Kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski, po porażce z Francją odczuwa niedosyt. Piłkarz Borussii podkreślił, że „Biało-czerwoni” grali dziś z podopiecznym Laurenta Blanca jak równy z równym.
Przegraliśmy 0:1 z Francją, ale…
… ale nie mamy się czego wstydzić.
Jak oceniłbyś to, co pokazaliście na boisku?
Ja nie jestem od oceniania, moim zadaniem jest gra w piłkę. Dlatego oceny pomeczowe zostawiam dziennikarzom.
Jeżeli nie chcesz oceniać swojej i kolegów gry, to może powiesz nam, jaka atmosfera panowała w szatni po meczu z Francją? Taka porażka z jedną z czołowych reprezentacji boli mniej czy tak samo jak te z rywalami z niższej półki?

To, że graliśmy z Francją, a nie z kimś innym, nie zmienia faktu, że niedosyt pozostał. Mieliśmy sytuacje w tym meczu, które mogły sprawić, że końcowy rezultat byłby dla nas lepszy. Było kilka momentów, w których powinniśmy się lepiej zachować, ale było też kilka takich, w których to my prowadziliśmy grę i narzuciliśmy swój styl gry przeciwnikowi.
Ta szybko stracona, a w dodatku samobójcza bramka chyba troszkę Was podłamała?
Wiadomo, że strata bramki nie jest czymś przyjemnym, szczególnie w takich okolicznościach. Wydaje mi się jednak, że w miarę szybko się podnieśliśmy i staraliśmy się grać swoje.
Jak myślisz, dużo trzeba jeszcze poprawić w naszej grze, by na Euro nie drżeć o wynik?
Został nam jeszcze rok na przygotowania. W życiu piłkarza to naprawdę dużo, wiele się jeszcze może zmienić. Dziś mogę powiedzieć tylko tyle, że to zgrupowanie zaczynaliśmy w zupełnie innych humorach. Teraz jest znacznie lepiej, dostrzegamy promyk nadziei na to, że będzie lepiej i na mistrzostwach na pewno powalczymy.











