Błędne koło Ole Gunnara Solskjaera


Manchester United pod skrzydłami Norwega wciąż nie jest w stanie złapać optymalnej formy

11 stycznia 2020 Błędne koło Ole Gunnara Solskjaera

Trener „Czerwonych Diabłów” wchodził w bieżący sezon jako pełnoprawny szkoleniowiec drużyny. Popularny „Baby-face killer”przepracował z zespołem przedsezonowy okres przygotowawczy i dostał możliwość sprowadzenia piłkarzy pasujących do jego wizji. Będąc po półmetku rozgrywek, trudno jednak stwierdzić, że Manchester United zmierza w dobrym kierunku pod jego skrzydłami.


Udostępnij na Udostępnij na

Po 21 kolejkach Premier League „Czerwone Diabły” tracą raptem cztery punkty do czołowej czwórki ligi, jednak gra zespołu nadal pozostawia wiele do życzenia. Trudno określić, jaki plan na drużynę ma jej trener, oglądając bowiem spotkania Manchesteru United w tym sezonie, można momentami odnieść wrażenie, że właściwie go nie ma…

Forma „Czerwonych Diabłów” może rozczarowywać

Wielu kibiców broniących trenera Manchesteru United porównuje jego pełnoprawny start w drużynie z Old Trafford do początków samego sir Alexa Fergusona. Szkot także nie zaczął najlepiej, jednak warto zauważyć, że w przeciwieństwie do Solskjaera osiągał on wcześniej sukcesy na arenie międzynarodowej z Aberdeen FC. Solskjaer w swoim CV może pochwalić się jedynie skromnymi trofeami na rodzimym podwórku, po które sięgał z zespołem Molde. Norweg miał już okazję sprawdzić się w realiach Premier League – w 2014 roku został zwolniony z Cardiff City, które pod jego wodzą spadło z ligi, a następnie fatalnie zaczęło rozgrywki Championship.

Solskjaer dostał stały kontrakt w Manchesterze United, jak się wydaje, patrząc z perspektywy czasu, w wyniku hiperbolizacji i przeceniania jego wyników. Czas boleśnie pokazuje, że wiązały się one z popularnym efektem „nowej miotły”. Menadżer faktycznie poprawił bowiem atmosferę w szatni, dał więcej luzu zawodnikom, jednak w momencie kryzysu nie był w stanie z niego wyjść, a te same błędy ciągnie za sobą od kilku miesięcy.

Gorsza forma dopadła Manchester United jeszcze w marcu ubiegłego roku. Po przegranej z Arsenalem 0:2 „Czerwone Diabły” zaczęły grać bez pomysłu, często tracąc punkty z niżej notowanymi rywalami. Ta sytuacja nie uległa zmianie do dziś, więc starcie z „Kanonierami” stanowi punkt odniesienia do początku problemów Norwega. Od wspomnianego starcia na Emirates, biorąc pod uwagę wyłącznie rozgrywki Premier League, podopieczni 46-latka zdobyli 40 punktów na 87 możliwych.

Taktyczna niemoc

W trwającej kampanii trener Manchesteru United konsekwentnie stawia na system 4-2-3-1. Próby odejścia od tej formacji nie sprawdziły się na dłuższą metę. Pomimo braku jakościowego piłkarza na pozycję numer 10 Solskjaer stawia na system, który jednak go wymaga. „Czerwone Diabły” najgroźniejsze wydają się być w starciach z rywalem, który gra piłką. Piłkarze z Old Trafford mają wówczas możliwość gry z kontrataku, jednak nie zawsze przynosiło to upragniony rezultat (w meczach z Sheffield czy Aston Villa to przeciwnicy United grali piłką).

Największą bolączką, patrząc na grę Manchesteru United w tym sezonie, wydaje się brak piłkarza, który byłby w stanie poszukać gry kombinacyjnej, urozmaicać atak o kreatywne zagrania, a także uwalniać partnerów, gdy ci są wyłączeni z gry. Marcus Rashford czy Daniel James pomimo tego, że obaj są w dobrej formie, często zostają odłączeni od podań. „Czerwone Diabły” na czele ze swoim trenerem nie mają wówczas najmniejszego pomysłu na dalszą grę, która często z minuty na minutę staje się coraz bardziej męcząca dla oka.

