Kolejny mecz i kolejne zwycięstwo. Borussia Dortmund śrubuje rekord zdobytych punktów, na 36 możliwych punktów podopieczni Juergena Kloppa mają bowiem w dorobku aż 31. Tym razem pewnie pokonali Hamburger SV 2:0 (0:0).
Będąca w gazie Borussia Dortmund na Signal Iduna Park podejmowała zawsze nieobliczalny zespół z Hamburga. Podopieczni trenera Kloppa perfekcyjnie grają w obecnym sezonie i z przewagą czterech punktów nad wiceliderem z Mainz przewodzą niemieckiej Bundeslidze. W wyjściowym składzie drużyny trzech Polaków zobaczyliśmy tylko jednego z nich, Łukasza Piszczka.
Mecz rozpoczął się niezwykle żywo. Na szybką akcję HSV gospodarze odpowiedzieli kontrą. Futbolówkę na prawo rozprowadził Kagawa, a z pierwszej piłki centrował Piszczek. Zagranie Polaka, choć nieudane, zebrało brawa od napastnika, Lucasa Barriosa. Dobre, ciekawe, lecz z małą liczbą sytuacji. Tak należałoby opisać spotkanie w Dortmundzie po premierowych dwóch kwadransach. Nie mieliśmy okazji wówczas odnotować klarownych sytuacji czy to z jednej, czy z drugiej strony. W 40. minucie pierwszą bardzo dobrą sytuację do strzelenia gola miał Mario Götze, lecz 18-letni pomocnik nie wykorzystał idealnej centry partnera z zespołu.
Druga odsłona już od początku rekompensowała braki z pierwszych trzech kwadransów. Prawą flanką szarżował bowiem Łukasz Piszczek, który płasko wycofał piłkę na 16. metr. Tam nabiegał już Shinji Kagawa i bezproblemowo sfinalizował całą akcję. Mimo prowadzenia, to Borussia dalej miała wyraźną przewagę. Gracze HSV jakby oniemieli po stracie gola, dalej prezentowali defensywny i bezradny futbol. Wyższość nad rywalem „BVB” powtórzyli w 70. minucie – z pięciu metrów do pustej bramki trafił Lucas Barrios, zaliczając siódme trafienie w obecnych rozgrywkach.
W 81. minucie Paragwajczyk po raz drugi w tym meczu powinien trafić do siatki. Napastnik Borussii otrzymał perfekcyjne podanie od Kuby Błaszczykowskiego, lecz jego strzał głową nie był wystarczająco silny i precyzyjny.








