Po wyrównanym spotkaniu na Reebok Stadium Bolton Owena Coyle’a zremisował z wicemistrzem Anglii 2:2. W ekipie gości zawodziła najbardziej para stoperów oraz para niewidocznych przez większość meczu napastników.
Na Reebok Stadium o godzinie 13:00 polskiego czasu Bolton podejmował Manchester United. Był to pierwszy z trzech meczów angielskiej Premiership rozgrywanych w niedzielę. Goście mogli objąć prowadzenie już w drugiej minucie spotkania. Berbatow otrzymał znakomite podanie od Rooneya, ale zamiast oddać piłkę do lepiej ustawionego Giggsa sam próbował strzelać. Trzy minuty później strzał na bramkę Van der Sara oddał Elmander, ale jego uderzenie zostało wybite na rzut rożny. Niespodziewanie już w szóstej minucie padła bramka. Bolton wyszedł na prowadzenie po uderzeniu Zata Knighta. Obrońca „Kłusaków” wykorzystał podanie Petrowa i błąd w kryciu Evansa i strzałem prawą nogą umieścił piłkę w siatce. Knight już drugi raz trafia do siatki podczas meczu z United. W ubiegłym sezonie obrońca ten, również w szóstej minucie, w meczu na Old Traford zdobył samobója.

Goście po utracie bramki wyraźnie odżyli. Próbowali różnych sposobów, by dostać się pod bramkę Jaaskalainena, ale żadna z akcji nie przyniosła oczekiwanego skutku. Nieco później inicjatywę przejęli gracze Owena Coyle’a. Bolton mógł podwyższyć prowadzenie w 17. minucie. Piłka po rzucie wolnym wykonanym przez Steissona została w polu karnym lekko zbita przez Davisa i trafiła wprost pod nogi nadbiegającego Elmandera. Przed napastnikiem został już tylko zdezorientowany Van der Sar, lecz Elmander nie zdołał dojść do piłki. Pięć minut później z dystansu uderzył Ricketts. Nie zaskoczyło to holenderskiego bramkarza Manchesteru, który spokojnie chwycił futbolówkę w ręce.
W 23. minucie swoje niebywałe umiejętności pokazał Nani. Portugalczyk dostał piłkę w okolicach środka boiska i pobiegł z nią w stronę bramki gospodarzy. Nani mijał kolejnych przeciwników z wielką łatwością. Znalazł się w końcu na linii pola karnego i uderzył płasko po ziemi w lewy róg bramki Jaaskalainena. Było 1:1. Manchester, wyraźnie uskrzydlony odrobieniem strat, rozpoczął kolejne ataki na bramkę „Kłusaków”. Nie były one jednak na tyle dobrze dopracowane, by mogły się zakończyć się celnym strzałem na bramkę. W 40. minucie upust swojej bezsilności w tym meczu dał Rooney. Napastnik próbował zaskoczyć Jaaskalainena technicznym strzałem sprzed pola karnego. Jego uderzenie było jednak niecelne. Do przerwy na Reebok Stadium Bolton remisował z Manchesterem United 1:1.
Zarówno Bolton Wanderers, jak i Manchester United przystąpiły do drugiej połowy bez żadnych zmian kadrowych. W 48. minucie po dośrodkowaniu Evry piłkę znalazł Rooney, ale jego strzał z woleja nie mógł zagrozić bramce przeciwnika. W 54. minucie gorąco zrobiło się pod bramką gości. Dośrodkowanie Elmandera zmarnował jednak Davis. W 62. minucie znakomicie pokazał się świeżo wprowadzony Federico Macheda. Włoch ładnie odegrał piłkę do Berbatowa a ten, nie zastanawiając się długo, uderzył na bramkę strzeżoną przez Jaaskalainena. Golkiper gospodarzy nie dał się zaskoczyć i nadal mieliśmy 1:1.












