sporym zamieszaniu i błędzie Weidenfellera piłka powoli już toczyła się do bramki, ale Loewe zdołał ją zatrzymać i wyjaśnić sytuację. Po chwili ostro faulował Perisić i dostał żółtą kartkę. Jednak moment później Chorwat pokazał się ze znacznie lepszej strony. W 43. minucie dobrze zastawił się Lewandowski, Polak podał do Bendera, a ten odegrał do Perisicia, który mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał żadnych szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. Borussia objęła prowadzenie 1:0 i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Druga połowa zaczęła się od wydarzenia, które niejako ustawiło do końca spotkanie. W 47. minucie głupio postąpił Perisić, który wiedząc, że ma na koncie żółty kartonik, zaryzykował i sfaulował przed własnym polem karnym rywala, a było to na tyle groźne przewinienie, że piłkarz dostał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Werder grał w przewadze, a już miał w tym sezonie podobną sytuację, gdy przegrywał, i wtedy udało mu się ten mecz wygrać.








