O 16:00 czasu polskiego rozpoczęło się siedem sobotnich meczów 31. kolejki Premier League. Między innymi Wolverhampton podejmował Bolton Wanderers, a Wigan Athletic zmierzyło się ze Stoke City. Na brak bramek nie mogliśmy narzekać.

Podczas pierwszych minut spotkania Wolves – Bolton kibice gości zgromadzeni na Molineux Stadium skandowali nazwisko Muamby, który z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. W 14. minucie meczu gospodarze mieli pierwszą dogodną sytuację na otworzenie wyniku. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Jarvis, jednak strzał Fletchera przeszedł minimalnie obok bramki. Wspomniany napastnik w 33. minucie miał kolejną szansę na gola, jednak świetną interwencję na swoje konto zapisał bramkarz gości. W ostatniej minucie pierwszej połowy trzeci raz w tym spotkaniu uderzał Fletcher. Zasada „do trzech razy sztuka” jednak się nie sprawdziła, bo strzał piłkarza trafił w poprzeczkę. Co nie udało się gospodarzom w pierwszej połowie, udało się po 13 minutach gry w drugiej części. Bramkę dla Wolves strzelił Kightly. W 63. minucie spotkania arbiter podyktował rzut karny za faul Johnsona na Daviesie. Petrow pewnie wykorzystał „jedenastkę” i mieliśmy już 1:1. Bramka wyrównująca dodała skrzydeł gościom. Bolton dwoił się i troił, by przechylić wynik na swoją korzyść i utrzymać miejsce nad strefą spadkową. Udało to się w 80. minucie. Po podaniu Petrowa bramkę zdobył Alonso. Cztery minuty później było już 1:3, a autorem gola został Davies. Gospodarze jednak się nie poddawali i w 88. strzelili drugiego gola, którego autorem został Jarvis. Już nic więcej Wolves nie udało się zdziałać i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:3.
Wigan z meczem ze Stoke wiązało duże nadzieje. Gospodarze z każda kolejką są coraz bliżej wydostania się ze strefy spadkowej i o to też walczyli dzisiaj. W 17. minucie Maloney popisał się świetnym strzałem, ale bramkarz gości sparował piłkę na rzut różny. Dwie minuty później strzelał Boyce, jednak piłka przeszła obok słupka. W 32. minucie świetną szansę na bramkę miał gracz gości, Walters. Strzelił z woleja, ale spudłował. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Wigan było bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Piłka po strzale Beausejoura została jednak wybita z linii bramkowej. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 54. minucie bramkę dla gospodarzy, po dośrodkowaniu Beausejoura, strzelił Alcaraz. Po bramce niegroźne ataki drużyny przeprowadzały na przemian. W doliczonym czasie gry wynik podwyższył jeszcze Moses. Spotkanie zakończyło się rezultatem 2:0.











