Reprezentacja Hiszpanii rozegrała w niedzielę ostatni z trzech sparingów. Obyło się bez jakichś szczególnie wielkich pogromów, obyło się bez kompromitacji. Ot, takie klasyczne mecze mające na celu wyłonienie kadry i odpowiedzenie na kilka nurtujących pytań. Niestety „Sfinks” ma ten problem, że na każde pytanie dostał kilka odpowiedzi.
Bramka
W trzech sparingach zagrało trzech bramkarzy. Iker zaliczył 146 minut, Pepe 81, a Victor 46. Te liczby są fajne, bo doskonale oddają hierarchę w drużynie. Pierwszym golkiperem był, jest i jeszcze przez ładnych kilka lat będzie Casillas. Wbrew temu, co się ostatnio pisze, drugim wyborem pozostaje Reina. Zawodnik Liverpoolu może i ustępuje umiejętnościami Valdesowi, ale jest weteranem. W reprezentacji rozegrał 25 meczów, co jak na bramkarza będącego zmiennikiem najlepszego na tej pozycji gracza świata jest wynikiem po prostu kosmicznym. Jeśli „La Seleccion” wygra dwa pierwsze spotkania, możemy spodziewać się, że w trzecim starciu grupowym między słupkami stanie Pepe. W innym wypadku zmiana bramkarza jest tak samo prawdopodobna jak powołanie mnie, niżej podpisanego, w miejsce Andresa Iniesty.
Obrona

Tu jest kompletny zawrót głowy. Dosłownie kompletny – nie wiemy nic. Każdy zawodnik ma szansę na miejsce w pierwszym składzie, każdy może zasiąść na ławce. Paradoksalnie, zawodnik, który rozegrał w sparingach najwięcej minut, ma najmniejsze szanse na grę z Włochami. Raul Albiol w Realu Madryt był tylko zmiennikiem, dlatego teraz Vicente del Bosque pozwolił mu wystąpić w trzech starciach od początku do końca. Wychowankowi Valencii partnerowali Sergio Ramos i Gerard Pique. Wydaje się, że to właśnie Andaluzyjczyk z Katalończykiem utworzą duet podstawowych stoperów, ale to nic pewnego, bo w Hiszpanii bardzo dużo mówi się o tym, że na środku defensywy powinien grać Javi Martinez, a Sergio Ramos powinien występować na prawej stronie bloku obronnego. Wszystko przez to, że Alvaro Arbeloa jest beznadziejny w ofensywie. „La Seleccion” gra systemem z dwoma defensywnymi pomocnikami, dlatego boczni obrońcy dostają dużo swobody. Arbeloa w obronie jest przyzwoity, ale w ataku bardzo, bardzo mocno zawodzi. Jego naturalnym zmiennikiem jest inny wychowanek Realu Madryt, Juanfran. Zawodnik Atletico Madryt jest w każdym aspekcie lepszy od byłego gracza Liverpoolu. No, może prawie w każdym. Brakuje mu ogrania na wielkich imprezach i zgrania z kolegami, jednak to nie powinien być wielki problem dla takiego asa. Stosunkowo łatwo wskazać obsadę lewej obrony. Jordi Alba nie ma konkurencji, ale ma ten problem, że jest trochę narwany. A – chyba się zgodzicie – bycie narwanym to najmniej pożądana cecha u obrońcy grającego na mistrzostwach Europy.









