W pierwszym niedzielnym spotkaniu 16. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund zremisowała na własnym boisku z FC Kaiserslautern 1:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył przed przerwą Kagawa. Dla gości trafił z kolei Sahan, przy którego strzale nie popisał się Piszczek. Do 66. minuty na placu gry przebywał Błaszczykowski, Lewandowski rozegrał cały mecz, ale tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego.
Z powodu urazu od początku zagrać z Kaiserslautern nie mógł Goetze. Jego miejsce na prawej flance zajął, ku uciesze Franciszka Smudy, Jakub Błaszczykowski. Polak powoli odzyskuje ostatnio zaufanie Kloppa i prezentuje naprawdę niezłą formę. To właśnie do naszego rodaka należała pierwsza akcja spotkania. Kuba w swoim stylu zagrał indywidualnie i wywalczył rzut wolny. Borussia od początku starała się narzucić rywalowi swój styl, ale to wcale nie było takie proste. W środku pola Klopp postawił, trochę zmuszony kontuzjami, na Da Silvę i Gundogana, co nie gwarantowało takiego funkcjonowania zespołu, jak we wcześniejszych spotkaniach. „Czerwone Diabły” doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Goście szybko wypracowali sobie dwie sytuacje strzeleckie, może niezbyt groźne, ale to był sygnał dla „BVB”, że łatwo dziś o trzy punkty nie będzie.

W 11. minucie Kaiserslautern miało rzut wolny z ponad 30 metrów. Goście krótko rozegrali piłkę do Dicka, a ten potężnie uderzył w kierunku Weidenfellera, który przerzucił piłkę nad poprzeczką. Obrońca popisał się naprawdę dobrym strzałem. W odpowiedzi groźną akcję przeprowadziła Borussia. Kagawa wkręcił w glebę Rodneia, za co ten go sfaulował. Rzut wolny nieźle wykonał Da Silva, tam do futbolówki doszedł Lewandowski, który pięknie złożył się do przewrotki, ale trafił tylko w poprzeczkę. Marco Kurz, opiekun „Czerwonych Diabłów”, tylko się uśmiechnął, widząc, ile miał szczęścia. A napór gospodarzy przybrał na sile. Kaiserslautern broniło się na tyle zaciekle, że w 18. minucie za groźne wejście żółtą kartkę zarobił Kouemaha.
Goście nie dali się całkowicie zepchnąć do defensywy i groźnie kontratakowali. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego szansę miał Sahan, ale piłka po jego technicznym uderzeniu spadła na górną siatkę. Weidenfeller nie musiał interweniować. Wbrew prognozom mecz nie był jednostronny, sytuacje do zdobycia goli pojawiały się pod obiema bramkami. Wtedy nastąpił dłuższy moment posiadania piłki przed dortmundczyków. Podopieczni Kloppa spokojnie rozgrywali, rywale nawet specjalnie ich nie atakowali, co miało przykre dla nich konsekwencje. Świetnie piłkę rozprowadził Gundogan, podanie do Kagawy dobrze przepuścił Grosskreutz, Japończyk znalazł trochę miejsca na 16. metrze i świetnie przymierzył tuż przy słupku. Trapp nie miał nic do powiedzenia i od 27. minuty gospodarze prowadzili 1:0. Jakieś 120 sekund później Kagawa miał kolejną szansę po ładnej akcji Błaszczykowskiego, ale tym razem filigranowy pomocnik uderzył niecelnie.








