Przed nami ostatnia kolejka Bundesligi w tym roku. W ten weekend wyjątkowo nie wystąpi Bayern Monachium, który od kilku dni reprezentuje Europę w klubowych mistrzostwach świata w Maroku. Kto zastąpi „Bawarczyków” i skradnie show 17. kolejki niemieckiej ekstraklasy?
Faworytów jest co najmniej kilku. Pod nieobecność Bayernu najciekawiej zapowiadają się spotkania dwóch Borussii, a także Eintrachtu Frankfurt, który dość niespodziewanie w zeszłą niedzielę pokonał Bayer Leverkusen. Podopieczni Armina Veha rozegrają spotkanie jako pierwsi już w piątek. Na Commerzbank-Arena przyjdzie FC Augsburg, którego zawodnikiem jest Arkadiusz Milik. Sytuacja dziewiętnastolatka nie jest najlepsza. W białym trykocie zagrał w dziesięciu starciach, jednak tylko trzykrotnie zagrał na tyle długo, by można było go ocenić. Niestety, niewiele wskazuje na jakieś zmiany. Markus Weinzierl prawdopodobnie da wybiec Polakowi na murawę, jednak tylko na kilkanaście minut.
Frankfurtczycy w tym sezonie zdecydowanie zawodzą. Po szesnastu kolejkach zgromadzili na koncie jedynie szesnaście oczek, a porównywanie ich do „Orłów” z poprzedniego sezonu jest już zdecydowanie na wyrost. W czasie letniego okna transferowego z Commerzbank-Arena zbyt wielu kluczowych piłkarzy nie odeszło. Mało tego, drużyna tak naprawdę się wzmocniła zawodnikami pokroju Vaclava Kadleca, Joselu czy Johannesa Fluma. W czym więc upatrywać gorszej postawy podopiecznych Veha? Wielokrotnie już pisaliśmy o udziale w europejskich rozgrywkach, co z pewnością nie pomaga w zachowaniu cotygodniowej świeżości. Długie podróże i duża częstotliwość rozgrywania spotkań są przeszkodą w uzyskiwaniu dobrych rezultatów na trzech frontach, czego Eintracht jest znakomitym przykładem. „Die Adler” są jednak teraz na wielkiej fali wznoszącej. Awans do 1/16 finału Ligi Europy, przerwanie serii dziesięciu spotkań bez zwycięstwa, chęć pójścia za ciosem i zakończenia roku w dobrych nastrojach – to będą czynniki, które zadecydują o dobrej postawie gospodarzy.
Całkiem odmiennie w niemieckiej ekstraklasie radzi sobie Augsburg. Podopieczni Weinzierla nie mogą zaliczyć poprzedniego sezonu do udanych. Uratowanie się z trudem przed grą w barażach, sprzedaż wielu obiecujących zawodników, a także odejście wypożyczonych z innych drużyn znacząco zmieniło oblicze „Czerwono-zielono-białych”. Bez odpowiednich wzmocnień Augsburg miał być głównym, obok Eintrachtu Brunszwik, kandydatem do spadku. Po kilkunastu tygodniach wiemy, że będzie zupełnie inaczej, a zawodnicy z SGL Arena powalczą nawet o europejskie puchary!
Zwycięstwo dla jednych i drugich będzie bardzo ważne. Mecz nie będzie rozgrywany jedynie o trzy punkty. Komplet oczek dla gospodarzy będzie oznaczał odskoczenie od strefy spadkowej, przyjezdnym jakakolwiek zdobycz pozwoli utrzymać się w bezpiecznej odległości od Schalke, które zajmuje w tym momencie ostatnie miejsce premiowane awansem do europejskiego raju. Joselu czy Bobadilla? Który z nich da swoim fanom przedwczesny świąteczny prezent? A może ktoś inny będzie czarnym koniem tego weekendu?
FC Augsburg: Hitz – Verhaegh, Callsen-Bracker, Klavan, Ostrzolek – Baier – Hahn, Vogt, Altintop, Werner – Bobadilla
W sobotę najciekawszym meczem powinno być spotkanie na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z niewątpliwą rewelacją tego sezonu – Herthą Berlin. Trener ekipy ze stolicy Niemiec oficjalnie przyznał, że ma zespół gotowy do utrzymania się w niemieckiej ekstraklasie i walki o środek tabeli. Niestety, Josowi Luhukayowi trudno przyznać rację, bo „Stara Dama” może walczyć o coś więcej niż tylko dziewiątą lokatę. Klub założony w XIX wieku jest w stanie bić się już nawet o prawo gry w europejskich pucharach. Na koniec roku 2013 nikogo już nie dziwią zwycięstwa nad Borussią Moenchengladbach i Hoffenheim. Normą jest już, że berlińscy zawodnicy sprawiają problemy Bayernowi Monachium, Schalke i Bayerowi Leverkusen. Ile krwi napsują Borussii Dortmund?
