Dzisiejszego dnia odbyły się pojedynki ważne dla układu dolnej połowy tabeli. Sunderland pokonał Burnley, przez co druga z drużyn oddaliła się od bezpiecznej lokaty. Fulham zaledwie zremisował z Wolves, a Bolton przybliżył się do pozostania w Premiership, wygrywając ze Stoke.
Sunderland – FC Burnley
Sunderland nie gra już o nic i na tej podstawie można było przypuszczać, że trochę odpuści drużynie Burnley, która nadal zalega w strefie spadkowej. Jednak nic bardziej mylnego, gospodarze zgotowali rywalom ciężkie warunki i nie zamierzali oddawać punktów bez walki.
Pierwsze minuty przebiegały we wszechogarniającym chaosie. Większość akcji kończyła się już w środkowej części boiska, nie stwarzając absolutnie żadnego zagrożenia defensywie rywali. Impas przerwany został dopiero w 18. minucie, ale i wtedy nie padła bramka. Kenwyne Jones w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę. W 25. minucie więcej szczęścia miał Fraizer Campbell, który został obsłużony świetnym podaniem przez Alana Huttona wypożyczonego z Tottenhamu. Młody napastnik nie miał najmniejszych problemów z wykończeniem tej akcji.
Ta sytuacja zdecydowania podłamała Burnley. Jednak mimo świetnych okazji Huttona i Darrena Benta nie udało się podwyższyć wyniku. Druga bramka padła w 41. minucie, na listę strzelców wpisał się wspomniany wcześniej Bent, asystę na swoim koncie zanotował Campbell.
W drugiej części gry bardzo długo trwała bezowocna walka w głębi pola. Żadnej ze stron nie udało się przejąć inicjatywy, jednak to goście wkładali w swoją grę więcej serca. Dało to im groźną sytuację w 68. minucie, jednak Graham Alexander nie popisał się skutecznością. Jeszcze w 82. minucie przyjezdni zdobyli kontaktowego gola. Robert Blake zagrał do Thompsona, a ten uderzył nie do obrony. Był to jednak jedynie łabędzi śpiew i Burnley przybliżyło się do spadku.
Fulham – Wolves
Przed meczem raczej mało kto spodziewał się wielkich emocji. Zmęczenie sezonem daje się już coraz bardziej we znaki piłkarzom, a ponadto gospodarze raczej nie mieli wielkiej motywacji do walki o zwycięstwo. Te rozważania mecz potwierdził w pełnej rozciągłości.
Początek dawał nadzieję na ciekawe widowisko. Już w 2. minucie Damian Duff stanął przed szansą otwarcia wyniku meczu, jednak ostatecznie został zablokowany przez defensorów oponentów. Następne fragmenty spotkania rozwiały te nadzieje. Z kolejną groźną akcją mieliśmy do czynienia w 22. minucie, ale i w tym przypadku zawodnik Fulham został powstrzymany, próbował Zoltan Gera. Ostatnią sytuację pierwszej połowy, która mogła zakończyć się golem, w 36. minucie zaprzepaścił Kevin Doyle.
Po przerwie gra wcale się nie poprawiła. Obie drużyny sporadycznie dochodziły do możliwości zdobycia bramki. W 65. minucie najlepszą okazję ku temu zmarnował Bobby Zamora. Napastnik Fulham trafił w słupek!
Do końca meczu, mimo kilku prób Dannyego Murphyego, wynik nie zmienił się i obie drużyny dopisały sobie po jednym punkcie w tabeli.










