Boakye: „W tym roku Górnik Zabrze zakwalifikuje się do europejskich pucharów”


Pełny optymizmu Richmond Boakye zdradza nam, dlaczego wybrał Górnik Zabrze, dementuje plotki i tłumaczy, co daje mu siłę do gry

23 lutego 2021 Boakye: „W tym roku Górnik Zabrze zakwalifikuje się do europejskich pucharów”
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

Richmond Boakye w poprzedni weekend rozegrał swoje pierwsze pełne 90 minut w barwach Górnika Zabrze. Do tej pory przedstawiciele mediów nie mieli okazji, aby bliżej poznać Ghańczyka. Klub zdołał jednak zorganizować spotkanie z nowym nabytkiem klubu, na którym również byliśmy obecni. Piłkarz opowiedział nam nieco o sobie.


Udostępnij na Udostępnij na

Wejście do zespołu miał niełatwe, bo Górnik doznał bolesnej porażki z Lechią Gdańsk. Wcześniej jednak mógł wraz z nowymi kolegami cieszyć się z bramki Piotra Krawczyka dającej trzy punkty przeciwko Stali Mielec. O tym, jak zamierza zaadaptować się do polskich warunków, kto daje mu siłę i jak postrzega naszą ligę, opowiedział nam Richmond Boakye. Więcej o samym zawodniku pisaliśmy tutaj.

Dlaczego Górnik?

– Cieszę się, że tu jestem. Zagrałem swoje pierwsze 90 minut, które bardzo mi się podobało. Jestem nowy w polskiej lidze, ale również gotowy, aby mocno trenować i dać z siebie wszystko. W klubie pracują wspaniali ludzie, wszyscy mocno trenują. Dobrze jest być w miejscu, gdzie panuje odpowiednia mentalność, gdzie wszyscy są gotowi coś osiągnąć. Niestety nie udało się wygrać w poprzedni weekend, ale zawsze powtarzam: „upadek człowieka nie jest końcem jego życia”. Przed nami kolejne mecze i z czasem będziemy tylko lepsi – tak przywitał nas Boakye na konferencji prasowej.

Nie da się ukryć faktu, że Boakye do Górnika przychodzi z o wiele poważniejszego klubu. Crvena zvezda – hegemon w Serbii, regularny (poważny) gracz na arenie europejskiej, czy to w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy. Ghańczyk wcześniej strzelał gole także w Serie A. Wydawałoby się, że Górnik Zabrze nie będzie atrakcyjnym kierunkiem dla takiego zawodnika jak Boakye.

– Tradycje, fani, ambicje. Kiedy dyrektor zadzwonił i opowiedział mi o filozofii oraz tradycjach klubu, pomyślałem, że to bardzo podobne środowisko do tego w Zvezdzie. Gdy dowiedziałem się, że Górnik lubi grać ofensywnie i zakładać wysoki pressing, uznałem, że w sumie dlaczego nie? Zawsze dobrze jest zmierzyć się z nowym wyzwaniem.

Perełka

– Alasana to jeden z najbardziej utalentowanych graczy, jakich widziałem. Sposób, w jaki zachowuje się przy piłce, podania – porównałbym go do Seydou Keity, który grał w Barcelonie. Musi być w stanie się poświęcić i mocno trenować. Jednak nie zawsze powinieneś cieszyć się z małych rzeczy, 4, 5, 6 podań w sezonie. Jeśli miałbym dać mu radę, powiedziałbym – zawsze wymagaj od siebie więcej, więcej i więcej.

Alasana Manneh do zespołu z Zabrza dołączył w 2019 roku. Z początku pomocnik miał problemy z tym, aby załapać się do szerokiej kadry pierwszego zespołu, grywał w rezerwach, spędzał mecze na ławce. Pokazał jednak, że drzemie w nim ogromny potencjał, a od jakiegoś czasu wskazywany jest jako jeden z najlepszych zawodników Górnika. Porównanie Manneha do Keity z pewnością nie wzięło się znikąd, bo zawodnik szkolony był w La Masii – słynnej szkółce FC Barcelona.

Górnik znów w europejskich pucharach

Ostatnie tygodnie w Polsce były szczególnie zimne, naturalne murawy nie nadają się do eksploatacji (i jeszcze przez jakiś czas nie będzie można na nich trenować). Trener Brosz przeprowadza obecnie zajęcia na nowoczesnej hali, na której jesienią położona została sztuczna trawa najnowszej generacji. Czy trudno jest przestawić się na powierzchnię naturalną podczas rozgrywek ligowych?

– Nie jest to łatwe, ale to nasza praca, coś, co my wybraliśmy. Biorąc pod uwagę to, jaką mamy obecnie sytuację – czy to śnieg, czy to wirus – po prostu trzeba sobie z tym radzić, a nie szukać wymówek. Wie o tym każdy w szatni. Na razie nie było łatwo, ale jestem pewien, że w tym roku Górnik będzie jedną z ekip, która zakwalifikuje się do europejskich pucharów – odpowiada Boakye. Richmond został również zapytany o to, jaką lokatę zespół zajmie na koniec sezonu.