Borussii Dortmund, która przez większość sezonu nie znajdowała się w najlepszym położeniu, problemy sprawiały Wolfsburg, Werder Brema, Eintracht Frankfurt – zespoły, które w zeszłym sezonie na nawiązanie równej walki z podopiecznymi Juergena Kloppa nie miały większych szans. Przez pół rundy były szkoleniowiec Mainz musiał radzić sobie bez niemal całej obrony. Z gry wypadli Piszczek, Subotić, Hummels i inni ważni dla tej formacji gracze. Z ratunkiem miał przyjść 34-letni Manuel Friedrich, jednak zamiast pomagać, częściej przeszkadzał, doprowadzając do strat, fauli i niebezpiecznych sytuacji. BVB, zamiast bić się o mistrza, martwi się o miejsce na podium, bo tuż za jej plecami jest już Borussia Moenchengladbach. „Die Fohlen” przegrywają z finalistami Ligi Mistrzów jedynie gorszym bilansem bramkowym. Na szczęście Hummels powoli wraca do treningów i wiele wskazuje na to, że już na początku rundy wiosennej pojawi się na boisku.
I tak naruszona defensywa Borussii będzie miała na kogo uważać. Formą od początku sezonu błyszczą pomocnicy Herthy, a Adrian Ramos śmiało może włączyć się w walkę o koronę króla strzelców. Czy Kolumbijczyk pokona bramkarza gospodarzy? Fani z Dortmundu z pewnością mają nadzieję, że mu się to nie uda. Liczą też na zwycięstwo swoich ulubieńców. Dwa dni przed spotkaniem ich klub obchodzi 104-lecie istnienia. Nietrudno się domyśleć, co byłoby dla nich najlepszym prezentem – mniej kontuzji i zwycięstwo nad beniaminkiem z jak największą liczbą bramek na liczniku. Z iloma bramkami z Signal Iduna Park wyjedzie Hertha?
Ostatni w tym roku weekend z Bundesligą zakończy nam niedzielne spotkanie drugiej Borussii, tej z Moenchengladbach, z wolfsburskimi „Wilkami”. Mecz odbędzie się w lokalnej twierdzy, Borussia-Park, która w tym roku nie została zdobyta przez żadną drużynę. Ulegały tam kolejno wszystkie ekipy. Trudno też powiedzieć, aby były to tylko tzw. ogórki. Hannover, Werder, Brunszwik, Dortmund, Frankfurt, Norymberga, Freiburg, Schalke – te zespoły „Źrebaki” odprawiały z kwitkiem. Raczej nikt nie powie, że są to słabeusze i drużyny nic nieznaczące na ligowym podwórzu.
Tym trudniejsze zadanie czeka Wolfsburg. Podopieczni Dietera Heckinga na początku sezonu grali, co tu dużo mówić, słabo. Od 1. kolejki zajmowali odległe lokaty, by w końcówce rundy się przebudzić i rozpocząć mozolny marsz w górę tabeli. Do tej pory „Wilki” doczłapały do ligowej czołówki i dzielnie bronią swojego piątego miejsca. Tylko czy zwykła obrona wystarczy do gry przeciwko jednej z najlepiej i najładniej prezentujących się ekip na najwyższym niemieckim szczeblu? Pamiętajmy też o tym, że Hecking będzie musiał poradzić sobie bez kilku ważnych ogniw, takich jak: Vieirinha, Traesch czy Polak. To nie jedyne atuty gospodarzy, które powinny ułatwić im zwycięstwo.
Borussii bardzo dobrze zrobiło pozostanie Juana Arango, który świetnie dowodzi orkiestrą z Moenchengladbach. Wiele mówiło się o tym, że to będzie jego ostatni rok gry w biało-czarnych barwach. A co się stanie, jeśli wprowadzi swoją drużynę do Ligi Mistrzów? W tym momencie można gdybać, czy tak będzie, ale jeżeli podopieczni Luciena Favre’a będą grali tak nadal, to wiele wskazuje, że upragniona gra w najbardziej elitarnych rozgrywkach XXI wieku będzie faktem. Wiele zależy jednak nie tylko od niego, ale również od pozostałych kolegów. Alvaro Dominguez dochodzi do siebie po operacji barku i dopiero za kilka tygodni wróci do gry. Wszystko więc w rękach duetu Raffael – Kruse, który od kilku tygodni odpowiada za znakomite rezultaty BMG. Czy znakomitą formę podtrzymają i w tym przedświątecznym tygodniu? Czy może myślami będą już na spotkaniach z rodziną?
