Po rozróbach podczas meczu Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok prezes PZPN, Zbigniew Boniek, jasno stawia sprawę walki z pseudokibicami. – Nazywajmy ich po imieniu: to są bandyci!

Jedną z najważniejszych decyzji po wyborze Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN-u było wycofanie wszelkich zakazów, jakie kibice nazbierali podczas kadencji poprzednich prezesów. Jak sam Boniek mówi, był to gest, który miał dać jasny sygnał, że nowe władze chcą się dogadać. – Wtedy to był ważny gest. Wyciągnęliśmy rękę na zgodę, chcieliśmy pokazać, że nie mamy uprzedzeń z przeszłości i proponujemy nowe otwarcie. Ale my przecież teraz mówimy o łamaniu prawa przez bandytów. Ich bandyckie działanie wpływa na ocenę całości, lecz przecież to jest margines. Z bandytami PZPN na pewno nie będzie negocjował, bo po prostu trzeba ich usunąć ze stadionów. – powiedział prezes PZPN.
W jaki sposób można usunąć bandytyzm z polskich stadionów?
– To zadanie dla polskiego rządu, policji, klubów i PZPN. Musimy usiąść i precyzyjnie ustalić plan działania, którego wszystkie strony będą się ściśle trzymać. Takie deklaracje są składane po każdej wielkiej awanturze na stadionie. Kolejny sygnał nie jest już potrzebny. Bandytyzm i chuligaństwo nie są wynalazkiem piłki nożnej. Bandyci zawłaszczają sobie publiczną przestrzeń, wydaje im się, że mogą więcej, niż normalny obywatel. Doskonale widzieliśmy to na stadionie przy Łazienkowskiej.











