Jakub Błaszczykowski to jeden bohaterów meczu z Gruzją. Kapitan reprezentacji przyznał, że gra drużyny wyglądała dobrze, ale nie udało się ustrzec błędów. Skrzydłowy obiecuje, że kadra dąży to tego, aby je wyeliminować.
Jakub Błaszczykowski, jak na kapitana przystało, długo i cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Zawodnik Borussii nie ukrywał, że styl gry Gruzji zaskoczył polską drużynę. Spodziewano się zachowawczej gry rywala, a ten odważnie atakował. Błaszczykowski zauważył, że w grze reprezentacji Polski zdarzało się kilka gorszych momentów.

– Spodziewaliśmy się, że Gruzini przyjadą się bronić i czyhać na groźne kontry. Trochę nas zaskoczyli. Nie ukrywam, że w naszej grze było kilka mankamentów. Zdarzały się przestoje. Przez 15 minut gramy dobrze, a następnie oddajemy inicjatywę przeciwnikom. Aczkolwiek piłka nożna jest taką grą, w której należy się liczyć, że to przeciwnik na jakiś czas uzyska przewagę. Biorąc pod uwagę całokształt naszej gry, to jesteśmy zadowoleni. Przeprowadziliśmy kilka dobrych i żywych akcji. Po jednej z nich wpadła zwycięska bramka – zauważył kapitan reprezentacji.
Akcja, po której padła zwycięska bramka dla Polski była popisem duetu Błaszczykowski – Lewandowski. Dwójka graczy wymieniła między sobą krótkie podania na małej przestrzeni. Można było odnieść wrażenie, że ta akcja została zapożyczona wprost z treningów Borussii Dortmund. Błaszczykowski wyznał, że po raz pierwszy udało mu się stworzyć taką kombinację za swoim klubowym kolegą.
– W Borussii takiej bramki jeszcze nie strzeliliśmy. Akcja naprawdę mogła się podobać. Wszystko w niej było idealne. Tym większa jej wartość, że ten gol dał zwycięstwo reprezentacji.
Błaszczykowski musiał również wybrnąć z dojść podchwytliwego pytania. Zapytano go, z kim mu się lepiej gra po prawej stronie boiska, czy z Łukaszem Piszczkiem, czy z Grzegorzem Wojtkowiakiem. Kapitan odpowiedział bardzo dyplomatycznie.
– I Grzesiek, i Łukasz jak każdy z nas mają swoje wady i zalety. Z nimi obydwoma gra mi się bardzo dobrze. Z Piszczkiem gram na co dzień w klubie, więc lepiej się rozumiemy. To jednak nie jest tak, że z Wojtkowiakiem gra mi się źle. Dziś nasza współpraca układała się bardzo dobrze.
Na koniec Jakub Błaszczykowski wyjawił tajemnicę poliszynela, otóż bramkę zadedykował swojej córeczce Oliwii.