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Przed nami ostatnia kolejka Bundesligi w tym roku. W ten weekend wyjątkowo nie wystąpi Bayern Monachium, który od kilku dni reprezentuje Europę w klubowych mistrzostwach świata w Maroku. Kto zastąpi „Bawarczyków” i skradnie show 17. kolejki niemieckiej ekstraklasy?
Faworytów jest co najmniej kilku. Pod nieobecność Bayernu najciekawiej zapowiadają się spotkania dwóch Borussii, a także Eintrachtu Frankfurt, który dość niespodziewanie w zeszłą niedzielę pokonał Bayer Leverkusen. Podopieczni Armina Veha rozegrają spotkanie jako pierwsi już w piątek. Na Commerzbank-Arena przyjdzie FC Augsburg, którego zawodnikiem jest Arkadiusz Milik. Sytuacja dziewiętnastolatka nie jest najlepsza. W białym trykocie zagrał w dziesięciu starciach, jednak tylko trzykrotnie zagrał na tyle długo, by można było go ocenić. Niestety, niewiele wskazuje na jakieś zmiany. Markus Weinzierl prawdopodobnie da wybiec Polakowi na murawę, jednak tylko na kilkanaście minut.
Frankfurtczycy w tym sezonie zdecydowanie zawodzą. Po szesnastu kolejkach zgromadzili na koncie jedynie szesnaście oczek, a porównywanie ich do „Orłów” z poprzedniego sezonu jest już zdecydowanie na wyrost. W czasie letniego okna transferowego z Commerzbank-Arena zbyt wielu kluczowych piłkarzy nie odeszło. Mało tego, drużyna tak naprawdę się wzmocniła zawodnikami pokroju Vaclava Kadleca, Joselu czy Johannesa Fluma. W czym więc upatrywać gorszej postawy podopiecznych Veha? Wielokrotnie już pisaliśmy o udziale w europejskich rozgrywkach, co z pewnością nie pomaga w zachowaniu cotygodniowej świeżości. Długie podróże i duża częstotliwość rozgrywania spotkań są przeszkodą w uzyskiwaniu dobrych rezultatów na trzech frontach, czego Eintracht jest znakomitym przykładem. „Die Adler” są jednak teraz na wielkiej fali wznoszącej. Awans do 1/16 finału Ligi Europy, przerwanie serii dziesięciu spotkań bez zwycięstwa, chęć pójścia za ciosem i zakończenia roku w dobrych nastrojach – to będą czynniki, które zadecydują o dobrej postawie gospodarzy.
Całkiem odmiennie w niemieckiej ekstraklasie radzi sobie Augsburg. Podopieczni Weinzierla nie mogą zaliczyć poprzedniego sezonu do udanych. Uratowanie się z trudem przed grą w barażach, sprzedaż wielu obiecujących zawodników, a także odejście wypożyczonych z innych drużyn znacząco zmieniło oblicze „Czerwono-zielono-białych”. Bez odpowiednich wzmocnień Augsburg miał być głównym, obok Eintrachtu Brunszwik, kandydatem do spadku. Po kilkunastu tygodniach wiemy, że będzie zupełnie inaczej, a zawodnicy z SGL Arena powalczą nawet o europejskie puchary!
Zwycięstwo dla jednych i drugich będzie bardzo ważne. Mecz nie będzie rozgrywany jedynie o trzy punkty. Komplet oczek dla gospodarzy będzie oznaczał odskoczenie od strefy spadkowej, przyjezdnym jakakolwiek zdobycz pozwoli utrzymać się w bezpiecznej odległości od Schalke, które zajmuje w tym momencie ostatnie miejsce premiowane awansem do europejskiego raju. Joselu czy Bobadilla? Który z nich da swoim fanom przedwczesny świąteczny prezent? A może ktoś inny będzie czarnym koniem tego weekendu?
FC Augsburg: Hitz – Verhaegh, Callsen-Bracker, Klavan, Ostrzolek – Baier – Hahn, Vogt, Altintop, Werner – Bobadilla
W sobotę najciekawszym meczem powinno być spotkanie na Signal Iduna Park, gdzie Borussia Dortmund zmierzy się z niewątpliwą rewelacją tego sezonu – Herthą Berlin. Trener ekipy ze stolicy Niemiec oficjalnie przyznał, że ma zespół gotowy do utrzymania się w niemieckiej ekstraklasie i walki o środek tabeli. Niestety, Josowi Luhukayowi trudno przyznać rację, bo „Stara Dama” może walczyć o coś więcej niż tylko dziewiątą lokatę. Klub założony w XIX wieku jest w stanie bić się już nawet o prawo gry w europejskich pucharach. Na koniec roku 2013 nikogo już nie dziwią zwycięstwa nad Borussią Moenchengladbach i Hoffenheim. Normą jest już, że berlińscy zawodnicy sprawiają problemy Bayernowi Monachium, Schalke i Bayerowi Leverkusen. Ile krwi napsują Borussii Dortmund?
