Jarosław Bieniuk rozegrał wczoraj drugi mecz w Ekstraklasie w barwach Widzewa w tym sezonie. Zawodnik bardzo dobrze spisał się w defensywie, niejednokrotnie ratując łódzki zespół przed kontratakami Jagiellonii.

Powracający po dwóch miesiącach do pierwszego składu obrońca stwierdził, że Widzew zasłużył na zwycięstwo w spotkaniu z liderem. Łodzianie byli stroną dominującą i nie dali szans białostoczanom. Bieniuk podkreślił wagę wygranej: – Był to wieczór Widzewa, Wychodziło nam dzisiaj niemal wszystko: rzuty wolne, stałe fragmenty gry, nad którymi dużo pracowaliśmy w tygodniu. Graliśmy z liderem, byliśmy bardzo zmotywowani, wiedzieliśmy, że Jagiellonia w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze, ma groźnych zawodników. Był to dla nas bardzo istotny mecz, bo w przypadku porażki nasza sytuacja nie wyglądałaby kolorowo. Zwycięstwo sprawia, że możemy spokojnie patrzeć w górę tabeli. Na pewno mocno nas zmotywuje do tego, by walczyć o jak najwyższe lokaty. W lidze wygrać można z każdym i na pewno będziemy o to walczyli, by w każdym meczu sięgać po trzy punkty. Początek ligi pokazał, że nie ma mocarzy.
Zawodnik beniaminka znalazła się w wyjściowej jedenastce, gdyż z powodu kontuzji nie mogli wystąpić dotychczas podstawowi obrońcy. Miał świadomość, że otrzymał szansę i musi udowodnić swoją wartość: – Dostałem szansę od losu, prawdopodobnie dziś bym nie grał, gdyby nie kontuzje Wojtka Szymanka i Ugo Ukaha. Bóg dał mi okazję i musiałem z niej skorzystać. Przychodzą takie dni w życiu człowieka, że dostaje szansę i albo ją wykorzysta, albo nie. Udowodniłem wszystkim ludziom, którzy zwątpili we mnie i skreślali mnie, mówiąc, że już jestem za stary czy nie nadaję się. Pokazałem w dzisiejszym meczu, na co mnie stać. Myślę, że miejsce w tej drużynie mi się należy.











