Bordeaux nareszcie zwycięskie


Dzisiejszym popołudniem rozegrano we Francji dwa spotkania. Po upragnione trzy punkty sięgnęła ekipa Bordeaux, wygrywając z Niceą. W tym samym czasie Montpellier wywiozło z Lotaryngii zwycięstwo.


Udostępnij na Udostępnij na

Punkty były konieczne

Na pewno taki cel przyświecał piłkarzom Bordeaux w dzisiejszym spotkaniu, gdy podejmowali na własnym stadionie drużynę Nicei. Ostatni raz w lidze „Żyrondyści” wygrali w połowie listopada, gdy pokonali Nancy. Od tamtej pory na jedenastkę Jeana Tigany spadały tylko gromy ze strony kibiców i dziennikarzy, i słusznie, bo postawa niedawnych mistrzów Francji wołała o pomstę do nieba. Okazja, by rozpocząć serię wygranych, nadarzyła się dziś. „Orlęta” znad Lazurowego Wybrzeża nie grają w tym sezonie olśniewająco na wyjazdach, zwykle okopując się wokół swojego pola karnego.

Jean Tigana mógł wreszcie odetchnąć
Jean Tigana mógł wreszcie odetchnąć (fot. babakus.com)

Aż tak radykalnej postawy ze strony gości nie było, gdyż wiedzieli, że Bordeaux nadal przeżywa kryzys, ale ograniczyli się tylko do wyprowadzania kontrataków. Przyjęli rywali na własnej połowie i widywało się, że jest to dobra taktyka. Podopieczni Tigany nie byli w stanie skonstruować składnej akcji w odległości 20 metrów od bramki Davida Ospiny i wciąż obijali się o dobrze ułożoną defensywę Nicei. Wiadomo było, iż otwierający gol może wszystko odmienić. Taki stan rzeczy trwał do 37. minuty. Nic nie zapowiadało nadchodzącej bramki. W dosyć łatwy sposób gospodarze otrzymali rzut rożny, z którego skrzętnie skorzystali. Z prawej strony dośrodkował Jaroslav Plasil, a przy krótszym słupku doskoczył do piłki Ludovic Sane. Obrońca całkowicie zaskoczył nicejczyków z Ospiną na czele, który nie był w stanie wybić silnego strzału głową.

Trafienie ożywiło tylko jedną ze stron. Do końca pierwszej części „Żyrondyści” nie schodzili z połowy przeciwnika i również po zmianie stron nie ustawali w zdobyciu drugiego gola. Na murawie pojawił się Anthony Modeste, najlepszy strzelec zespołu, zmieniając niewidocznego Diabate. Już siedem minut po rozpoczynającym drugą odsłonę gwizdku mógł on uradować zgromadzonych fanów, lecz minimalnie minął się z piłką, gdy miał przed sobą tylko pustą bramkę. Nie udało się raz, spróbował ponownie, a właściwie sytuacja sama mu się napatoczyła. Obrona „Orląt” źle wyprowadziła piłkę po odebraniu jej przeciwnikowi. Na drodze stanął Fernando i dosyć przypadkowo zagrał do dobrze ustawionego Modeste’a. Francuz nie zaprzepaścił tej okazji i będąc sam na sam z golkiperem, uderzył w górny róg bramki. Tak swoim ósmym trafieniem w bieżącym sezonie pogrążył swój były klub.

Podwyższenie wyniku nie wzbudziło u gości pozytywnej reakcji. Do ostatniej minuty starali się skonstruować groźniejsze akcje, ale wszystko spełzło na niczym. Pewne siebie Bordeaux nie popełniało większych błędów i dowiozło jakże cenne trzy punkty do końca. Do lidera wciąż traci 11 punktów, ale do strefy pucharowej już zaledwie cztery oczka. Piłkarze Erica Roy muszą zaś oglądać się za plecy, bo do strefy spadkowej brakuje im tylko jednego punktu.

Montpellier dogania czołówkę

Równoległe toczył się w Lotaryngii pojedynek Nancy z Montpellier. Gospodarze bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Już w drugiej minucie swoją piątą bramkę strzelił Youssouf Hadji. Jednak riposta „Le Pallade” była natychmiastowa. Sześć minut później do siatki rywali trafił Souleymane Camara. Po przerwie drugą bramkę dla gości zdobył boczny obrońca Garry Bocaly z podania snajpera Oliviera Giroud. W ten sposób podopieczni Pablo Correi przegrali już szósty mecz przed własną publicznością. Gorszym bilansem „pochwalić” się może tylko Arles Avignon. Montpellier dzięki trzem punktom wskoczyło na piątą pozycję i do trzeciego Lyonu traci tylko punkt.

Najnowsze