W 31. kolejce Borussia Dortmund podejmowała na Signal Iduna Park drużynę Mainz, którą pokonała 4:2. Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski zdobyli po jednej bramce.
Mecz w Dortmundzie dla miejscowych piłkarzy mógł się zacząć wprost idealnie, ponieważ w 3. minucie z rzutu wolnego Marco Reus trafił w słupek. Niewiele zabrakło, aby piłkarze BVB już wtedy trafili do siatki. To co nie udało się w trzeciej minucie, udało się w… szóstej. Podopieczni Juergena Kloppa atakowali od samego początku, co przyniosło oczekiwane efekty. Jojić oddał mocny strzał, po którym piłka odbiła się jeszcze od ręki Kircha i wpadła do bramki. Sędzia był niewzruszony na protesty zawodników Mainz.
Nie ustawały ataki gospodarzy, jednak w 14. minucie dosyć niespodziewanie do remisu doprowadziła ekipa Mainz. Shinji Okazaki zdecydował się na strzał z dystansu, w którym „pomógł” trochę Hummels, ponieważ piłka odbiła się od niego i uniemożliwiło to obronę bramkarzowi BVB.
Wymiana ciosów była imponująca, ponieważ kilka minut po wyrównaniu, znów na prowadzenie wyszli miejscowi. Mkhitaryan obsłużył Lewandowskiego świetnym podaniem, z którym początkowo Polak miał pewne problemy, ale po przyjęciu piłki udało się oddać plasowany strzał obok interweniującego bramkarza. Kilka chwil później mogło być 3:1, po tym jak „Lewy” zabrał piłkę obrońcy na 20. metrze i wpadł w pole karne, jednak próbował dość nieudolnie mijać bramkarza, który poradził sobie z polskim napastnikiem. W 37. minucie Łukasz Piszczek pokazał się w akcji ofensywnej, gdzie wyłożył Reusowi na 14. metr, jednak kąśliwy strzał Niemca był minimalnie niecelny.
Druga część gry rozpoczęła się niemniej intensywnie, jak pierwsza. W 49. minucie Lewandowski kapitalnie podał do Reusa, który trafił w Kariusa, a wydaje się, że powinien podawać do Jojica, który zapewne był lepiej ustawiony. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i najlepiej przekonali się o tym gospodarze. Fatalny błąd popełnił Sahin, który podawał do bramkarza na tyle nieudolnie, że piłkę przejął Okazaki i bez problemu umieścił piłkę w siatce.
I znów nie zbyt długo czekaliśmy na odpowiedź. Trzy minuty później Reus dośrodkowywał z rzutu wolnego i najlepiej przy tym fragmencie gry spisał się Piszczek, który doskonale wyszedł do główki i wpakował na 3:2. W kolejnych minutach rozpoczęło się niemal osobiste starcie Lewandowskiego z Kariusem, który raz po raz bronił strzały Polaka.
W 78. minucie Lewandowski dostał fenomenalne podanie na wolne pole, minął Kariusa i strzelał z ostrego kąta, jednak piłkę ręką zatrzymał Bungert, za co otrzymał oczywiście bezdyskusyjną czerwoną kartkę. Rzut karny i w efekcie 4:2 dla BVB za sprawą Marco Reusa, który był egzekutorem w tym przypadku. W końcówce jeszcze Aumbameyang mógł podwyższyć na 5:2, jednak jego strzał był niezbyt udany i mecz zakończył się wygraną Borussii Dortmund.








