W pojedynku dwóch najbardziej utytułowanych klubów z Anglii tym razem górą okazał się zespół sir Aleksa Fergusona. Bohaterem meczu został koreański pomocnik, który strzelił rozstrzygającego gola.
Niedzielny mecz na Old Trafford był najważniejszym futbolowym wydarzeniem tego dnia dla całego piłkarskiego świata. W Manchesterze zmierzyły się ze sobą dwa najsłynniejsze angielskie zespoły, Manchester United oraz Liverpool FC. Przypomnijmy, że drużyny z północnej części kraju mają na koncie już 18 mistrzowskich tytułów. Chociaż podopieczni Rafy Beniteza w tym sezonie nie liczą się w walce o mistrzostwo, to na Old Trafford spodziewać mogliśmy się ciekawego i niezwykle zaciętego meczu.

Początek pierwszej połowy prowadzony był w bardzo szybkim tempie, nie obyło się też bez wielkich emocji. Old Trafford zamilkło już w 5. minucie spotkania. Dobre podanie na wyjście od Gerrarda wykorzystał Kuyt. Holender dośrodkował z pierwszej piłki do niepilnowanego Torresa. Napastnik Liverpoolu pokonał van der Sara pięknym strzałem z główki i goście niespodziewanie szybko objęli prowadzenie. Trzy minuty później strzałem sprzed pola karnego Reinę próbował zaskoczyć najlepszy strzelec w Anglii. Wayne Rooney nie trafił jednak w światło bramki strzeżonej przez bramkarza „The Reds”. Emocje wzrosły ponownie w 11. minucie. Sędzia Howard Webb podjął kontrowersyjną decyzję i podyktował rzut karny dla gospodarzy. Za faul na Antonio Valencii żółty kartonik obejrzał Javier Mascherano. O ile faul Argentyńczyka był ewidentny, to wątpliwe było miejsce, w którym doszło do przewinienia. Piłkarze Liverpoolu twierdzili, że Ekwadorczyk faulowany był jeszcze przed polem karnym. Arbiter wskazał jednak na „wapno”. Do piłki podszedł nie kto inny, a Wayne Rooney. Jego strzał z rzutu karnego obronił Reina, lecz napastnik reprezentacji Anglii jako pierwszy dobiegł do odbitej futbolówki i po chwili cieszył się z wyrównania.
Tempo meczu po pierwszym kwadransie wyraźnie zwolniło. W 23. minucie doskonałą szansę miał Park Ji-Sung. Koreańczyka w polu karnym odnalazł Valencia i mało brakowało, żeby piłka po strzale głową Parka znalazła drogę do bramki rywali. Sześć minut później kolejny raz interweniować musiał Pepe Reina. Groźny strzał na jego bramkę oddał Nani. Hiszpan wybił piłkę na rzut rożny. Od połowy pierwszej części spotkania gra przeniosła się na środek pola. Żaden z zespołów nie przeważał pod bramką rywala, ale to Manchester częściej posiadał piłkę. Gospodarze do przerwy zdołali oddać jeszcze dwa strzały na bramkę gości. Najpierw w 40. minucie, po dośrodkowaniu Evry, kolejny raz głową strzelał Park Ji-Sung. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry okazję z rzutu wolnego miał Rooney. Jego uderzenie było jednak za słabe, aby zaskoczyć golkipera Liverpoolu. Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym remisem











