Miał być wielki powrót Roy’a Keane’a na Old Trafford. Irlandczyk rozwiązał w czwartek kontrakt z Sunderlandem z powodu słabych wyników swojego zespołu, a na Old Trafford przyjechał tylko w roli kibica.
Manchester był zdecydowanym faworytem przed tym spotkaniem. Sunderland nie wygrał z Man U. od ośmiu lat. W środę piłkarze „Red Devils” pokonali drużynę Blackburn 5:3, a cztery bramki zdobył Carlos Tevez. Zagadką aż do pierwszego gwizdka pozostawał fakt, czy Argentyńczyk wybiegnie w końcu w pierwszej „jedenastce”. Dwójkę napastników tworzyli jednak Rooney i Berbatow, a Tevez rozpoczął tylko na ławce.
Pierwsza połowa to ciągłe natarcia gospodarzy, którzy jednak nie potrafili znaleźć drogi do bramki gości. Kilka bardzo dogodnych sytuacji, ale zabrakło skuteczności i zimnej krwi, aby wykorzystać choćby jedną. W pierwszej odsłonie wyróżnił się szczególnie Park Ji Sung, bardzo aktywny i często odbierający piłkę na własnej połowie. Koreańczyk w 29. minucie mógł nawet zdobyć gola, lecz uprzedził go, wychodzący z bramki Fulop. Piłkarze gości wyraźnie nastawili się na obronę jednego punktu i próżno było ich szukać w okolicach bramki Van der Sara. W 30. minucie wydawało się, że „Czarne Koty” będą miały świetną okazję, aby pokazać przeciwnikom jak w praktyce działa powiedzenie, że niewykorzystane okazje mszczą się, jednak Djouf, wykonując rzut wolny dwadzieścia metrów od bramki Holendra, trafił prosto w mur ustawiony przez piłkarzy gospodarzy. Goście nie oddali żadnego celnego strzału.
Druga połowa prawie niczym nie różniła się od pierwszej. Manchester całym zespołem atakował na bramkę Sunderlandu. Edwin Van der Sar często rozgrywał piłki kilkanaście metrów od własnego pola karnego. „Czerwonym Diabłom” zdecydowanie zabrakło skuteczności, bo powinni wygrywać już kilkoma bramkami. W 57. minucie na placu gry pojawił się wspominany Tevez, ale wiele do gry nie wniósł. Nie przypominał niczym zawodnika, który trzy dni temu strzelił cztery gole. W 70. minucie piłkarze Sunderlandu oddali pierwszy celny strzał na bramkę Manchesteru (!). Najlepszą okazję do zdobycia gola w tym meczu miał Berbatow, który po dośrodkowaniu Carricka nie zdołał jednak trafić w bramkę z kilku metrów…
90. minuta, szybka akcja Manchesteru, strzał Carricka, piłka trafia w słupek, po chwili dopada do niej Vidic i pakuje ją do siatki. 1:0 i bardzo sprawiedliwe zwycięstwo ekipy sir Alexa Fergusona. Piłkarze gości mieli duże szczęście, że przegrali tylko jedną bramką.










