Przez 92. minuty piłkarze Hamburgera SV prowadzili z Borussią Dortmund 1:0 po bramce Ruuda van Nistelrooya. Zawodnicy „BVB” nie dali jednak za wygraną, i po wielu zmarnowanych akcjach strzelili wreszcie gola – w doliczonym czasie gry do bramki trafił Jakub Błaszczykowski.
Mecz rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem, ponieważ najpierw trzeba było uprzątnąć pole karne Franka Rosta, które zostało obrzucone rolkami papieru. Bramkarz ostatnio w każdym wywiadzie krytykuje swój klub, przez co stracił szacunek kibiców HSV.
Od początku to Hamburg atakował i chciał wymusić jak najwięcej błędów Borussii. Choć gospodarze starali się skonstruować niebezpieczną akcję, nie byli w stanie nawet strzelić na bramkę Romana Weidenfellera. Piłkarze „BVB” uspokoili grę i sami zaczęli budować dobrą akcję. Próby strzałów kończyły się zwykle pewnymi interwencjami Franka Rosta. Z drugiej strony boiska po kontrataku niecelnie strzelał Eljero Elia. Gra toczyła się od bramki do bramki, kolejną niezłą akcję Borussii zaprzepaścił niepilnowany przez obronę HSV Lucas Barrios, który źle przyjął piłkę od Mario Götzego. W 13. minucie świetnie zapowiadała się kolejna sytuacja Hamburga, jednak obrońcy Borussii poradzili sobie z napastnikami gospodarzy, którzy zwlekali z oddaniem strzału. Podopieczni Michaela Oenninga nacierali dalej, jednak akcja po akcji nie potrafili dobrze trafić. Borussia Dortmund nie chciała ryzykować, próbowała się utrzymywać przy piłce, ale nie zagrażała bramce HSV. Gospodarze starali się za to wykorzystywać nieliczne błędy rywali i przechwycić wreszcie piłkę. W 21. minucie za rzekomy faul na pędzącym Ze Roberto żółtą kartkę zobaczył Nuri Sahin. Dwie minuty później rzut wolny dla HSV wykonywał Änis Ben-Hatira, jednak ani jego koledzy z drużyny nie potrafili uderzyć na bramkę, ani piłkarze Borussii nie byli w stanie wybić piłki ze strefy zagrożenia. Po kilku zablokowanych strzałach piłkarze „BVB” wreszcie ruszyli na bramkę rywali, nie udało im się jednak celnie trafić. Za faul na Schmelzerze żółtą kartkę zobaczył Ben-Hatira, ale po rzucie wolnym wykonanym przez Götzego to Hamburg wyprowadził kontratak, kolejny raz zakończony jeszcze przed oddaniem strzału. Atakować zaczęła Borussia, nie była jednak w stanie wykorzystać błędów defensywy HSV. W 32. minucie gospodarze znowu stworzyli sobie dobrą sytuację – do niepilnowanego Petricia zagrywał Ruud van Nistelrooy, ale strzał chorwackiego napastnika wylądował w dłoniach Romana Weidenfellera. Kolejną akcję wyprowadzili goście, na czystą pozycję wychodził Lucas Barrios, który trafił wreszcie do bramki, ale sędziowie uznali, że znajdował się na spalonym, i nie zaliczyli gola.
W 38. minucie świetną akcję wyprowadzili gospodarze, a Mladena Petricia sfaulował w polu karnym Mats Hummels. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny dla Hamburga – na bramkę pewnie zamienił go Ruud van Nistelrooy. Gol dodał podopiecznym Oenninga skrzydeł, już po chwili na bramkę Weidenfellera strzelał Ben-Hatira, piłka poszybowała jednak tuż ponad poprzeczką. Minutę przed przerwą nieprawdopodobną akcję mieli jeszcze goście. Götze wycofał piłkę, tę chciał wybić Jarolim, ale futbolówka poszybowała w kierunku jego własnej, pustej bramki. Chciał ją dobić Götze, na szczęście dla Hamburga, z samej linii piłkę wybił jednak Gojko Kacar.








