Biografia Wayne’a Rooneya to kolejna pozycja z serii książek wydawnictwa Sine Qua Non, której recenzję dla Was przygotowaliśmy. A że napastnik Manchesteru jest postacią niezwykle intrygującą, to warto było sprawdzić, czy rzeczywiście ma coś ciekawego do powiedzenia.
Sam sposób wydania książki jest bliźniaczo podobny do pozostałych pozycji wydawnictwa SQN, które ostatnio trafiły na polski rynek, więc nie ma sensu za bardzo się na ten temat rozpisywać. Warto jednak zaznaczyć, że jakość papieru jest o niebo lepsza niż w przypadku biografii Ryana Giggsa.

Tradycyjnie książkę rozpoczyna przedmowa. U Giggsa był sir Alex Ferguson, u „Ibry” prezes Stowarzyszenia Milan Club Polonia, a u Rooneya Michał Pol. I to chyba dobre rozwiązanie, bo dziennikarz Sport.pl w sposób interesujący zachęca do lektury. Choć tak szczerze mówiąc, to chyba bardziej zaciekawił nas fragment o mającej się ukazać jesienią drugiej części biografii niż opis pierwszej. Ale cóż, czas przejść do meritum, czyli opowieści Wayne’a.
Na początku nuda. Sztampa, jakich mało. Ot zwykła, przytaczana już milion razy historia o chłopaku z biednej dzielnicy, który ciągle grał w piłkę, troszkę rozrabiał, a potem znów grał w piłkę. Później trafił do klubu, tam ktoś się na nim poznał, on się w międzyczasie zakochał i takie tam. Pierwsze strony trzeba przeczytać, żeby mieć ogólne pojęcie, kim Rooney jest.
Później jest jednak zdecydowanie ciekawiej. Warto właściwie wyróżnić trzy najważniejsze wątki: Everton, dziennikarze i życie prywatne. Może dziwić brak w tej trójce Manchesteru United, ale tak naprawdę to z opowiadań Wayne’a nie dowiadujemy się o drużynie Fergusona nic ciekawego.
Everton
Zdecydowanie najciekawsza część książki to ta, w której Rooney tłumaczy swoje odejście z Evertonu. Otóż okazuje się, że konflikt jednego z najlepszych napastników w Premiership z ówczesnym trenerem „The Toffees” Davidem Moyesem był na tyle poważny, że Rooney nie mógł już wytrzymać w klubie ani jednego dnia dłużej. Szczególnie mocny jest fragment, w którym Rooney wyraża swoje zdanie na temat szkoleniowca Evertonu, wykrzykując mu prosto w twarz kilka nieprzyjemnych słów. To była reakcja na to, że Moyes powiadomił media o rozmowie, którą przeprowadził z „Wazzą” kilka dni wcześniej w cztery oczy.
– Skąd dziennikarze wzięli te informacje, jeśli nie od ciebie? Jesteś skur… Już nigdy więcej nie zagram w twojej drużynie! – po takich słowach wiadomo było, że obaj panowie nie mogą dłużej współpracować.
Rooney oczywiście podkreśla swe przywiązanie do niebieskich barw, ale zaznacza jednocześnie, że już nie jest fanatycznym kibicem Evertonu, jakim był kiedyś.