Borussii Dortmund, która przez większość sezonu nie znajdowała się w najlepszym położeniu, problemy sprawiały Wolfsburg, Werder Brema, Eintracht Frankfurt – zespoły, które w zeszłym sezonie na nawiązanie równej walki z podopiecznymi Juergena Kloppa nie miały większych szans. Przez pół rundy były szkoleniowiec Mainz musiał radzić sobie bez niemal całej obrony. Z gry wypadli Piszczek, Subotić, Hummels i inni ważni dla tej formacji gracze. Z ratunkiem miał przyjść 34-letni Manuel Friedrich, jednak zamiast pomagać, częściej przeszkadzał, doprowadzając do strat, fauli i niebezpiecznych sytuacji. BVB, zamiast bić się o mistrza, martwi się o miejsce na podium, bo tuż za jej plecami jest już Borussia Moenchengladbach. „Die Fohlen” przegrywają z finalistami Ligi Mistrzów jedynie gorszym bilansem bramkowym. Na szczęście Hummels powoli wraca do treningów i wiele wskazuje na to, że już na początku rundy wiosennej pojawi się na boisku.
I tak naruszona defensywa Borussii będzie miała na kogo uważać. Formą od początku sezonu błyszczą pomocnicy Herthy, a Adrian Ramos śmiało może włączyć się w walkę o koronę króla strzelców. Czy Kolumbijczyk pokona bramkarza gospodarzy? Fani z Dortmundu z pewnością mają nadzieję, że mu się to nie uda. Liczą też na zwycięstwo swoich ulubieńców. Dwa dni przed spotkaniem ich klub obchodzi 104-lecie istnienia. Nietrudno się domyśleć, co byłoby dla nich najlepszym prezentem – mniej kontuzji i zwycięstwo nad beniaminkiem z jak największą liczbą bramek na liczniku. Z iloma bramkami z Signal Iduna Park wyjedzie Hertha?
Ostatni w tym roku weekend z Bundesligą zakończy nam niedzielne spotkanie drugiej Borussii, tej z Moenchengladbach, z wolfsburskimi „Wilkami”. Mecz odbędzie się w lokalnej twierdzy, Borussia-Park, która w tym roku nie została zdobyta przez żadną drużynę. Ulegały tam kolejno wszystkie ekipy. Trudno też powiedzieć, aby były to tylko tzw. ogórki. Hannover, Werder, Brunszwik, Dortmund, Frankfurt, Norymberga, Freiburg, Schalke – te zespoły „Źrebaki” odprawiały z kwitkiem. Raczej nikt nie powie, że są to słabeusze i drużyny nic nieznaczące na ligowym podwórzu.
Tym trudniejsze zadanie czeka Wolfsburg. Podopieczni Dietera Heckinga na początku sezonu grali, co tu dużo mówić, słabo. Od 1. kolejki zajmowali odległe lokaty, by w końcówce rundy się przebudzić i rozpocząć mozolny marsz w górę tabeli. Do tej pory „Wilki” doczłapały do ligowej czołówki i dzielnie bronią swojego piątego miejsca. Tylko czy zwykła obrona wystarczy do gry przeciwko jednej z najlepiej i najładniej prezentujących się ekip na najwyższym niemieckim szczeblu? Pamiętajmy też o tym, że Hecking będzie musiał poradzić sobie bez kilku ważnych ogniw, takich jak: Vieirinha, Traesch czy Polak. To nie jedyne atuty gospodarzy, które powinny ułatwić im zwycięstwo.
Borussii bardzo dobrze zrobiło pozostanie Juana Arango, który świetnie dowodzi orkiestrą z Moenchengladbach. Wiele mówiło się o tym, że to będzie jego ostatni rok gry w biało-czarnych barwach. A co się stanie, jeśli wprowadzi swoją drużynę do Ligi Mistrzów? W tym momencie można gdybać, czy tak będzie, ale jeżeli podopieczni Luciena Favre’a będą grali tak nadal, to wiele wskazuje, że upragniona gra w najbardziej elitarnych rozgrywkach XXI wieku będzie faktem. Wiele zależy jednak nie tylko od niego, ale również od pozostałych kolegów. Alvaro Dominguez dochodzi do siebie po operacji barku i dopiero za kilka tygodni wróci do gry. Wszystko więc w rękach duetu Raffael – Kruse, który od kilku tygodni odpowiada za znakomite rezultaty BMG. Czy znakomitą formę podtrzymają i w tym przedświątecznym tygodniu? Czy może myślami będą już na spotkaniach z rodziną?