Pomimo że Norweg jest w klubie ponad 12 miesięcy, nadal trudno określić konkretny styl gry, jaki chce zaszczepić swoim podopiecznym. W pojedynkach na polu czysto taktycznym często przegrywa z pozostałymi menadżerami Premier League, choć złośliwi powiedzą, że mimo wszystko to właśnie tych najlepszych jest w stanie ograć. 46-latek umie kupić sobie trochę cennego czasu, szczególnie w starciach z klasowymi rywalami. Nie jest on jednak w stanie właściwie go wykorzystać i tym samym natchnąć piłkarzy do lepszej gry.

Bruno Fernandes zbawieniem Norwega?

W ostatnich dniach angielska prasa powróciła do tematu ewentualnego transferu Portugalczyka na Old Trafford. Pomocnik, który aktualnie pozostaje zawodnikiem Sportingu Lizbona, zdobył w swojej lidze już sześć bramek w tym sezonie, do których dołożył siedem asyst. Wydaje się, że Manchester United potrzebuje piłkarza o charakterystyce Fernandesa na tu i teraz.

Ewentualne sprowadzenie 25-latka przez Ole Gunnara Solskjaera może rozwiązać część jego problemów związanych z niemocą w ataku pozycyjnym. Jeżeli jednak mimo sięgnięcia po tak uzdolnionego zawodnika „Czerwone Diabły” nadal nie odnajdą swojego „ja” pod skrzydłami Norwega – trudno będzie znaleźć jakiekolwiek argumenty przemawiające na jego korzyść.

Pytania do eksperta

O aktualnej dyspozycji Manchesteru United, jak i sytuacji Ole Gunnara Solskjaera porozmawiałem z ekspertem w kwestii drużyny Old Trafford – Maciejem Buczkowskim, redaktorem naczelnym portalu UnitedVoice.

W grudniu minął dokładnie rok, odkąd Ole Gunnar Solskjaer rozpoczął pracę z drużyną. Początkowo dobre występy zespołu zaowocowały tym, że Norweg otrzymał pełnoprawny kontrakt. Jak oceniasz wykonaną przez niego pracę przez ten czas? Drużyna zrobiła postęp i prezentuje się lepiej, niż miało to miejsce w momencie zwolnienia Mourinho?

Ten ostatni rok dla kibiców „Czerwonych Diabłów” to istna przejażdżka na kolejce górskiej. Od uniesień spowodowanych bardzo ofensywną grą zespołu zaraz po objęciu drużyny przez sympatycznego Norwega, gdzie kulminacyjnym momentem było wyeliminowanie PSG, do druzgocącej porażki z Evertonem w końcówce sezonu. Trudno być neutralnym w kontekście pracy Ole. Jako legenda klubu otrzymał nie tylko od zarządu, ale również od kibiców większy niż poprzednicy kredyt zaufania. Aktualnie widzimy dwa obozy: jego zwolenników, którzy chcą mu dać jeszcze co najmniej trzy okienka transferowe, oraz jego przeciwników żądających jego odejścia natychmiast. Z perspektywy transferów można powiedzieć, że wykonał dobrą robotę.

Załatanie obrony oraz kupno perspektywicznego skrzydłowego czy pozbycie się graczy, którzy albo nie chcą, albo nie posiadają umiejętności do gry w United, to dobry ruch. Z drugiej jednak strony, zespół trawi taktyczna niemoc. Widać jedynie pomysł na grę z kontry, słabsze drużyny rozczytują nas znakomicie i nie dysponujemy siłą taktyczną ani techniczną, aby przedrzeć się przez zaporę rywali.

Obwiniam o to na pewno brak kreatywnego pomocnika, ale również brak taktycznej szkoły OGS. Nie oszukujmy się, Norweg, pomimo całej mojej sympatii do niego, nie posiada warsztatu na miarę Kloppa czy Guardioli. Postęp – kadrowo tak (ze względu na kierunek), lecz wyniki są na pewno poniżej oczekiwań. Nie zwalniałbym jednak trenera, potrzebuje on jeszcze dwóch okien transferowych. Dajmy mu narzędzia, a potem oceniajmy jego pracę – gorzej na pewno nie będzie.

