W meczu 7. kolejki Bundesligi pomiędzy Borussią Dortmund a Freiburgiem zdecydowanie lepszą ekipą na boisku byli podopieczni Joergena Kloppa, którzy zwyciężyli 5:0. Po dwie bramki dla wicemistrzów Niemiec zdobyli Lewandowski i Reus, natomiast wynik meczu ustalił Kuba Błaszczykowski. Ekipa z Freiburga nie miała absolutnie nic do powiedzenia w tym meczu
Spotkanie na Signal Iduna Park od pierwszych minut zdominowane zostało przez piłkarzy Joergena Kloppa. Drużyna z Dortmundu konstruowała atak pozycyjny, lecz nie tworzyła przy tym ogromnych kłopotów dla ekipy Freiburga. Dopiero w 14. minucie gospodarze mogli zmienić wynik. Mkhitaryan uderzył z linii pola karnego i gdyby nie ofiarna postawa Gintera, to na tablicy wyników mogłaby zajść zmiana. Goście zdecydowanie nie mieli ochoty na szaleńcze ataki, skupiając się raczej na obronie dostępu do bramki. W 18. minucie świetną szansę na wzbogacenie swego dorobku bramkowego miał Lewandowski, który dostał bardzo dobre długie podanie w pole karne, zwiódł obrońcę Freiburga, ale uderzył niecelnie. Po blisko pół godzinie gry świetną okazję miał Aubameyang który wyszedł sam na sam z Baumannem, lecz bramkarz Freiburga stanął na wysokości zadania i nie pozwolił strzelić sobie gola.
Borussia Dortmund stwarzała sobie sporo groźnych okazji, lecz „Żółto-czarnym” brakowało dokładności i szczęścia. Dobrze też w obronie radzili sobie goście z Freiburga. W 35. minucie gracze BVB w końcu zdołali strzelić gola. W zamieszaniu pod bramką Baumanna mocno uderzył Bender, jednak jego strzał został zablokowany, piłka trafiła pod nogi Lewandowskiego, który odegrał przytomnie do Reusa, a ten wpakował piłkę do bramki Freiburga. Goście po straconym golu mieli jeszcze więcej kłopotów. Marco Reus wybornie uderzył z dystansu, lecz minimalnie obok słupka. W 45. minucie, kiedy wydawało się, że sędzia już za moment zakończy pierwszą połowę, w polu karnym sfaulowany został Lewandowski. Za to zagranie Diagne otrzymał czerwoną kartkę, a Reus zaliczył swoje drugie trafienie w tym meczu. Do przerwy planowo prowadziła Borussia, a na dodatek goście rozpoczęli drugą część gry, mając o jednego zawodnika mniej.
Druga połowa, tak jak cały mecz, rozpoczęła się z przewagą Borussii w tle. Do 58. minuty nic nadzwyczajnego się jednak nie wydarzyło. Wtedy to dobrze dośrodkował w pole karne Reus. Piłkę przejął Lewandowski, odwrócił się i ładną podcinką zdobył gola. Nie mógł w tym meczu przełamać się Aubameyang, który znów w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać bramkarza Freiburga. Dosłownie kilkanaście sekund później dobrze ze skrzydła podał Hoffmann do „Lewego”, który dopełnił formalności, zdobywając z pięciu metrów swego drugiego gola.
Chwilę później po akcji Sahina i Lewandowskiego gola zdobył Kuba Błaszczykowski, który minął Baumanna i z ostrego kąta wpakował piłkę do bramki. Wynik 5:0 dla podopiecznych Joergena Kloppa spowodował, że na Signal Idnuna w końcówce zaczęło być dosyć nudno. Goście mieli serdecznie dość tego spotkania i z przyjemnością zeszliby już do szatni, natomiast piłkarze BVB zdobyli wszystko, czego potrzebowali i również nie grali już tak intensywnie. Spotkanie zakończyło się pięciobramkową przewagą i to najlepiej oddaje obraz tego meczu. Wspaniały pokaz strzelecki w wykonaniu ekipy z Dortmundu oraz bardzo dobra postawa Lewandowskiego i Kuby.








