Borussia Dortmund wygrała w ostatnim meczu ligowym tego sezonu z Eintrachtem Frankfurt 3:1. W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy bramek. Za to druga odsłona całkowicie nam to zrekompensowała. W Borussii rozstrzelał się Barrios, a dla Eintrachtu gola zdobył Rode. Warto wspomnieć o świetnym meczu Fährmanna, który obronił dwie „jedenastki”.
Zainteresowanie spotkaniem było ogromne. Po 80 tysięcy wejściówek zgłosiło się ponad 300 tysięcy kibiców. Atmosfera na stadionie była znakomita, fani Borussii z niecierpliwością czekali na wielką fetę po ostatnim gwizdku sędziego. W finalnym meczu tego sezonu w barwach drużyny z Dortmundu od początku grała cała trójka Polaków.
Od pierwszych minut spotkanie było bardzo żywe. Piłkarze Eintrachtu wyszli na boisko skoncentrowani i świadomi wagi wyniku dzisiejszej potyczki. Już w 4. minucie goście mieli rzut wolny z dogodnego miejsca, ale wykonanie Caio nie było najlepsze. Chwilę później po ofensywnej akcji Borussii ucierpiał Köhler, ale szybko się pozbierał. W 7. minucie po ładnej kombinacji podań na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Lewandowski, piłka minęła jednak lewy słupek bramki Fährmanna. Kilkadziesiąt sekund później kolejna ofensywna akcja z udziałem Polaka. W 10. minucie po szarży Kuby Błaszczykowskiego dortmundczycy dostali rzut karny. W tej sytuacji pomocnik reprezentacji Polski mocno ucierpiał, na szczęście po chwili znów biegał po boisku. Tymczasem do „jedenastki” podszedł Barrios i przegrał pojedynek z Fährmannem. Cztery minuty później po dokładnym podaniu Lewandowskiego Peruwiańczyk ponownie stanął oko w oko z bramkarzem, ale na Signal Iduna Park wciąż było bez goli. Wcześniej z dystansu uderzał Schwegler, ale przestrzelił.
Mało brakowało, a po kwadransie gry z bramki cieszyłby się Robert Lewandowski. Dokładnie dograł w tej sytuacji Piszczek, ale główkę napastnika BVB w dobrym stylu obronił Fährmann. Po chwili golkiper Eintrachtu ponownie interweniował, tym razem głową uderzał Hummels. Tempo spotkania było wyśmienite, zawody mogły się podobać. W 20. minucie kontuzjowanego Köhlera zmienił Altintop. Przypomnieć o sobie próbował Gekas, ale został zablokowany. W 29. minucie do sytuacji strzeleckiej doszedł Hummels, ale jego główka ponownie okazała się nieskuteczna. Eintracht wyraźnie nastawił się na kontry, czekając na rywala na własnej połowie. W 37. minucie świetną szansę miał Lewandowski, ale ponownie na wysokości zadania stanął Fährmann. Tuż przed końcem pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Caio, piłka po jego uderzeniu sprawiła Weidenfellerowi sporo kłopotów. Goście mieli jeszcze rzut rożny, ale kompletnie nie wykorzystali swojej okazji. Borussia próbowała szybko skontrować, ale na spalonym znalazł się Błaszczykowski. Po chwili ponownie zaatakował Eintracht. Piłka po strzale Gekasa wylądowała na poprzeczce. Końcówka pierwszej połowy okazała się niezwykle emocjonująca, ale ostatecznie nie zobaczyliśmy bramek. Do przerwy na Signal Iduna Park było 0:0.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Eintrachtu. W 46. minucie po dobrym dośrodkowaniu piłkę wzdłuż bramki zagrał Gekas, a tam dopadł do niej Rode, który z bliska umieścił ją w siatce. Goście nie rzucili ręcznika w walce o utrzymanie, zamierzali bić się do końca. Po strzelonej bramce kibice Eintrachtu odpalili race, ale od razu pobiegł do nich Amanatidis, który wdrapał się na ogrodzenie i poprosił o zachowanie spokoju. Wszyscy mieli w pamięci ostatnie wybryki fanów z Frankfurtu, ale na razie było względnie bezpiecznie. Eintracht się cofnął, a Borussia powoli budowała akcje, szukając sposobu na doprowadzenie do wyrównania. W 54. minucie żółtą kartkę zobaczył Fenin. Gospodarze przejęli inicjatywę, ale podopieczni Dauma skutecznie się bronili.








