Po słabym występie na Britannia Stadium Blackburn Steve’a Keana zanotowało ósmą porażkę w tym sezonie i pozostało w strefie spadkowej. Do narzekań powodów nie ma za to Tony Pulis. Jego drużyna po bezbarwnych pierwszych minutach prezentowała dokładny i przede wszystkim skuteczny futbol.
Początkowe minuty na Britannia Stadium przypominały kopaninę znaną z naszej rodzimej ekstraklasy. Zarówno po jednaj, jak i po drugiej stronie dominował chaos i brak organizacji. Piłkarze często uciekali się do wykopywania piłki przed siebie i widowisko na obiekcie Stoke bardziej przypominało grę w ping-ponga niźli piłkę nożną. Obraz gry zmienił się dopiero po 25 minutach. Wtedy padła pierwsza bramka. Na prowadzenie wyszli piłkarze Tony’ego Pulisa. Gola po rzucie wolnym strzelił Rory Delap. Ładnym dośrodkowaniem, które zamieniło się w asystę, popisał się Jermaine Pennant. Drużyna Stoke nieco lepiej zaczęła sobie radzić z rozgrywaniem piłki i płynnie przemieszczała się z obrony do ataku. Gościom wyraźnie brakowało skuteczności w odbiorze. Środek pola niepodzielnie należał do piłkarzy Pulisa.

W 38. minucie kibice zgromadzeni na Britannia Stadium byli świadkami pierwszego ataku Blackburn na bramkę przeciwnika. Strzelcem okazał się Morten Gamst Pedersen, a samo uderzenie nadawałoby się do średniej klasy komedii rodem z Bollywood – fatalny kiks. Na domiar złego napastnik zmarnował piłkę, o którą wcześniej zaciekle powalczyć musiał Rochina. Kolejną akcję goście mieli w 40. minucie. Wtedy po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pedersena futbolówka ominęła graczy i wylądowała w okolicach długiego słupka, gdzie czekał Scott Dann. Piłka została skierowana w światło bramki, ale na swoim posterunku przy słupku stał Glenn Whelan, który nie pozwolił na to, żeby wpadła do bramki, i wybił ją daleko w pole. Pierwsza połowa nie przyniosła więcej bramek.
Drugą połowę z kopyta rozpoczęli gracze Keana. Znakomitą indywidualną akcję skonstruował Ruben Rochina. Hiszpan wspaniale przedryblował kilku graczy Stoke i piętą zagrał piłkę wprost pod nogi swojego partnera z pomocy – Formiki. Ten niestety nie zorientował się, że futbolówka może do niego trafić i pozwolił, żeby defensorzy wyekspediowali ją poza obszar pola karnego. W 52. minucie ciasno zrobiło się w polu karnym Robinsona. Dośrodkowanie przeleciało ponad głową Shawcrossa i rękoma golkipera, ale z linii bramkowej piłkę wybił Formica. Trzy minuty później doskonałą sytuację zmarnował Huth. Obrońca Stoke wyskoczył najwyżej do dośrodkowania, ale uderzył tak, jakby zapomniał na chwilę, do czego służy jego głowa, i piłka poszybowała obok słupka.
W 57. minucie gospodarze w końcu dopięli swego i dołożyli jeszcze jedną bramkę. Na listę strzelców wpisał się Whelan, który wykorzystał świetne zagranie Etheringtona. Pomocnik Stoke znakomicie poradził sobie z defensywą Blackburn i przedarł się na skraj pola karnego lewym skrzydłem. Następnie odegrał do Waltersa, a ten spokojnie wyłożył piłkę Whelanowi. Bramkarz nie miał żadnych szans, ponieważ, zanim futbolówka wpadła do siatki, odbiła się od nóg jednego z defensorów gości. Chwilę później znakomitą interwencją popisał się Marc Wilson, który wyręczył Sorensena i zablokował strzał Yakubu. Po upływie paru minut Nigeryjczyk oddał potężny strzał, lecz futbolówka odbiła się od jednego z graczy i poszybowała obok bramki.











