Po prawie dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji wracają rozgrywki ligowe. Oznacza to, że wraca również liga niemiecka i na dzień dobry przywita nas spotkaniem, obok którego nie da się przejść obojętnie. Wicelider Hertha podejmie trzecią w tabeli Borussię Dortmund. Czeka nas więc prawdziwy hit Bundesligi!
Zanim napiszemy co nieco o aktualnej sytuacji obu drużyn i o smaczkach związanych z tą rywalizacją, wróćmy na chwilę do lutego, do ostatniego spotkania tych zespołów. Wówczas w Berlinie również odbył się mecz na szczycie, ponieważ… druga drużyna w tabeli rywalizowała z trzecią. Różnica jest taka, że wtedy wiceliderem była Borussia Dortmund, a trzecie miejsce zajmowała Hertha.
W lutym w Berlinie również odbył się mecz na szczycie, ponieważ… druga drużyna w tabeli rywalizowała z trzecią. Różnica jest taka, że wtedy wiceliderem była Borussia Dortmund, a trzecie miejsce zajmowała Hertha.
Wracamy w błyskawicznym tempie do teraźniejszości. Co łączy te dwa zespoły przed dzisiejszym meczem i w ogóle w tym sezonie? Przede wszystkim dobra (w przypadku Herthy) i bardzo dobra (w przypadku Borussii) gra w ofensywie i dużo słabsza w defensywie. Berlińczycy w sześciu meczach zdobyli 11 bramek, a stracili siedem. Z kolei podopieczni Thomasa Tuchela zdobyli aż 16 goli (w tym 11 w dwóch meczach z Darmstadt i Wolfsburgiem).
Sporo nieobecnych
Aż chciałoby się dla tej rywalizacji dać dużą rękojmię i powiedzieć, że to będzie mecz o niebo lepszy niż lutowe 0:0. Jest tylko jedno ale. Nie wszyscy aktorzy będą mogli w tym widowisku zagrać. Lista nieobecnych jest długa zarówno w Dortmundzie, jak i Berlinie. Thomas Tuchel nie będzie mógł skorzystać z Reusa, Suboticia, Piszczka (trenerzy Borussii wolą dmuchać na zimne, choć uraz Polaka nie jest bardzo groźny), Guerreiro, Ramosa, Schuerrlego, Castro, Sokratisa, Bendera, Durma. Z kolei poza kadrą Herthy znajdą się Lustenberger, Pekarik, Darida, Duda, Koerbel, Schieber. Jak więc widzimy, zwłaszcza z nieobecnych Borussii można byłoby skonstruować całkiem niezłą jedenastkę, która śmiało rywalizowałaby o najwyższe laury.
Thomas Tuchel nie będzie mógł skorzystać z Reusa, Suboticia, Piszczka (trenerzy Borussii wolą dmuchać na zimne, choć uraz Polaka nie jest bardzo groźny), Guerreiro, Ramosa, Schuerrlego, Castro, Sokratisa, Bendera, Durma. Z kolei poza kadrą Herthy znajdą się Lustenberger, Pekarik, Darida, Duda, Koerbel, Schieber.
Hit Bundesligi pojedynkiem snajperów
Mecz na Signal Iduna Park można byłoby jednak w dużym stopniu sprowadzić do starcia dwóch zawodników, którzy na początku kampanii 2016/2017 są w formie co najmniej wybitnie i obaj ex aequo (wspólnie jeszcze z Javierem Chicharito, Robertem Lewandowskim i Anthonym Modestem) przewodzą z dorobkiem pięciu bramek w klasyfikacji strzelców.
Co ciekawe, Bośniak i Gabończyk strzelają w trwającym sezonie ligowym z podobną częstotliwością. Obaj zdobywali bramki w trzech meczach, obaj zaliczyli dwa dublety. Łączy ich też znak zapytania co do przyszłości klubowej. Ibisević ma kontrakt tylko do czerwca 2017 roku, choć pojawiają się spekulacje, że były gracz Stuttgartu i Hoffenheim go przedłuży. Z kolei wicekról strzelców Bundesligi z zeszłego sezonu ma umowę do 2020 roku, ale wiele wskazuje na to, że już latem pożegna się z zespołem, ponieważ dostał zgodę na transfer, a chętnych na jego usługi nie brakuje.









