Na St Andrews miejscowe Birmingham podjęło Manchester United. Podopieczni sir Aleksa Fergusona fotel lidera opuścili tylko na moment po wysokim zwycięstwie City, chociaż san mecz zremisowali. Mogą mieć do siebie pretensje, bo bramka wyrównująca padła dopiero w dokładnie 89. minucie.
Jako pierwsi inicjatywą wykazali się podopieczni McLeisha. Larsson wrzucił piłkę w pole karne Van der Sara, tam wybił się Jerome, który uderzeniem głową przeniósł piłkę ponad poprzeczką. United odpowiedziało zdecydowaną akcją w ósmej minucie. Z dość sporej odległości o strzał pokusił się Rooney, lecz piłka minęła linię końcową z dala od bramki. To go jednak nie zniechęciło, jakiś czas później spróbował pokonać Fostera strzałem z przedpola, lecz w tym wypadku zimną krew zachował golkiper gospodarzy.

United miało świetną okazję w 18. minucie. Bohaterem tej akcji był Giggs, który próbował przelobować bramkarza. Było blisko bramki, lecz piłka odbiła się od słupka. Mecz zrobił się jednak mało czysty, nad efektownymi rozwiązaniami przeważała gra siłowa. Skutkiem tego sędzia pokazał sporo kartek już w pierwszej połowie. Wspomniany Walijczyk miał jeszcze szansę w 29. minucie, lecz po raz kolejny dobrze zachował się Foster.
Pierwsza połowa, ogólnie rzecz ujmując, była mało zachwycająca, choć wrażenie drużyny lepszej mogło sprawiać United. Jeszcze w ostatnich pięciu minutach regulaminowego czasu gry o strzał sprzed pola karnego pokusił się Gardner. Dużo ciekawiej było po przerwie, między innymi dlatego, że padła bramka.
Druga odsłona spotkania też rozpoczęła się od ataku Birmingham. W 52. minucie zagotowało się nieco w polu karnym United, strzał z dość sporej odległości oddał Gardner, aczkolwiek został on zablokowany. Po wznowieniu z rzutu rożnego dalej było gorąco, ten sam zawodnik znów pokusił się o uderzenie, choć ustawiony był już bliżej bramki. Van der Sar zdołał jednak bezproblemowo złapać piłkę.

Wkrótce, w 58. minucie, goście wyszli na prowadzenie. Dobre podanie w pole karne otrzymał Dimitar Berbatow. Będący w formie strzeleckiej Bułgar nie pomylił się i pewnie pokonał Fostera. Niedługo po tym znów miał okazję, lecz trafił jedynie w słupek. Szansę miał jeszcze Anderson, lecz jego strzał był niecelny. Wkrótce zszedł on zresztą z boiska, a zastąpił go Fletcher.
Podczas ostatniego kwadransa całkiem sporo się działo. Potężny, niecelny strzał oddał Gibson, a Birmingham zwiększyło pressing. Wydawało się, że wicemistrzowie Anglii nie dadzą już sobie wydrzeć zwycięstwa. W dodatku, w 83. minucie zagrozili po rzucie rożnym. Giggs wrzucił piłkę w pole karne, a tam uderzył Vidić. Dobrze zachował się jednak Foster. W przedostatniej minucie regulaminowego czasu gry doszło jednak do wyrównania! Dośrodkowanie w pole karne United skończyło się dobrym odegraniem Zigicia do Bowyera, a ten z najbliższej odległości strzelił obok Van der Sara. Na nic nie zdały się protesty gości, podopieczni McLeisha wytrzymali napór przeciwnika w doliczonych minutach. Emocje w końcówce zdecydowanie zrekompensowały przeciętną pierwszą połowę.











