Jarosław Bieniuk powrócił w meczu z Wisłą Kraków do pierwszego składu Widzewa i zdecydowanie zaprzeczył pogłoskom, że miał zamiar odejść z łódzkiego klubu.
Były kapitan drużyny z al. Piłsudskiego wytłumaczył swoją absencję w pierwszych dwóch kolejkach Ekstraklasy:
– Wróciłem po kontuzji, nie grałem w ostatnich trzech tygodniach okresu przygotowawczego i nie byłem jeszcze w pełni gotowy, by zacząć sezon od początku – stwierdził Bieniuk. – Nie było nawet takiego zamierzenia, żebym odszedł z klubu – dodał. Powiedział również, że nie ma żadnych nieporozumień miedzy nim a trenerem łodzian, Andrzejem Kretkiem.
Obrońca Widzewa ocenił postawę swojego zespołu w pojedynku z „Białą Gwiazdą”:
– Mecz układał się podobnie do poprzednich, pierwsza połowa słaba w naszym wykonaniu, skończyło się to utratą gola, znowu musieliśmy gonić wynik, tym razem jednak nie udało się strzelić jednej czy dwóch bramek, tak jak w poprzednich spotkaniach i trzy punkty jadą do Krakowa. W poprzednich meczach Davydas Sernas popisał się idealnymi umiejętnościami. Dziś też mieliśmy kilka sytuacji, ale nie zakończyły się one golem.










