Jarosław Bieniuk pewnie dowodził dziś defensywą widzewiaków, dzięki czemu udało im się odnieść jakże ważne zwycięstwo. Jego zmagania na żywo obserwowali jednak tylko dziennikarze, gdyż mecz przy alei Piłsudskiego był rozgrywany bez udziału publiczności. Decyzji tej nie potrafił zrozumieć obrońca łodzian, po spotkaniu wyraził niezadowolenie z tego faktu.

Jak podsumuje Pan dzisiejsze spotkanie?
Z punktu widzenia drużyny był to mecz bardzo ważny. Mieliśmy w pamięci mecz przeciwko PGE GKS-owi Bełchatów, w którym też prowadziliśmy 1:0, ale niestety, nie udało nam się dowieźć tego zwycięstwa do końca, choć mieliśmy ku temu sytuacje, żeby wygrać. Dzisiaj na szczęście udało nam się strzelić tego drugiego gola i dopisujemy sobie trzy punkty do naszego konta.
Jak się gra przy pustych trybunach, kiedy nie ma wsparcia? Chociaż zza płotu kibice próbowali pomagać.
Sytuacja jest irracjonalna, gra bez kibiców nie ma sensu. Rozumiem, gdyby były jakieś rozróby na stadionie, można wtedy ewentualnie zastanowić się nad jakąś karą w postaci zamknięcia stadionu, ale karać za jakieś nieparlamentarne okrzyki – jest to sytuacja absurdalna. Dziwny mecz, mam nadzieję, że to jest ostatni raz, kiedy gramy bez kibiców, bo takie mecze po prostu nie mają sensu.
Jak dziś obrona funkcjonowała w trochę eksperymentalnym składzie?
Wygraliśmy, więc dobrze.
Dziś w drużynie Widzewa zadebiutował Sebastian Zalepa. Jak oceni Pan występ kolegi z formacji defensywnej?
Bardzo dobrze. Wygraliśmy, zaliczył bardzo dobry występ. Gratulacje dla Sebastiana, oby tak dalej.











