W pierwszej kolejce ekstraklasa wydawała się… jakaś taka trochę obca. Nie zrozumcie mnie źle, pod względem sportowym raczej niczego nie brakowało. Ot, przyzwoity ligowy obraz. Czasem mecz, który agenci CIA mogliby odtwarzać więźniom w ramach tortur. Innym razem lek, którym kibice Cracovii zaspokajają chore myśli o spotkaniu ze Szkendiją. Słowem, właściwie chyba nie zabrakło czegoś obowiązkowego. A mimo to dalej człowiek gdzieś tam odczuwał niedosyt. Może to ta Liga+ Extra? Nie, raczej nie. Może słaba gra Legii, Piasta czy Lecha? Nie, też nie.
Gdyby tak ocenić pół żartem, pół serio, na pierwszy mecz w dużym stopniu odzwierciedlający to, do czego nasza ligowa ferajna jest zdolna, przyszło nam czekać do Szczecina.
Boże, w końcu doczekaliśmy powrotu ekstraklasy w całej okazałości. Od strzału życia Dawida Korta poprzez babole Słowika, tzw. komentatorskie „laszki”, a skończywszy na kłótni Diawa z Peskoviciem. Co by nie mówić, w irracjonalnej sytuacji. I to wszystko dodatkowo doprawione moskalowymi remisami, które raz jeszcze pogrzebały przewidywania ekspertów. Przecież po pierwszej kolejce niemal wszyscy grzebali już Koronę na wiele tygodni. A tu proszę. Jeszcze jeden psikus naszej ligowej rzeczywistości.
Jedenastka Asów
Niektóre kandydatury nie wzbudziły w nas absolutnie żadnych wątpliwości. Przy innych główkowaliśmy nieco bardziej. Taka to była kolejka, kilka solidnych blasków uzupełnionych przez solidne występy. Ewidentnie wyróżniło się kilku bohaterów (a także antybohaterów, lecz o tym za chwilę), jednak tylko jeden z nich odjechał reszcie peletonu wystarczająco daleko, by zdobyć tytuł Złotego Asa. Kosta Vassiljev. Gość, który dosłownie zmiażdżył całą defensywę, a także doprowadził do ostrych zawrotów głowy u stoperów Ruchu, już drugą kolejkę z rzędu należy do wybijających się postaci na tle reszty. Wprawdzie tydzień temu ostatecznie zabrakło dla niego miejsca, lecz dziś grzechem byłoby nie zacząć budowy jedenastki asów właśnie od niego. Kratka piwa dla tego pana!
W drugiej kolejności sięgamy po niemalże całą obronę Zagłębia, przy której w Poznaniu ofensywni piłkarze Lecha wyglądali jak drugoklasiści w starciu z osiłkami z klasy 6A. I nie ma w tym ani krzty przesady. Piotr Stokowiec na razie ma do dyspozycji solidną linię defensywy. A przede wszystkim zgraną. Nie wiemy, jak potoczą się jej losy po ewentualnym odejściu Dąbrowskiego. Dlatego śpieszmy się oglądać takie występy. W stylu gry o dużym charakterze zadaniowym i dyscyplinie taktycznej wystarczająco dobrze czuje się również Jakub Tosik. Jak widać, do jego piłkarskich atrybutów nie należy tylko ostry wślizg.
Zresztą czy kogoś obecność któregokolwiek z lubinian w takim zestawieniu może jeszcze dziwić?
Jedenastkę uzupełniamy zawodnikami Jagiellonii, Arki oraz Bruk-Betu. Kto by pomyślał, że po dwóch kolejkach komplet punktów będą mieć tylko Zagłębie i ekipa z Niecieczy? Ciekawe, czy na południu Polski też oczekują od Michniewicza efektownej gry. Na razie pięć goli w dwóch meczach, wygląda to nieźle.