– Według mnie gdzieś w pierwszej trójce. Różnice w tabeli wciąż są niewielkie. Teraz przegraliśmy, ale wygramy dwa mecze z rzędu i znów jesteśmy u góry. Wiem, że skończymy wysoko, bo widziałem, w jaki sposób gramy, jak walczymy i szczerze wierzę, że pod koniec sezonu znajdziemy się w trójce najlepszych zespołów. Myślę, że kiedy przyjdzie mój czas i strzelę pierwszą bramkę, kolejne trafienia przyjdą.

Każdy ma swój styl

– W piłce nożnej jest tak, że każdy ma swój styl gry. Ja mam swój, Jesus (Jimenez) ma swój, Manneh też… Tak samo każdy kraj ma swoją osobną wizję. W Serbii musiałem zaadaptować się do tamtejszej ligi, tak samo we Włoszech – tam wszystko koncentruje się wokół taktyki, w Chinach nacisk kładzie się na dośrodkowania. Polska również ma swój styl, gra się agresywnie, zakłada pressing – mówi nam Boakye zapytany o różnice między Serbią a Polską.

– Moja pierwsza gra była wspaniała. Zobaczyłem świetnych zawodników, świetne ruchy. Myślę, że liga jest bardzo konkurencyjna. Trzeba moncno trenować, ale też odpowiednio wypocząć, bo nie jest to łatwa liga – dodaje Ghańczyk, komentując poziom naszej polskiej ekstraklasy.

Uczeń Pirlo i Buffona

– Wszyscy starsi zawodnicy muszą pomagać młodszym. Mamy wielu młodych zawodników jak „Dani” (Daniel Ściślak), „Norbi” (Norbert Wojtuszek), są bardzo utalentowani. Jednak musimy im pomagać. W Juventusie mogłem brać lekcje od Pirlo czy Buffona, tak więc jak długo tutaj jestem, będę starał się przekazywać moje doświadczenie dalej. Jeśli masz odpowiednie doświadczenie, po prostu musisz pomagać mniej doświadczonym od siebie. Wtedy oni na pewno staną się lepsi.

Miałem okazję być prowadzonym przez różnych ludzi, dzięki którym znalazłem się w tym miejscu. Wierzę, że również Bóg pomoże mi w tym, abym ja mógł poprowadzić młodych zawodników, jeżeli tylko będzie taka potrzeba – kończy Ghańczyk. Cieszy fakt, że zawodnik widzi w młodych zawodnikach z Zabrza potencjał i pełen optymizmu jest gotowy być mentorem młodego pokolenia. Tak jak niegdyś Boakye brał lekcje od Pirlo i Buffona, teraz najmłodsi zawodnicy z Zabrza mogą czerpać wiedzę od nowego nabytku zespołu.

Z Zabrza do Ghany

– Jeśli tylko będę grał i będę strzelał bramki, wierzę, że dostanę powołanie od selekcjonera reprezentacji. Myślę, że nasza reprezentacja jest teraz bardzo mocna. To mieszanka młodej krwi ze starszymi, doświadczonymi zawodnikami. Wierzę, że w eliminacjach do mistrzostw świata zajdziemy daleko. Ale teraz jestem w Zabrzu, więc lepiej skupić się na meczu z Legią – czas na reprezentację przyjdzie.

Moim celem zawsze jest być najlepszym w lidze w momencie, w którym odchodzę. Tutaj też chcę być najlepszy. Kiedy wrócę na przykład obejrzeć mecz Górnika, chcę, żeby ludzie mówili o mnie: „tak, on grał w Górniku i był niesamowity”. Chcę zatem zrobić coś, co ludzie zapamiętają mówi również o swoich ambicjach i celach Richmond Boakye. Ciąży nad nim jednak spora presja – kibice Górnika już okrzyknęli go jednym z najlepszych piłkarzy, jaki w ostatnich latach zawitał na Roosevelta, inni dali się ponieść jeszcze dalej, mówiąc, że to zdecydowanie najlepszy piłkarz, jaki gra w ekstraklasie. Jak Ghańczyk radzi sobie z ową presją?

– Staram się nie nakładać na siebie presji. To jest piłka nożna, dar od Boga, który trzeba odpowiednio wykorzystać. Kiedy masz okazję grać w meczu, w dobrym zespole, gdy Bóg sprawia, że przeżywasz dobre życie, nie musisz nakładać na siebie presji. W szatni bardzo często się śmieję i inni zawodnicy pytają, dlaczego cały czas się uśmiecham. Mówię, że śmieję się, bo to tylko futbol. Muszę trenować i dać z siebie to, co najlepsze – jednak jeśli nie będę zrelaksowany, moje najlepsze strony nigdy nie ujrzą światła dziennego.

Formacja nie ma znaczenia

– Jako zawodnik zawsze musisz być gotowy zagrać tak, jak trener tego od ciebie oczekuje. Mam do pomocy Alexa Sobczyka, Jesusa Jimeneza, Piotrka Krawczyka, który dwa tygodnie temu strzelił gola w ostatniej minucie. Mamy świetnych napastników, więc granie z dwoma, trzema napastnikami to dobry pomysł. Lubię grać w parze lub w trójce, jednak najważniejsze jest to, aby po 90 minutach Górnik wygrał. To, jaką formacją gramy, nie ma więc znaczenia. Jesteśmy zespołem i razem walczymy o to, aby wygrywać.

Poza tym, jeśli chodzi o formację, grałem już chyba we wszystkich systemach. W całej mojej karierze grałem już czy to w 4-4-2, czy 4-3-2-1… 3-5-2 to dobry system z dwoma napastnikami, a napastników w klubie mamy świetnych – mówi nam Boakye na temat swoich preferencji dotyczących formacji. Zacieśnienie współpracy z drugim napastnikiem jest kluczowe, aby Ghańczyk zdobywał bramki, choć ma na to tylko kilka miesięcy. Pytania o niecodzienną długość kontraktu nie mogło zabraknąć.

Trzy miesiące na zabłyśnięcie

– Jestem trochę inny. Jeśli w siebie nie wierzysz, nie osiągniesz tego, co chcesz. Ja w siebie wierzę. Nawet jeśli do końca sezonu pozostały tylko trzy miesiące, zaadaptuję się do tutejszego stylu gry. Jeśli trenujesz i dajesz z siebie wszystko, trening przekłuje się na rezultaty na boisku. Z Lechią zagrałem 90 minut, dowiedziałem się, jak porusza się mój zespół, jak grają obrońcy w Polsce. To było dobre doświadczenie.

Wychodzi na to, że Boakye ma też w sobie coś z analityka, a do gry podchodzi z dużą dozą profesjonalizmu: – Po spotkaniu przyszedłem do domu i obejrzałem cały mecz jeszcze raz. Powiedziałem sobie „okej, nie musisz robić tego i tamtego, teraz jesteś w Polsce, tutaj gra się w taki sposób…”. Przez te 90 minut wyrobiłem sobie obraz tego, jak grają kluby polskiej ligi i jak gra mój zespół. Z pomocą Boga i innych zawodników wszystko potoczy się dobrze, a jeśli Górnik będzie zainteresowany, to kto wie? Tego nie da się przewidzieć.

– Jest to jednak najkrótszy kontrakt, jaki podpisałem. Każdy klub ma swoją ofertę dla danego zawodnika. To krótki kontrakt, ale nie wiem, co stanie się po jego wypełnieniu. Być może przyjdzie pora podpisać kolejny, na rok, półtora. Wszystko zależy od tego, jak ułoży mi się z Górnikiem. Zobaczymy, jak to będzie na koniec sezonu i kto wie, być może dalej będę tutaj grał.

Richmond Boakye w Legii?

– To były tylko plotki. Ale jeśli to prawda i Legia naprawdę mnie chciała – cóż, teraz jestem w Górniku i bardzo chciałbym strzelić im bramkę. Nieważne, czy zacznę w pierwszym składzie, czy wejdę z ławki rezerwowych, chciałbym mieć okazję strzelić im bramkę – mówił napastnik zapytany o nadchodzący mecz z Legią oraz o pogłoski związane z jego transferem do warszawskiego klubu. Według niektórych mediów napastnikiem miała interesować się Legia Warszawa, jednak temat transferu ostatecznie upadł.

Przed ekipą Górnika bardzo trudny mecz z Legią Warszawa. Jesienią, owszem, zabrzanie w świetnym stylu wygrali przy Łazienkowskiej przeciwko nieskutecznym warszawiakom. Wydaje się, że to był zupełnie inny Górnik, grający szybką, ofensywną piłkę. Obecnie ekipa „Trójkolorowych” przestała nawet wyrabiać ogromną liczbę kilometrów na boisku, a wzmożony ruch zawodników na murawie to od kilku lat znak charakterystyczny Górnika Zabrze. Zabrzan nie można jednak skreślać. Jeśli mecz potoczy się tak, jak – z dużą dawką optymizmu – zakłada Boakye, Legia może wyjechać ze Śląska bez punktów.

Komentarze
Jan (gość) - 6 dni temu

Ażeby te przewidywanie się spełniłyto trzeba dobrej taktyki,boiskowego cwaniactwa i szybkości oraz przewidywalności tego,o zrobi przeciwnik.
czekamy na zwycięstwo! Nie możemy soie tak atwo dawac atrzela bramek!A chydu musi bycewny w bramce!! Czekamy na zwycięstwo!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze