Manchester City nie przerwał złej passy i zagrał u siebie kolejny mecz, w którym nie zdołał strzelić choćby jednego gola. W meczu 13. kolejki na City of Manchester Stadium gospodarze bezbramkowo zremisowali z Birmingham City.
Na stadionie miejskim w Manchesterze podopieczni Roberto Manciniego podejmowali w sobotę Birmingham City. Początek meczu prowadzony był przez obie ekipy wolno i mało przekonująco. Kilka razy z dobrej strony w pierwszych minutach pokazał się Adam Johnson. Kiedy Anglik przejmował piłkę defensorzy gości od razu mieli co robić. Minął kwadrans i gospodarze coraz bardziej natarczywie zaczynali atakować bramkę Bena Fostera. Najpierw w 17. minucie próbował Adam Johnson. Strzał reprezentanta Anglii został jednak skutecznie zablokowany przez obronę Birmingham. W kolejnej minucie niecelne uderzenie oddał Carlos Tevez. Argentyńczyk kolejną sytuację miał jeszcze dwie minuty później, lecz wtedy jego strzał został zablokowany jeszcze na linii pola karnego. Gospodarze kolejne okazje stworzyli sobie pod koniec meczu. W 40. minucie piłka była już w bramce, lecz Tevez, który skierował piłkę do siatki, był wcześniej na spalonym i gol nie został uznany. W ostatniej minucie pierwszej połowy znakomitą okazję zmarnował również Adam Johnson.

Druga część gry rozpoczęła się od mocnego uderzenia podopiecznych Roberto Manciniego. Już w pierwszej minucie po wznowieniu gry piłkę w bramce strzeżonej przez Fostera mógł umieścić James Milner. Anglik skierował futbolówkę do bramki, w której nie było już golkipera, ale w dobrym miejscu znalazł się Carr, który wybił ją z linii bramkowej. Cztery minuty później silny i celny strzał z rzutu wolnego oddał Aleksandar Kolarov. Minutę później interweniować musiał już Joe Hart. Piłkę również z rzutu wolnego uderzał Sebastian Larsson. W 62. minucie doskonałą okazję zmarnował Johnson. Skrzydłowy Manchesteru City biegł z piłką równolegle do bramki, ale pomylił się, oddając strzał piłka zamiast do siatki trafiła bowiem w nogi Milnera. Pięć minut później próbował kapitan „The Citizens”. Piłka po uderzeniu Carlosa Teveza minęła się jednak z bramką Fostera.
W 69. minucie odpowiedzieli goście. Doskonały strzał Keitha Faheya obronił jednak Joe Hart i wynik w dalszym ciągu nie uległ zmianie. Doskonale spisywała się obrona ekipy McLeisha. Większość akcji i strzałów była eliminowana jeszcze przed polem karnym, co dobrze świadczy o defensorach Birmingham. W 78. minucie niecelnie sprzed pola karnego uderzał niezmordowany Tevez. Trzy minuty później z odpowiedzią ruszył Cameron Jerome. Jednak i on nie potrafił celnie strzelić na bramkę przeciwnika. W 85. minucie pierwszy uderzenie w meczu oddał De Jong. Holender dostał futbolówkę przed polem karnym i zdecydował się na strzał z pierwszej piłki. Ta, co prawda, zmierzała w światło bramki, lecz została kopnięta zbyt słabo, by móc zaskoczyć byłego brakarza Manchesteru United. Dwie minuty później próbował jeszcze Yaya Toure. Strzał pomocnika był desperackim ukazaniem bezsilności City, które nie mogło znaleźć sposobu na defensywę Birmingham. Po upływie doliczonych minut sędzia zakończył spotkanie. Był to już trzeci mecz z rzędu, kiedy Manchester City na własnym stadionie nie zdobył żadnego gola.











