Dzisiejszego dnia doszło do zdecydowanego hitu 10. kolejki Bundesligi. Trudno bowiem nie mianować tak meczu, w którym spotyka się pierwsza z drugą drużyną Bundesligi. Jak się okazało oba zespoły nadal okupują dwa pierwsze miejsca w tabeli, jednak w odwrotnej już kolejności…
„BVB” górą w meczu na szczycie
Na pierwszą groźną sytuację kibice zgromadzeni na Bruchwegstadion musieli poczekać do 14. minuty spotkania, kiedy to sytuacji sam na sam nie wykorzystał Lucas Barrios. Zaraz potem kiks zanotował Christian Wetklo, który, przy próbie przyjęcia piłki podanej przez swojego obrońcę, o mało nie spowodował utraty bramki. Bramkarz gospodarzy zrehabilitował się jednak bardzo szybko, raz po raz wyłapując strzały Barriosa i Mario Goetzego.
To, co piłkarzom „BVB” nie udało się wcześniej, stało się faktem w 27. minucie gry, kiedy to 18-letni Goetze zwiódł w polu karnym obrońcę FSV i strzałem w długi róg pokonał bramkarza Mainz.
Przed zakończeniem pierwszej połowy raz jeszcze dała znać o sobie drużyna z Westfalii. Po zamieszaniu w polu karnym Paragwajczyk Barrios trafił futbolówką w słupek.
Już w trzy minuty po rozpoczęciu drugiej części gry sędzia podyktował rzut karny dla FSV Mainz. Powodem był faul, jakiego Neven Subotić dopuścił się na Adamie Szalaiu. Jedenastkę wykonywaną przez Eugena Polanskiego wybronił jednak Roman Weidenfeller i na tablicy nadal widniał wynik 0:1.
Rezultat zmienił się za to w 67. minucie. Gola po raz drugi tego popołudnia zdobyli goście, a konkretnie Barrios, który przed skierowaniem piłki do siatki minął jeszcze bramkarza drużyny przeciwnej. Asystę przy tym trafieniu zaliczył strzelec pierwszego gola, Mario Goetze, który po raz kolejny pokazał łatwość w mijaniu przeciwników.
Jak się później okazało była to ostatnia bramka, jaką kibice zgromadzeni na stadionie w Moguncji mieli okazję obejrzeć. Skutkiem starcia, w którym spotkała się pierwsza z drugą drużyną Bundesligi była zamiana okupowanych przez nich miejsc. Nowym liderem została więc Borussia, w barwach której cały mecz rozegrał dzisiaj Łukasz Piszczek. Robert Lewandowski, tradycyjnie już, wszedł w drugiej części spotkania i w czasie rozegranego kwadransa gry nie zdołał pokazać niczego szczególnego. Jeżeli chodzi o Jakuba Błaszczykowskiego, to z powodu kontuzji nie znalazł się w kadrze meczowej na to spotkanie.
Pewne zwycięstwo Hoffenheim
W 19. minucie spotkania między Hoffenheim 1899 a Hannoverem 96. drugą żółtą, a w rezultacie czerwoną otrzymał zawodnik Hannoveru, a konkretnie Manuel Schmiedebach.
W pierwszej połowie zarysowała się delikatna przewaga zespołu gospodarzy. Akcje obu drużyn były jednak bardzo chaotyczne i nieskładne.
W doliczonym czasie gry padła bramka na 1:0 dla ekipy „Wieśniaków”. Jej strzelcem został Gylfi Sigurdsson. Gol ten nie powinien zostać uznany, gdyż zgrywający do Islandczyka piłkę Demba Ba zagrał ręką. Zanim futbolówka przekroczyła linię bramkową otarła się jeszcze o Christiana Schulza, który wyraźnie zmienił jej tor lotu.








