Kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski, bardzo pozytywnie ocenia towarzyską konfrontację z Portugalią. Skrzydłowy Borussii Dortmund podkreślił, że w ostatnich miesiącach prawie zawsze strzelaliśmy bramki, więc nie ma żadnych problemów z golami. Błaszczykowski przestrzegł też, że do Euro pozostały trzy miesiące i sporo może się w tym czasie wydarzyć.
Czy po tym spotkaniu możemy powiedzieć, że będziemy dobrze przygotowani do Euro?
Jakub Błaszczykowski: Ja podchodzę do tego tak, dzisiaj rozegraliśmy dobre spotkanie z dobrym przeciwnikiem. Szczególnie w defensywie pokazaliśmy, że potrafimy dobrze zagrać. Staraliśmy się wyprowadzać kontry, czyli to, co umiemy najlepiej. Wyszło ich kilka, choć wydaje mi się, że przy lepszym pierwszym podaniu tych kontr mogłoby być znacznie więcej. Aczkolwiek możemy być zadowoleni z tego meczu. A tego, czy będziemy przygotowani do Euro, dowiemy się na samych mistrzostwach. To, że gramy dzisiaj mecz i rozegraliśmy dobre spotkanie w lutym, nie daje pewności, że będziemy tak samo wyglądać w czerwcu. Każdy z nas w pewnym sensie jest teraz w połowie sezonu. Jest to inny okres niż po sezonie.
Czego zabrakło w ataku? Szczęścia?

Wydaje mi się, że na takim poziomie, kiedy masz trzy, cztery dogodne sytuacje do strzelenia bramki, jedna musi wpaść, jeśli chcesz wygrać. Trudno zwyciężyć, jeśli nie zdobywasz goli [śmiech]. Dlatego dzisiaj nie udało się to ani nam, ani Portugalczykom. Ale mimo to, każdy z nas wie, jak silnym zespołem jest Portugalia. Potrafiliśmy rozegrać dzisiaj dobre spotkanie i należy się z tego cieszyć, należy odnosić się do tego meczu pozytywnie.
Jak ocenisz postawę naszego zespołu?
Ogólnie, poradziliśmy sobie, nie chciałbym tutaj oceniać jednostek, wolałbym ocenić drużynę. Poradziliśmy sobie dobrze. W pewnym sensie nie było widać tych indywidualnych umiejętności, staraliśmy się grać dobrze jako drużyna, co dzisiaj było widać. Czasem trzeba było po prostu więcej zdrowia zostawić w defensywie. Brakowało czasami sił, by wyjść szybko z kontrą. Ale takie były nasze założenia i wydaje mi się, że je wypełniliśmy. Możemy wracać do klubów i mamy teraz dwa miesiące spokoju, nie będziemy słuchać, że jesteśmy nieprzygotowani [śmiech].
Nie miałeś takiego wrażenia, że na prawej stronie zbyt rzadko wykorzystywaliście walory Twoje i Łukasza Piszczka, że jednak lewą stroną akcje były konstruowane częściej, zwłaszcza w pierwszej połowie?
W pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji. Właśnie to pierwsze podanie, które gdyby doszło do celu, bo były takie dwie czy trzy próby, to byłoby groźnie. Aczkolwiek gra drużyna. I to, że mniej graliśmy tą czy tamtą stroną, wynika moim zdaniem też z tego, jak się mecz układa. Może można było dać więcej tej drużynie, gdybyśmy grali naszą stroną, ale widocznie tam było więcej miejsca.










