Prowadząca przez 80 minut spotkania z FSV Mainz Borussia Dortmund zremisowała zaledwie 1:1. Pierwszą bramkę zdobył Mats Hummels, tuż przed końcem wyrównał Petar Slisković.
Od początku spotkania oba zespoły chciały zaatakować, jednak mimo szybkiej gry, żaden z nich nie był w stanie stworzyć sobie szansy. Zarówno Borussia, jak i FSV Mainz dobrze ustawiały się w obronie, więc jedyną możliwością ataku były stałe fragmenty gry. Schürrle swoim rzutem wolnym zmusił do wysiłku Weidenfellera, po chwili również „BVB” miała swoją okazję – i wykorzystała ją. Mario Götze wrzucił piłkę w pole karne, a Mats Hummels plecami wbił ją do bramki. Od 8. minuty spotkania Borussia Dortmund prowadziła więc 1:0. Mainz pracowało spokojnie na swoje szanse, jednak to gospodarze mieli przewagę i kolejną świetną okazję na zdobycie bramki. W 19. minucie bramkarz Mainz, Christian Wetklo, bezwzględnie powalił Lucasa Barriosa, a sędzia Felix Brych podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Nuri Sahin, jednak nie zdołał pokonać golkipera – tym samym nie strzelił trzeciej „jedenastki” z rzędu. Ta sytuacja była dla Borussii podwójnie bolesna – oprócz tego, że Sahin nie zdołał trafić do bramki, kontuzję odniósł Barrios. Paragwajczyk musiał po pół godziny gry opuścić boisko, a jego miejsce zajął Robert Lewandowski. Gospodarze zaczęli grać słabiej, mecz stał się bardziej otwarty, jednak defensywy obu drużyn grały dokładnie, więc żaden gol już do przerwy nie padł.
Po przerwie oba zespoły nadal starały się grać bezbłędnie, przez co dobre sytuacje były rzadkością. Najlepszą miał na początku Jakub Błaszczykowski, ale niepilnowany uderzał za wysoko. W 58. minucie o szczęściu mógł mówić golkiper Borussii, Roman Weidenfeller, którego fatalny błąd pozostał bez konsekwencji. Bramkarz wybił piłkę posłaną przez Polańskiego prosto pod nogi Samiego Allagui, a ten trafił do siatki. Gol nie liczył się, bo piłkarz wcześniej znajdował się na pasywnym spalonym. Poza tymi dwiema sytuacjami niewiele było godnych uwagi momentów, obie drużyny świetnie grały taktycznie i nie pozostawiały wolnych przestrzeni przeciwnikowi. Długo zdawało się więc, że mecz zakończy się rezultatem 1:0 dla Borussii. Tak się jednak nie stało, a sytuacja z 89. minuty na pewno wywoła dyskusję na temat zasad fair play. Podczas gry obrońca „BVB”, Neven Subotić, leżał na boisku, Mainz kontynuowało akcję. Marcel Risse dośrodkował tam, gdzie brakowało właśnie Suboticia, a Petar Slisković z pięciu metrów trafił do bramki i ustalił wynik na 1:1. Choć bramka była kontrowersyjna, Mainz zasłużyło sobie na nią w tym wyrównanym pojedynku.









