Semir Stilić w spotkaniu Legii z Wisłą 2:2 zaliczył asystę, a także strzelił fantastyczną bramkę z rzutu wolnego. Po meczu opowiedział o meczu, urodziwym golu, a także o następnym pojedynku czekającym na zawodników „Białej Gwiazdy”.
– Przede wszystkim po dzisiejszym meczu jestem zadowolony z tego, że cała drużyna pokazała charakter w drugiej połowie. Przy wyniku 2:0 i czerwonej kartce uzyskanie na koniec punktu jest jak wygrana. Oczywiście przed meczem myśleliśmy inaczej, mieliśmy sześć punktów straty i założyliśmy, że zdobędziemy tu trzy punkty. Niestety, szybko straciliśmy bramkę, więc musimy być zadowoleni z tego jednego punktu. Szczególnie w drugiej połowie zagraliśmy tak, jak chcielibyśmy zawsze grać i mam nadzieję, że w następnym meczu tak wyglądać będzie całe 90 minut – powiedział Bośniak.
Jak strzelać takie piękne bramki z rzutu wolnego jak ta dzisiejsza? Semir Stilić ma na to prostą receptę: – Dużo ćwiczę rzuty wolne, a często zostaję także po treningach, dzięki Bogu udało mi się w ten sposób strzelić bramkę na 2:2, bo – jak podkreślam – po czerwonej kartce i przy tym wyniku, który był, naprawdę możemy być zadowoleni – zaznaczył.
Stilić odniósł się także do najbliższego meczu Wisły w Krakowie z Zawiszą Bydgoszcz: –Teraz przed nami ważny mecz z groźnym przeciwnikiem – Zawiszą Bydgoszcz, na pewno będzie nam brakowało Arka Głowackiego, ale musimy dać z siebie wszystko, bo w każdym meczu czegoś nam brakuje. Do piątku przygotujemy się dobrze i chcemy, żeby trzy punkty zostały w Krakowie. Głowa jest niezwykle ważny dla nas na boisku, bo potrafi drużynę uspokoić, ale kiedy trzeba, potrafi też krzyknąć, zmotywować. No, ale cóż – musimy dać radę i wygrać ten mecz w piątek. Wszyscy wiedzieliśmy, że dzisiejszy mecz był o wysoką stawkę, byliśmy bardzo podekscytowani i zmotywowani wszyscy. Trener w szatni, w przerwie, powiedział nam dużo ważnych słów: żebyśmy uspokoili grę, grali do nogi i że jak strzelimy jedną bramkę, to możemy zrobić w tym meczu jeszcze wiele – jak się okazało, trener miał rację, a my właśnie to, co zalecił, zrobiliśmy – zakończył Stilić