Jak oceniasz poziom obecnej kadry zespołu? Widzisz piłkarzy, wokół których można budować zespół na lata? Które formacje wymagają wzmocnienia?

Lepiej byłoby wspomnieć, które formacje nie wymagają wzmocnień – tu wskazałbym tylko bramkarzy. Mówiąc poważnie jednak, myślę, że priorytetem jest formacja pomocy. Widzimy wyraźnie, jak kulawo wychodzi nam atak pozycyjny. Brakuje nam kreatywnego pomocnika (mamy takiego, ale na ten moment w centrum rehabilitacyjnym). Kiedy kontuzjowany jest Paul Pogba oraz Scott McTominay, Ole zmuszony jest desygnować do składu Freda, Pereirę oraz Maticia. Mimo że Fred zaczyna grać na coraz lepszym poziomie (czego nie można powiedzieć o drugim Brazylijczyku), to jednak w konfrontacji z pomocnikami rzędu  Kevina De Bruyne’a wypada blado. Nie jest jednak aż tak źle, jak się wydaje. Na pewno mamy dookoła kogo budować skład na lata.

Wychowankowie jak Rashford i Greenwood pokazują, że są zawodnikami stanowiącymi o sile ofensywnej zespołu i będą pełnili te role na lata. Na bramce mamy przyszłą gwiazdę reprezentacji Anglii. W obronie zwłaszcza skrzydła rokują (mowa o Williamsie oraz Aaronie Wan-Bissace), Maguire może stać się trzonem defensywy, w pomocy mamy gwiazdę światowego formatu, Paula Pogbę. Nie skreślałbym go pomimo sensacji wokół niego w mediach. Scott jest solidnym piłkarzem, który ma zapał do gry w zespole i rozwija się w dobrym kierunku.

Z przodu mamy jeszcze Martiala, który jest podstawowym zawodnikiem, czasami wpadającym w jakiś letarg, oraz wspomnianego wyżej Daniela Jamesa. Potrzebujemy kilku transferów, aby skład nabrał jakości oraz był szerszy, gdyż w przypadku występowania (niestety częstych) kontuzji musimy grać zawodnikami typu Pereira, Lingard czy starzejącymi się Matą oraz Maticiem.

Jak duża wina za obecną słabą kondycję zespołu leży Twoim zdaniem po stronie właścicieli, rodziny Glazerów oraz Eda Woodwarda?

Jednym słowem? Całkowita. Rozwinę myśl. Od 2013 roku jedynie dwukrotnie załapaliśmy się do Top4. Wiadomym było, że po 26-letniej przygodzie z największym z trenerów drużynę będzie czekała przebudowa. Jak ją przeprowadzono, to już inna sprawa. Ed Woodward znakomicie sprawdza się w roli dyrektora wykonawczego, ale jedynie jeśli chodzi o finanse. Podpisuje lukratywne umowy sponsorskie i dba o to, aby wartość klubu nie leciała na łeb, na szyję.

Glazerowie, jak powszechnie wiadomo, to biznesmeni, którzy są nastawieni na zysk, trudno im się dziwić. Zarządzanie wielkim klubem, jakim bez wątpienia wciąż jesteśmy, to ogromna piłkarska odpowiedzialność. Na ten moment klubem kieruje osoba z innego świata. Myślę, że ważnym elementem układanki byłoby zatrudnienie dyrektora sportowego, który spiąłby realia biznesowe z tymi piłkarskimi. W poczynaniach zarządu w ostatnich latach nie widać logiki oraz konsekwencji. Przypomnę jedynie, że w ostatnich siedmiu latach zespół z czerwonej części Manchesteru posiadał pięciu menadżerów, niektórzy nawet zdobywali trofea, ale nie do końca byli przez zarząd popierani. Podejmowano złe decyzje. Decyzje, za które odpowiedzialni są ludzie na wymienianych stanowiskach. Ed Woodward potrzebuje pomocy.

