Jarosław Bieniuk strzelił dziś drugą bramkę we wszystkich swoich występach w Widzewie i zarazem był to drugi gol w tym sezonie, co sprawia, że obrońca jest w tej chwili… najlepszym strzelcem łodzian. Oprócz trafienia widzewiak dobrze dyrygował defensywą drużyny Radosława Mroczkowskiego, dzięki czemu Widzew pokonał „Jagę”. Jak dzisiejsze spotkanie ocenił zawodnik?
Kontynuujecie passę meczów bez porażki w tym sezonie, wciąż jesteście drużyną niepokonaną. Dziś dopisujecie do swojego konta zasłużone trzy punkty.
Mecz zaczęliśmy niemrawo, w pierwszych 15, 20 minutach Jagiellonia była od nas lepsza, udokumentowała to bramką. Dzisiaj nie zagraliśmy na zero z tyłu, ale widocznie tak musiało być i dzięki temu może wygraliśmy, bo zagraliśmy odważniej. Druga połowa była zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu.
Zawsze się mówiło, że Jagiellonia leży Widzewowi i dziś się to potwierdziło.
Coś w tym jest, że Jagiellonia tutaj przyjeżdża i nie może zdobyć punktu. Trzeba się z tego cieszyć i kontynuować tę dobrą passę.
Ale pierwsze 15 minut było dość trudne.
Ja powiem, że cały mecz był trudny dzisiaj. Chyba i my, i oni graliśmy tak troszeczkę ospale, nie wiem, czym było to spowodowane. Nie chcę na nic narzekać, cieszę się, że zdobyliśmy trzy punkty.
Drugi gol dla Jagiellonii to efekt dobrego rozegrania białostoczan czy to Wy popełniliście błąd?
Zawsze jest łańcuszek błędów. Przypomnę, co mówił trener Michniewicz: trzy błędy w jednej akcji to już jest gol. I tutaj tak chyba było.
Jest Pan najlepszym strzelcem Widzewa w tym sezonie z dwoma bramkami na koncie. Jak Pan to skomentuje?

Wypada mi się tylko cieszyć. Zacząłem strzelać dla Widzewa, strzelałem wcześniej bramki we wszystkich drużynach, w których grałem. W Widzewie na początku było ciężko – sytuacje były, ale gdzieś ta piłka odbijała się zawsze nie w tę stronę. Teraz fajnie zacząłem sezon, gram od początku, wszystko wygląda tak, jak należy. Nie przegrywamy, strzelamy bramki.
Był Pan zdziwiony, że przy stałych fragmentach gry pilnował Pana Hermes?
Nie byłem zdziwiony, rozumiałem to założenie, że Hermes nie będzie w ogóle zainteresowany piłką, tylko będzie próbował mnie łapać wpół. Dziwię się, że sędziowie na nic takie rzeczy nie reagują, bo to nie ma nic wspólnego z piłką nożną, jeżeli zawodnik w ogóle nie jest zainteresowany piłką, tylko wykorzystuje to, że sędzia po prostu nie reaguje, stąd przepychanki w polu karnym, Na szczęście udało mi się go w pewnym momencie oszukać, zgubić i strzeliłem gola.