Według Ciebie trener z większym dorobkiem niż Solskjaer byłby w stanie wyciągnąć zespół z kryzysu? Wśród ewentualnych zastępców Norwega wymienia się nazwiska takich fachowców jak chociażby Massimiliano Allegri czy Mauricio Pochettino.

Patrz punkt wyżej. Tak jak powiedziałem, problem jest złożony. Krótkoterminowo – jak najbardziej. Efekt tzw „nowej miotły” już widzieliśmy niejednokrotnie. Czy wyniki byłyby zadowalające długoterminowo? Możliwe, że nieznacznie owszem. Pytanie tylko, czy nowy trener nie miałby zupełnie innych pomysłów i transfery poprzedników nie okazałyby się dla niego niewypałami? To już przerabialiśmy. Zależy również, jakie mamy oczekiwania. Bez inwestycji w odpowiednie sektory piłkarsko nie osiągniemy niczego, nawet z Pepem Guardiolą za sterami.

Każdy menadżer potrzebuje czasu i wsparcia zarządu. Niestety czasy się zmieniły i nikt nie da trenerowi pięciu lat, jeśli nie będzie widać, dokąd zespół zmierza. Allegri oraz Pochettino mają papiery na prowadzenie dużego zespołu. Obaj pokazali się z dobrej strony w swoich ligach, utrzymując się na topie. Ole jest doświadczonym trenerem, jednak jego CV blednie w porównaniu z tymi dwoma. Musimy uzbroić się w cierpliwość, wciąż trudne czasy przed nami – kibicami United.

Jak wiadomo, każdy medal ma dwie strony. Za co można pochwalić Ole Gunnara Solskjaera na ławce trenerskiej „Czerwonych Diabłów”? Widzisz jakieś pozytywy?

Ole jest optymistą i to widać. To dobrze, że zaraził tym chłopaków. Jest człowiekiem wielkiej wiary. Wiary w młodzież, wychowanków oraz ich możliwości. Ponownie trudno mu się dziwić, ponieważ doświadczył tego sam. Nie zawsze się z nim zgadzamy (casus Lingarda), ale jest to prawidłowy tok rozumowania. Nasza młodzież na przestrzeni lat pokazała w wielu przypadkach, że odpowiednio kierowana radzi sobie z każdym rodzajem presji i niestraszny jej żaden przeciwnik.

Po drugie, warto pochwalić Ole za letnie transfery. Na tym polu widać, że ma on pomysł, jakich piłkarzy chce ściągać do zespołu. Najbliższe dwa okna transferowe jednak zdefiniują jego przyszłość w klubie. Jednego mu nie można odmówić – serca i miłości do klubu. W wywiadach widać po nim autentyczność – załamanie po porażkach oraz radość po zwycięstwach. Chciałbym jednak zobaczyć odrobinę większy cynizm i wyrachowanie, bo na tę chwilę często jego wypowiedzi są naiwne i zbyt optymistyczne. Więcej jaj i zdecydowania, Gaffer!

***

Reasumując, Manchester United aktualnie spisuje się poniżej oczekiwań. Wina za obecny stan rzeczy leży przede wszystkim po stronie zarządu zespołu, który od lat podejmuje masę irracjonalnych decyzji. Ole Gunnar Solskjaer także ma „swoje za uszami”. Norweg nie umie ułożyć taktycznie swoich piłkarzy. Po roku jego pracy trudno określić styl gry, jaki powinien chcieć zaszczepić drużynie „Czerwonych Diabłów”.

Jeżeli jeszcze w styczniu na Old Trafford trafią nowi zawodnicy, a gra dalej będzie daleka od ideału, nie pojawi się klarowny zarys myśli trenera – Norweg może szybko stracić swoją posadę. Presja wyniku w takim klubie jak Manchester United jest zwyczajnie ogromna. Czas, który notorycznie kupuje sobie Ole, musi w końcu zostać wykorzystany, a jakościowe wzmocnienia mogą być dużym krokiem w tym kierunku.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski